Społeczeństwo

Polacy znów męczą karpie przed świętami

Sprzedaż żywego karpia Sprzedaż żywego karpia Cezary Aszkielowicz / Agencja Gazeta
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt „Viva”! zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa świadomego znęcania się nad zwierzętami przez Głównego Lekarza Weterynarii.

A była szansa na zmianę, ba – rewolucję nawet. Główny Lekarz Weterynarii opracował jesienią tego roku projekt nowych wytycznych „w postępowaniu z żywymi rybami będącymi przedmiotem sprzedaży detalicznej”. Sprzedaż miała odbywać się tylko po ich uprzednim uśmierceniu, a w ostateczności – w przypadku braku możliwości uboju przed sprzedażą – żywe ryby miały być transportowane tylko w pojemnikach z wodą.

Propozycję tak daleko idących zmian Główny Lekarz Weterynarii skonsultował jednak z Polskim Towarzystwem Rybackim. Producenci karpi z oburzeniem zaprotestowali, publikując na stronie PTR stosowne oświadczenie. Nie minęło kilka dni, a na stronach Głównego Inspektoratu Weterynarii pojawiły się nowe wytyczne, identyczne z tymi, które obowiązywały w zeszłym roku, dopuszczające przenoszenie żywych ryb bez wody.

Żadna z organizacji społecznych broniących praw zwierząt nie dostała projektu do konsultacji. – To skandal, Główny Lekarz Weterynarii sabotuje prawo pod dyktando pozbawionych skrupułów producentów ryb – oburza się prof. Andrzej Elżanowski, biolog i etyk.

Czytaj także: „Etyczny karp” na wigilijnym stole

Karp nie cierpi?

Ryba nie cierpi? Tak uważają producenci. W projekcie nowego prawa, z którego rakiem wycofał się GLW, użyto sformułowania „narażenie na niepotrzebne cierpienie”, co nie spodobało się Polskiemu Towarzystwu Rybackiemu: „To przypisywanie rybom zdolności odczuwania ludzkich uczuć budzi naszą ogromną wątpliwość również pod względem merytorycznym”. Prezes PTR Marek Frelin w rozmowie z „Polityką” argumentował: – Ryba nie odczuwa bólu, bo to organizm zmiennocieplny. Są na to dowody przedstawione przez zagranicznych naukowców.

– Powoływanie się na bezimiennych zagranicznych naukowców to cyniczne hochsztaplerstwo na zamówienie pozbawionych skrupułów hodowców karpi – twierdzi prof. Elżanowski. – W recenzowanym przeze mnie artykule o karpiach, który PTR dobrze zna, streszczam w trzecim akapicie wiedzę naukową o bólu u ryb doskonałokostnych, zwłaszcza u karpi. Jeżeli PTR ma nowsze dane opublikowane w poważnych neurobiologicznych periodykach (a nie rybackich pisemkach), to niech je wskaże.

Zdolność doznawania bólu została eksperymentalnie potwierdzona u ryb doskonałokostnych, m.in. karpi, u których znaleziono w mózgu wszystkie trzy typy opioidowych receptorów. Z jednym z nich wiąże się morfina, która uśmierza ich ból. Ryby doskonałokostne mają zakończenia bólowe, zbadane także w płetwie ogonowej karpi. Ich pobudzenie powoduje reakcję całego mózgu, łącznie z kresomózgowiem i śródmózgowiem, a nie tylko ośrodków odruchowych tyłomózgowia.

Więc karp może się dusić?

Wydawać by się mogło, że wiedza o tym, że ryba do życia potrzebuje wody, jest szkolna i niemożliwa do zakwestionowania. A jednak się udało i polscy naukowcy wymyślili przenoszenie ryb bez wody, z wkładką dystansującą, rodzajem plastikowej kratki czy też koszyka, który sprawia, że foliowa torba nie dotyka bezpośrednio skóry. Ryby rzeczywiście część wymiany gazowej dokonują przez skórę, ale trudno to nazwać oddychaniem i nie jest wystarczające do pełnego dotlenienia ich narządów wewnętrznych i mózgu, co oznacza, że w takiej torbie powoli i w męczarniach się duszą.

