Jedna wojna za drugą
Edward Fishman dla „Polityki”: „Rosyjska gospodarka gnije od środka. Poważna zapaść jest kwestią czasu”
TOMASZ TARGAŃSKI: – Jeszcze niedawno uważano, że „sankcje nie działają”. Tymczasem dziś każdego dnia słyszymy o nowych amerykańskich sankcjach: na Iran, Wenezuelę, Rosję. Jak doszło do tej zmiany?
EDWARD FISHMAN: – Zmienił się cały ekosystem. Zwróćmy uwagę, że przez niemal całą historię ludzkości, by zadać przeciwnikowi ekonomiczny cios, trzeba było użyć siły militarnej. To się zmieniło. Gdy państwa byłego bloku wschodniego, a później także Chiny, na dobre włączyły się do globalnej gospodarki opartej na dolarze, współzależności stały się na tyle mocne, że mogły zostać wykorzystane jako broń. Tak narodziły się „punkty krytyczne” (ang. chokepoints) – strategiczne węzły światowe, nad którymi kontrolę sprawują Stany Zjednoczone, wykorzystując je, by nadzorować i karać swoich rywali. Do niedawna były to punkty na mapie, wąskie gardła handlu międzynarodowego, jak Kanał Sueski, cieśnina Ormuz czy Bosfor. Jednak w czasach zglobalizowanej gospodarki punktami krytycznymi stały się sieci bankowe, systemy międzynarodowych płatności, a ostatnio w coraz większym stopniu cyfrowe technologie.
W jaki sposób dolar lub systemy płatnicze mogą stać się bronią?
Dolar to fundament globalnej ekonomii. Około 60 proc. rezerw banków centralnych jest w dolarach, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Ponad trzy czwarte kapitalizacji światowych rynków akcji i obligacji to dolary. Jeśli firma chce pożyczyć pieniądze na rynkach zagranicznych, zazwyczaj robi to w dolarach. Co jednak najważniejsze, przygniatająca większość wszystkich transakcji walutowych na świecie odbywa się w dolarach. Mówimy o rynku wartym 7 bln dol. dziennie. A skoro niemal każdy ruch pieniądza przez granice w taki czy inny sposób ociera się o system dolarowy, to rząd USA ma władzę nad dowolnym koncernem, bankiem czy instytucją finansową na świecie.