RegioJet kontra PKP Intercity, czyli czesko-polska wojenka kolejowa. Skorzystamy, ale nie od razu
Od niedzieli 14 grudnia obowiązywać będzie nowy rozkład jazdy pociągów – w tym roku to moment szczególny, bo swoją polską ofensywę rozpoczyna prywatny czeski przewoźnik RegioJet. Wciąż nie udostępnił jeszcze biletów na nowe połączenia, ale atmosfera i tak jest już gorąca. Najpierw szef spółki RegioJet Radim Janczura wysyłał prezesowi PKP Intercity Januszowi Malinowskiemu prywatne wiadomości poprzez komunikator WhatsApp. Zarzucał mu utrudnianie działalności czeskiego konkurenta i straszył Komisją Europejską. W odpowiedzi spółka PKP Intercity zgłosiła sprawę do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Za to RegioJet rzeczywiście poszedł na skargę do Komisji Europejskiej.
Czytaj także: PKP wreszcie ma konkurencję. Pierwsi są Czesi. Starczy miejsca na torach?
RegioJet czuje się dyskryminowane
Czesi czują się dyskryminowani, a ich lista zarzutów jest długa. Według nich spółki z Grupy PKP wpływały na PKP Cargo, aby ta firma nie udostępniła prywatnemu przewoźnikowi zaplecza technicznego w Warszawie. RegioJet narzeka, że nie może się reklamować na dworcach zarządzanych przez PKP SA (bo jest konkurentem PKP Intercity) i ma trudności z wynajmem pomieszczeń na kasy biletowe. Niezadowolony jest też z zarządcy infrastruktury, czyli PKP Polskich Linii Kolejowych, układających rozkład jazdy. Czesi wskazują, że ich pociągi na trasie Warszawa-Kraków mają kursować wolniej niż by mogły, a jeden, poranny kurs pojedzie przez Zawiercie, czyli dojazd z Krakowa do Warszawy zajmie mu ponad pół godziny dłużej niż konkurencyjnemu Pendolino.
Kłopot w tym, że wejście Czechów na nasz rynek zbiega się w czasie z remontem części trasy łączącej dwa największe polskie miasta. A to właśnie relacja Warszawa–Kraków ma być kluczową częścią oferty RegioJet. Tymczasem ani czeski przewoźnik, ani państwowa spółka PKP Intercity nie są zadowoleni z nowego rozkładu, ułożonego przez PKP PLK. PKP Intercity również narzeka i wskazuje, że sporo pociągów pojedzie objazdami albo nawet zostanie zawieszonych. Z punktu widzenia pasażera problemem mogą być nierównomiernie rozłożone odjazdy. Często pociągi RegioJet oraz Pendolino PKP Intercity mają między Warszawą i Krakowem kursować zaraz po sobie, w odstępie zaledwie kilku minut.
Czytaj także: PKP Intercity: monopol, błogosławieństwo rządu i coraz wyższe ceny
To oczywiście oznacza zaciekłą rywalizację cenową – jest szansa na dużo tanich biletów, ale sensowna konkurencja powinna wyglądać inaczej. Tak jak między Warszawą a Poznaniem, gdzie również RegioJet planuje dużo kursów, a rozkład jazdy udało się ułożyć w sposób wygodniejszy dla podróżnych (bardziej równomierne odstępy między odjazdami). Natomiast z Warszawy do Wiednia Czesi zapewne w ogóle nie pojadą, bo przebudowa stacji Katowice powoduje, że proponowane przez nich połączenie nie znalazło się w nowym rozkładzie jazdy. To także według RegioJet przejaw dyskryminacji.
Konkurencja. Jak to robić?
Dla czeskiego przewoźnika taka awantura to nic nowego. RegioJet podkreśla, że w Czechach czy Austrii też miał na początku problemy, ale zawsze mógł liczyć na przychylność Komisji Europejskiej. Czas pokaże, czy Czechom uda się w Brukseli udowodnić, że spółki z Grupy PKP rzeczywiście ich dyskryminują, wspierając w ten sposób siostrzane PKP Intercity. Z pewnością taki publicznie prowadzony spór zapewnia darmową reklamę nowemu przewoźnikowi. Na razie uruchamia on tylko jedną parę połączeń między Warszawą i Krakowem, oferując tanie bilety (część po 9 zł). Od grudnia planuje znacząco ekspansję, chociaż z powodu zmian wprowadzanych przez PKP PLK wciąż nie wiadomo do końca, jak będzie wyglądał jego rozkład.
Czytaj także: Ciemność w tunelu. Trasa Warszawa–Wrocław wciąż nie może ruszyć z miejsca
Podstawę oferty mają stanowić połączenia między Warszawą a Krakowem oraz Poznaniem (kursy co mniej więcej dwie godziny w każdym kierunku). Poza tym trzy pary pociągów połączą stolicę z Trójmiastem. RegioJet zapowiada jeszcze więcej kierunków (np. Wrocław) od grudnia 2026 r. Już widać, że PKP Intercity poważnie traktuje rywala, bo nawet teraz oferuje dużo tanich biletów na połączenia bezpośrednio konkurujące z istniejącymi kursami RegioJet na trasie Warszawa–Kraków. Pasażerowie mogą od połowy grudnia liczyć na tańsze podróżowanie tam, gdzie pojawi się czeska spółka, ale na razie nie wiemy, czy wytrwa ona na polskim rynku. W przypadku wojny cenowej musi przygotować się na spore straty w pierwszym roku działalności. RegioJet wziął na siebie rolę przecierającego szlaki konkurencji i jest bojowo nastawiony, rzucając poważne oskarżenia. Nie wiemy, czy mają one pokrycie w faktach, ale podróżni w Polsce długo czekali, aby ktoś o nich tak zawzięcie walczył.