Z Chin? Będzie drożej w sumie o 27 zł. Paczkowa podwyżka to nie ostatni ruch Europy
Formalnie to druga, odrębna opłata, ale w rzeczywistości obie będą pobierane razem od firmy wysyłającej przesyłkę do Unii Europejskiej. Od 1 lipca obowiązuje już zryczałtowane cło w wysokości 3 euro za każdą kategorię produktu w przypadku paczek o wartości do 150 euro. 1 listopada dochodzi opłata w wysokości 2 euro – również za każdą kategorię produktu (deklarowana wartość paczki nie ma w tym przypadku znaczenia).
27 zł za każdą kategorię produktu
Tym razem nie chodzi o cło, lecz o środki na pokrycie odpraw celnych ogromnej liczby paczek (w ubiegłym roku było ich niemal 6 mld) napływających spoza Unii do krajów członkowskich co roku – głównie z Chin. Jednak w praktyce cel nowej opłaty nie ma znaczenia dla klientów. Liczą się skutki – dodatkowe koszty wyniosą od listopada nie 3, ale 5 euro (powiększone jeszcze o podatek VAT) za każdą kategorię produktu. W przeliczeniu na naszą walutę to ok. 27 zł.
Kwota wciąż raczej niewielka, jeśli kupujemy droższe artykuły, ale niebagatelna, gdy zamawiamy towary o małej wartości, często impulsowo wrzucane do wirtualnego koszyka w aplikacji. Wyjaśnijmy: ta dopłata dotyczy kategorii produktu, jeśli zatem zamawiamy kilka czy kilkanaście sztuk tego samego towaru, 5 euro plus VAT zostanie naliczone tylko raz. Jeśli jednak w tej samej paczce znajdą się różne artykuły, dopłata zostanie pobrana za każdy z nich. Już wiadomo, że po wprowadzeniu latem zryczałtowanego cła w wysokości 3 euro liczba paczek wysłanych z Chin do Europy, w tym Polski, gwałtownie spadła – o około połowę. Prawdopodobnie podwyżka z 3 do 5 euro jeszcze pogłębi ten proces.
Chińskie platformy jednak się nie poddają. Częściowo biorą dodatkowe opłaty na siebie, chociaż równocześnie wymagają większych zakupów, aby klient osiągnął próg darmowej dostawy.