Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Mniej czekolady w czekoladzie? UOKiK bada downsizing, czyli „odchudzanie” produktów

Preferuj w Google
Shrinkflacja, downsizing, „odchudzanie” produktu. UOKiK chce walczyć z praktykami koncernów żywnościowych. Shrinkflacja, downsizing, „odchudzanie” produktu. UOKiK chce walczyć z praktykami koncernów żywnościowych. Tetiana Bykovets / Unsplash
Czy można ukarać za shrinkflację? Albo chociaż za jej ukrywanie? Bada to UOKiK, a my powinniśmy trzymać za niego kciuki. Bo politycy konsumentów przed tą praktyką nie chcą chronić.

Danone, Mondelēz, Nestlé, Unilever – to wielkie, międzynarodowe koncerny, obecne także na naszych półkach sklepowych z dziesiątkami marek. Takich gigantów wziął pod lupę Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na razie prowadzi postępowanie wyjaśniające, czyli nie przedstawił jeszcze żadnych zarzutów ani nie nałożył kar. UOKiK bada, w jaki sposób producenci informują konsumentów, gdy decydują się zmniejszać wielkość opakowań. Potocznie to zjawisko nazywane jest shrinkflacją albo downsizingiem. Jogurt, baton czy czekolada nagle kurczą się o kilka lub kilkanaście gramów, ale ich cena pozostaje bez zmian (a czasem nawet i tak rośnie).

Shrinking bez przepisów

Co ważne, zmniejszanie masy sprzedawanych produktów nie jest zakazane. Wątpliwości dotyczą tego, czy i w jaki sposób producenci powinni o tym poinformować konsumentów. Ci bowiem często nie zauważają niekorzystnej dla siebie zmiany. Trudno zresztą wymagać od nas, żebyśmy przy każdych zakupach sprawdzali, ile gramów ma dziś produkt, który regularnie kupujemy. Kłopot w tym, że Polska do tej pory nie wprowadziła żadnych przepisów, które nakładałyby na producentów konkretne obowiązki – np. umieszczenia na opakowaniu informacji o zmianie masy przez pewien okres po „odchudzeniu” produktu. Taka ochrona konsumentów istnieje od niedawna choćby we Francji, gdzie w dużych sklepach trzeba na półce z takimi zmniejszonymi produktami przekazać klientom informację o zmianach.

Chociaż nie mamy w Polsce żadnych regulacji dotyczących downsizingu, UOKiK przekonuje, że trzeba wziąć pod uwagę jedno z orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który pozwala sprawdzać, czy klienci nie zostali wprowadzeni w błąd. Zdaniem Urzędu także u nas producenci muszą uważać. Powinni wyraźnie komunikować konsumentom zmiany, a wygląd, rozmiar i szata graficzna opakowań nie mogą sprawiać wrażenia, że produkt nie uległ zmniejszeniu. Czas pokaże, czy UOKiK nałoży kary. Przykładów shrinkflacji zresztą nie brakuje. W ubiegłym roku odchudzony został słynny batonik Prince Polo, który waży już tylko 45, a nie 50 gramów (jego obecny producent to koncern Mondelēz). Kilka lat temu znany serek homogenizowany Danio (koncern Danone) stracił 10 gr. Z kolei tabliczka czekolady Milka (Mondelēz) od zeszłego roku to już tylko 90, a nie 100 gr.

Kto jest odpowiedzialny za shrinkflację?

Producenci zmniejszaniem wielkości opakowań oczywiście się nie chwalą. Przekonują, że nie mają takiego obowiązku. Shrinkflację tłumaczą zawsze troską o portfel konsumenta – wolą zmniejszyć masę niż podnieść ceny. Kłopot w tym, że przy okazji nie zmienia się zazwyczaj szata graficzna produktu. Za shrinkflację nie czują się odpowiedzialne także sklepy. Im zresztą również nie byłoby na rękę eksponować niekorzystnych dla konsumentów zmian. Tak naprawdę shrinkflacja jest często efektem właśnie negocjacji między handlowcami a producentami. Ci pierwsi naciskają na drugich, by nie było podwyżek. A ci drudzy, aby zrealizować taki postulat, wymyślają właśnie downsizing. Obie strony liczą, że konsument albo nie zauważy zmian, albo je – niechętnie – zaakceptuje. Ewentualne kary nałożone przez UOKiK mogą zmusić koncerny do zmiany swojej polityki nieinformowania klientów o odchudzaniu produktów. Jednak batalia będzie długa, bo ukarani z pewnością pójdą do sądu. Strategia shrinkflacji oparta jest bowiem na tym, żeby było o niej jak najciszej. Jeśli trzeba by o niej szczerze i jasno informować, straciłaby z punktów widzenia producentów swoją podstawową zaletę.

Reklama

Czytaj także

Kultura

Wilhelm Sasnal: Izrael przestał dla mnie istnieć. Antysemitom dedykuję środkowy palec

Ludzie przestali czytać, a wszyscy piszą. Nikt nie słucha, wszyscy mówią. To jest niebezpieczne – mówi Wilhelm Sasnal, malarz, twórca filmowy, laureat Nagrody Rubensa.

Piotr Sarzyński
22.08.2026

Subskrybuj, by korzystać bez ograniczeń.
5 zł / tydzień przez miesiąc rok.

Kup dostęp
Reklama