Ślepy tor
PKP Cargo stacza się po równi pochyłej. Zaczęło się za PiS. Teraz stare afery rodzą nowe
Ostatni prezes z poprzedniego nadania Dariusz Seliga nie miał doświadczenia ani kompetencji do kierowania podmiotem tej skali. Kojarzono go gdzieniegdzie jako szeregowego członka PiS, zresztą swego czasu zawieszonego, gdyż nielegalnie zdobył pozwolenie na broń.
Nominaci PiS kierowali PKP Cargo tak sprawnie, że udział spółki w rynku w ciągu kilku lat spadł z 48 do 31 proc., a cena akcji z 65 zł w okolice 15. Firma nie była w stanie regulować zobowiązań, które urosły do gigantycznej kwoty 3 mld zł, co nie przeszkadzało prezesowi Selidze podpisać umowy sponsorskie z Polskim Komitetem Olimpijskim (na polecenie ówczesnego szefa MAP Jacka Sasina), jak również z bliską prezesowskiemu sercu Unią Skierniewice, klubem z czwartej klasy futbolowych rozgrywek.
Czytaj też: Tragedia na torach. Takiego wypadku nie było w Polsce od lat, robi się groźnie. Kto zawinił?
Wizja bez wizji
Po równi pochyłej PKP Cargo stoczyło się wskutek irracjonalnych decyzji oraz wykonywania rozkazów politycznych. – Miliard złotych wydano na remont taboru, który z racji dużego spadku zamówień był niewykorzystany. A spadek zamówień i udziału w rynku to pokłosie decyzji węglowej z połowy 2022 r. – mówi Michał Łotoszyński, członek obecnego zarządu PKP Cargo ds. finansowych.
Na polecenie ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego spółka miała rozwieźć w głąb kraju znajdujący się w portach węgiel, gdy po napaści na Ukrainę trzeba było poszukać innych dostawców niż z rynku rosyjskiego. Ówczesny zarząd PKP Cargo zaprzestał realizacji podpisanych umów i skierował tabor do wykonania decyzji węglowej.