Czy protest nauczycieli zmieni szkołę na lepsze?

Uciec od fikcji
Anna Zalewska najwidoczniej nie wierzy, że spektakularny nauczycielski protest dojdzie do skutku. Ale może właśnie tu tkwi podpowiedź, co robić w tych okolicznościach.
Nauczyciele skrzykują się przez grupy facebookowe.
Roman Bosiacki/Forum

Nauczyciele skrzykują się przez grupy facebookowe.

A więc strajk. Związek Nauczycielstwa Polskiego nie miał wyjścia – po festiwalu arogancji w wykonaniu minister edukacji Anny Zalewskiej zapowiedź masowego szkolnego protestu „bez udawania, że nauczyciele zajmą się dziećmi”, po prostu musiała paść. Frustracja szkolnych kadr jest ogromna. Ujawniła się w grudniu, w akcji brania zwolnień lekarskich z żądaniem tysiączłotowej podwyżki, wzorem funkcjonariuszy policji – ten właśnie postulat podwyżki przejął ZNP.

Pozorowane gaszenie sporu z nauczycielami

Dziś tę frustrację widać m.in. w reakcjach na postawę Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. Ogłosiła ona z satysfakcją, że minister Anna Zalewska zgodziła się na negocjacje o 15-proc. podwyżce płac od stycznia (co ciekawe, na stronie internetowej MEN nie ma w tej sprawie nawet deklaracji). W odpowiedzi kolejni szeregowi członkowie nauczycielskiej „Solidarności” publicznie deklarują rozstanie z organizacją.

Wiele wskazuje na to, że pomruki niezadowolenia związku z sytuacji w oświacie były ustawką, by umożliwić minister Annie Zalewskiej wykazanie się wygaszeniem pozorowanego sporu przed wyborami do europarlamentu.

Anna Zalewska najwyraźniej w strajk nie wierzy

Jak konkretnie ma przebiegać protest ZNP? Szef Związku Sławomir Broniarz, który stwierdził, że w rozmowach ze strony MEN nie padły żadne konkretne propozycje, jako możliwy termin strajku wymienił szkolne egzaminy. Które? Prawna procedura pozwu zbiorowego, rozpisana na tygodnie, nijak nie pasuje do dzisiejszych realiów, tempa zdarzeń, szybko narastających i zmieniających się emocji. Z drugiej strony daje też MEN czas, by skorych dziś do strajku spacyfikować, choćby zastraszyć, jak to ma zwyczaju.

Anna Zalewska, w grudniu sprawiająca wrażenie oszołomionej tzw. protestem L4, przez święta wróciła do kondycji. I najwidoczniej faktycznie nie wierzy, że spektakularny nauczycielski protest dojdzie do skutku. Ale może właśnie tu tkwi podpowiedź, co robić w tych okolicznościach. Szukać rozwiązań zaskakujących, nieoczywistych, z pogranicza systemu, gdy te, które dziś umożliwia system, nie dają wielkich nadziei na skuteczność.

Czytaj także: Kto poprowadzi nauczycieli do strajku?

Pora na masowy ruch

Nauczyciele skrzykują się przez grupy facebookowe, umawiają na spotkania – jedno będzie w weekend w Warszawie, inne w Poznaniu, który w ostatnich dniach zasłynął z determinacji w proteście (nauczyciele LO św. Marii Magdaleny przerwali próbne matury). Czy z tych spotkań będzie nowy związek zawodowy? Marcin Korczyc, administrator forum „Ja, nauczyciel”, mówi, że ten temat jest drugorzędny, że chodzi im o płace, ale też o szerszą zmianę w szkole.

Dobrze by było, aby w tej rozmowie o zmianie uwzględniano perspektywę innych grup, które szkołę tworzą – rodziców, starszych uczniów. Pozwoliłoby to z jednej strony spacyfikować utrwalaną zwłaszcza w ostatnich latach fikcję konfliktu interesów – że w szkole może być dobrze albo uczącym, albo uczonym. I wreszcie dawałoby szansę na to, że ów oddolny ruch – chyba jedyna realna szansa na to, by szkoła stała się lepsza – wyrośnie na rzeczywiście masowy.

Czytaj także: Nauczyciel Roku 2018 o tym, jak przetrwać w szkole

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną