Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Szok naftowo-gazowy. Szykuje nam się słony rachunek za furię Trumpa

. . Stringer / Reuters / Forum
Światowy rynek ropy i gazu stał się jedną z pierwszych ofiar Ryczącego Lwa i Epickiej Furii, czyli izraelsko-amerykańskiego ataku na Iran.

Czarne scenariusze, które kreślili pesymistyczni analitycy, spełniają się w czarniejszej wersji: irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zablokował cieśninę Ormuz, a tankowce próbujące wpłynąć przez przesmyk do Zatoki Perskiej ostrzeliwuje. Już pięć statków zostało trafionych przez pociski lub drony. „Jeśli ktokolwiek spróbuje przepłynąć, bohaterowie Gwardii Rewolucyjnej i regularnej marynarki wojennej podpalą te statki” – ostrzegli Strażnicy Rewolucji. Atakowane są też instalacje naftowe i gazowe w państwach Zatoki. Terminal naftowy Fujairah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich stanął we wtorek w płomieniach po udanym przechwyceniu drona. Produkcja w rafinerii Ras Tanura w Arabii Saudyjskiej i zakładzie LNG QatarEnergy w Katarze ucierpiały na skutek uderzeń rakiet lub dronów. „Z powodu ataków militarnych na zakłady operacyjne QatarEnergy w miastach przemysłowych Ras Laffan i Mesaieed w Katarze QatarEnergy wstrzymało produkcję skroplonego gazu ziemnego (LNG) i produktów pokrewnych” – zakomunikowała spółka.

Czytaj także: Gaz do dechy? Polska chce być gazowym hubem. Może wpaść z deszczu pod rynnę

Gaz z Kataru

Katar jest trzecim światowym eksporterem LNG i zapewnia ok. 20 proc. zaopatrzenia. QatarEnergy dostarczał w 2025 r. prawie 81 mln ton LNG. Ponad 80 proc. katarskiego LNG trafia na rynki azjatyckie, w tym do Chin, Japonii, Indii i Korei Południowej. Ale i Europa kupuje katarski gaz, w tym także Polska, która ma długoterminowy kontrakt na dostawy paliwa.

Reklama