Więźniowie Ormuzu
Więźniowie Ormuzu. Iran zdetonował gospodarczą bombę atomową. To dopiero początek
Kryzys energetyczny – być może najpoważniejszy w historii – wywołany wojną w Zatoce Perskiej i blokadą cieśniny Ormuz, jako pierwszy odczuł transport drogowy. Dla naszej gospodarki to niezwykle ważna branża. 80 proc. polskiego eksportu wywożone jest na kołach, mamy 20-procentowy udział w rynku przewozów UE. Polski rząd w ramach pakietu CPN zdecydował o obniżeniu podatku VAT i paliwowej akcyzy, by ograniczyć wzrost cen na stacjach paliw, ale przewoźnicy drogowi uważają, że zrobiono za mało i z myślą o interesie politycznym, a nie gospodarczym.
Inne rządy wykazały większą wrażliwość. – Szczególnie warto wskazać na Hiszpanię, Rumunię i Irlandię, czyli trzy kraje, dla których transport drogowy ma wyjątkowe znaczenie – wyjaśnia Maciej Wroński, prezes związku pracodawców Transport i Logistyka Polska. – W Hiszpanii na przykład wprowadzono ustawowy mechanizm automatycznego uwzględnienia wzrostu cen paliwa w stawkach za usługi transportowe. Natomiast rumuńscy przewoźnicy, konkurujący z polskimi, otrzymują od początku kwietnia tego roku dopłaty w wysokości 0,85 lei (ok. 0,7 zł) do każdego zakupionego litra oleju napędowego. A nasi przewoźnicy dostali właśnie 40-procentową podwyżkę opłat drogowych e-TOLL.
Przedstawiciele transportowego biznesu podczas spotkania w Ministerstwie Infrastruktury próbowali przekonać do zwiększenia pomocy dla branży. Od Jarosława Nenemana, wiceszefa resortu finansów, usłyszeli, że na takie wydatki polskiego budżetu nie stać.
Czytaj też: Linie lotnicze na oparach. Czy rozejm w Zatoce Perskiej uratuje nam wakacje?