Mogą przeżyć, ale Sąd Najwyższy w 2016 r. zwrócił uwagę: „Przyjmowanie, że nie doszło do znęcania się nad karpiami dlatego, że u żywych karpi poza środowiskiem wodnym zachodzą procesy adaptacyjne umożliwiające regenerację po przebywaniu bez dostatecznej ilości tlenu w tkankach, jest błędem, ponieważ opiera się to tylko na jednej przesłance – nie było skutku w postaci śmierci ryb”. Ten sam wyrok SN stanowi: „Naturalnym środowiskiem ryb jest środowisko wodne, a więc zasadą powinno być transportowanie, przetrzymywanie i przenoszenie ryb w środowisku wodnym”.

Czytaj także: Wigilia bez karpia. Dla zdrowia i środowiska

Ryba bez wody wytrzyma?

Autorem badań i prototypu wkładki dystansującej jest dr Henryk Białowąs, asystent w Zakładzie Ichtiobiologii i Gospodarki Rybackiej PAN w Gołyszu. Współautorami publikacji w „Komunikatach Rybackich” (drugorzędne pismo, kategoria B według MNiSW, nieposiadające współczynnika wpływu IF, nawet w swojej kategorii nisko punktowane) i w „Życiu Weterynaryjnym” (również ministerialna lista B, nisko punktowane, środowiskowe pismo publikujące głównie artykuły przeglądowe) są Zbigniew Szczepański, prezes komercyjnego Towarzystwa Promocji Ryb, którego głównym celem jest promocja rybactwa i produktów rybnych, oraz dr Andrzej Lirski, adiunkt w Instytucie Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie, współzałożyciel i wspólnik Towarzystwa Promocji Ryb. Projekt badawczy dr. Białowąsa był realizowany we współpracy z Towarzystwem.

Pierwszy eksperyment badawczy polegał na przetrzymywaniu karpi przez dwie godziny w zawiązanych i niezawiązanych torbach foliowych, bez wody. Rybom zmierzono poziom kortyzolu, który jeszcze przed rozpoczęciem testu był bardzo wysoki, co świadczy o tym, że były w silnym stresie.

Potem ryby wkładano do toreb z koszykiem (wkładką dystansującą) i próbowano dowieść, że to zmniejsza ich stres. Jednak różnice poziomu kortyzolu u ryb w torbach z koszykiem i bez były nieistotne statystycznie – twierdzi prof. Elżanowski. – Jeżeli cokolwiek wynika z tych testów, to że oba sposoby jeszcze zwiększają już i tak bardzo wysokie stężenie kortyzolu i zaostrzają cierpienie silnie zestresowanych ryb.

Wynurzenie karpia z wody zaledwie na 30 sekund powoduje 10-krotny wzrost stężenia kortyzolu, a brak dopływu tlenu skutkuje obrzękiem komórkowym mózgu. Dowiodły tego m.in. badania dr Annemie Van Der Linden, na które powołuje się w swojej publikacji dr Białowąs, przemilczając jednak, że po dwóch godzinach bez tlenu 10 z 11 karpi ledwo przeżyło (jeden padł), wystąpił u nich obrzęk mózgu, który w niektórych częściach nie ustąpił nawet po 100 min. Dłużej autorzy nie obserwowali, co nie przeszkodziło dr. Białowąsowi wysnuć wniosku, że karpie po dwóch godzinach bez tlenu „z powodzeniem potrafią się zregenerować”.

***

Co roku w Polsce sprzedawanych jest 9 mln karpi, większość w okresie Bożego Narodzenia. Coraz mniej jest zwolenników kupowania żywych ryb, tradycji rodem z PRL, kiedy trzeba było ryby kupować, gdy je rzucono do centrali rybnej, czasem nawet na tydzień przed wigilią. Wpuszczenie ich do wanny z wodą było jedynym sposobem, aby przetrwały.

Aż 86 proc. ankietowanych jest za zakazem transportu i sprzedaży żywych ryb bez wody. Lidl, Biedronka, Bi1, Auchan, Selgros i Tesco zrezygnowały w tym roku ze sprzedaży żywych karpi na skutek kampanii informacyjnych prowadzonych przez organizacje prozwierzęce. Tesco znalazło sposób: przed niektórymi sklepami będzie można kupić żywe ryby od prywatnych hodowców.

Więcej o działalności Inspekcji Weterynaryjnej w świątecznym numerze „Polityki”, który ukaże się 18 grudnia.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Butelki z benzyną w formacie JPG, czyli sztuka protestu

Od kilkunastu lat chodzę na demonstracje dopominające się o prawa kobiet czy mniejszości. Grzecznie już było – mówi grafik Jarek Kubicki, twórca plakatów, które stały się wizualnymi symbolami obecnego protestu.

Jakub Knera
28.10.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną