Morze zboża
Morze czarne staje się martwe. Zboże gnije, a ceny rosną. Tak świat płaci za rosyjską agresję w Ukrainie
Od sierpnia światowe ceny pszenicy wzrosły o 25 proc. Taras Wysocki, ukraiński minister rolnictwa, twierdzi, że w tym roku konsumenci na całym świecie zapłacą za zboże o 60 mld dol. więcej. Rosja i Ukraina są, a raczej były do tegorocznych żniw, największymi światowymi eksporterami pszenicy, dostarczały na globalny rynek 30 proc. zbóż. Ich największymi odbiorcami były kraje Afryki Północnej, zwłaszcza Egipt, a także Indonezja i kraje Bliskiego Wschodu oraz Turcja.
Zarówno ukraińskie, jak i rosyjskie zboże wypływało do odbiorców z portów czarnomorskich oraz Morza Azowskiego dzięki kruchemu porozumieniu Rosji z Ukrainą, zawartemu przy pomocy Turcji i ONZ. Głównym ukraińskim oknem na świat była Odessa, natomiast 40 proc. eksportu rosyjskiego ziarna szło z portów Noworosyjska i Tamania. Od trzech miesięcy śladu po porozumieniu już nie ma, a obie walczące strony atakują nie tylko barki ze zbożem, ale nawet kutry rybackie wroga. O wysyłce zboża drogą morską, do tej pory najtańszą, nie ma już mowy. Bombardowanie zboża zrujnowało obie strony.
Morze Czarne dla handlu żywnością stało się morzem martwym w sierpniu, od razu po żniwach. Z ukraińskich portów w Odessie czy Czarnomorsku, zbombardowanych przez rosyjskie drony, wypływało 90 proc. eksportowanej żywności, w sierpniu wysyłka zboża zmniejszyła się o 75 proc., teraz spadek szacuje się na 90 proc.
W całym 2025 r. Rosja 14 razy bombardowała statki z ukraińską żywnością, od lipca do września 2026 r. zaatakowała co najmniej 57 jednostek towarowych. Zginęło 200 osób. Ucierpiały nie tylko statki pod banderą ukraińską, ale też innych armatorów, którzy zarabiali na wywózce ukraińskiego zboża. Po atakach rakietowych na infrastrukturę portową i statki pod zagraniczną banderą armatorzy i ubezpieczyciele doszli do wniosku, że nie są w stanie oszacować ryzyka.