Społeczeństwo

W Polsce narasta atmosfera przedpogromowa

Protest przed siedzibą kurii w Krakowie po słowach abp Marka Jędraszewskiego Protest przed siedzibą kurii w Krakowie po słowach abp Marka Jędraszewskiego Adrianna Bochenek / Agencja Gazeta
Każdy, kto myśli inaczej niż uliczny motłoch, jest zagrożony fizycznie. Wystarczy iskra, aby doszło do wybuchu nienawiści, nad którą już nikt nie ma kontroli, a co gorsza, obecna władza nie będzie się nawet starała udawać, że chce nad wolą ludu zapanować.

To już wygląda na falę, która rozlewa się szeroko. W Częstochowie dziewczyna zostaje pobita przez ochroniarza nocnego klubu, bo nosi sweter z sercem w tęczowych barwach. We Wrocławiu dziennikarza Przemysława Witkowskiego atakuje mężczyzna, bo nie podoba mu się jego krytyczna opinia o homofobicznych napisach na murze, m.in. „Stop pedofilom z LGBT”. W Warszawie zostaje pobity syn znanej piosenkarki, bo „wygląda jak gej”.

Wierni dają odpór „ideologii LGBT”

Na pl. Krasińskich uczestnicy pikiety sprzeciwiający się zgromadzeniu narodowców, tzw. Rot Marszu Niepodległości (organizacja powołana przez Roberta Bąkiewicza, do niedawna jednego z liderów ONR), trzymają baner z napisem: „Faszyzm wraca i hańbi Polskę”, co wywołuje wściekłość nacjonalistów. Krzyczą: „Lewacy i pedały”. Policja wynosi i spisuje protestujących, informując, że są osobami niepożądanymi. Ludzie Bąkiewicza przyglądają się temu z satysfakcją. Proponują policjantom: „Zostawcie ich nam, szybko załatwimy sprawę”.

Marsz Równości w Białymstoku zostaje napadnięty przez kilka tysięcy, jak sami o sobie mówią, przeciwników LGBT. Dochodzi do niespotykanej w tej skali przemocy. Uczestnicy parady są bici pięściami, kopani, opluwani i lżeni. Policji jest za mało, chociaż wiedziano, co się szykuje. W tłumie napastników kręcą się miejscowi radni PiS i księża, a kapłani podczas późniejszych nabożeństw dziękują wiernym, że dali odpór ideologii LGBT. Zaraz potem abp Marek Jędraszewski mówi o „tęczowej zarazie”.

Adam Szostkiewicz: Kolejna szarża metropolity

Przemoc na wzór węgierski

Trudno nie dostrzec, że w Polsce narasta atmosfera przedpogromowa. Dochodzi do aktów przemocy, a Kościół katolicki ustami części swoich duchownych nawołuje do aktywnego sprzeciwu wobec grożącej dechrystianizacji ojczyzny. Politycy prawicy oficjalnie potępiają agresję, ale gołym okiem widać, że w gruncie rzeczy sprzyjają, jak to bywa określane, obronie wartości zagrożonych przez tęczę.

Każdy, kto myśli inaczej niż uliczny motłoch, jest zagrożony fizycznie. Wystarczy iskra, aby doszło do wybuchu nienawiści, nad którą już nikt nie ma kontroli, a co gorsza, obecna władza nie będzie się nawet starała udawać, że chce nad wolą ludu zapanować.

Wygląda na to, że to celowa strategia, dla której zaczerpnięto wzór węgierski. Tam w 2007 r. powstała jawnie faszystowska Gwardia Węgierska, fizycznie atakująca m.in. Romów i gejów. Victor Orbán oficjalnie dystansuje się od aktywistów tej paramilitarnej organizacji, ale nikt na Węgrzech nie ma wątpliwości, że to tylko parawan, bo działania ekstremistów ewidentnie są na rękę rządzącej partii Fidesz. Ataki nasilają się przed każdymi wyborami, prawicowi politycy obiecują, że zrobią z tym porządek, i faktycznie zaraz po wygranych przez Orbána kolejnych wyborach neofaszyści na chwilę wygaszają aktywność.

W Polsce wybory za pasem. Przed poprzednimi atakowano uchodźców, teraz atakuje się mniejszości seksualne i tzw. lewaków. A za chwilę każdego, kto sprzeciwia się dewastacji Polski przez obóz rządzący. Groźba przelewu krwi nie tonuje nastrojów. Tak jakby nawet oczekiwano wybuchu. Pod hasłem „Śmierć wrogom ojczyzny” kryje się przecież wiele obiecujących rozwiązań.

Jan Woleński: Od Białegostoku do brunatniejącego wierchu

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną