Społeczeństwo

Jaki jest sens próbnych egzaminów przez internet?

Przygotowania do matury w ramach nauki zdalnej w Bydgoszczy Przygotowania do matury w ramach nauki zdalnej w Bydgoszczy Roman Bosiacki / Agencja Gazeta
Szef resortu edukacji podkreśla, że próbne egzaminy mają charakter wyłącznie ćwiczebny. Pytanie tylko, po co to ćwiczenie? Z nawyku? MEN w końcu przez lata marnował czas na czynności pozbawione sensu.

W przyszłym tygodniu Ministerstwo Edukacji Narodowej i Centralna Komisja Egzaminacyjna zorganizują szkołom i uczniom zdalne próbne egzaminy ósmoklasisty i zdalne próbne matury. Jak podkreślał szef MEN Dariusz Piontkowski, nie będą obowiązkowe – to propozycja dla chętnych. Wywołała ona jednak – zwłaszcza w kręgach nauczycielskich – spore zdziwienie.

Centralny egzamin próbny ósmoklasisty na ten rok w ogóle nie był planowany. Od kilku lat nie organizowano też centralnych próbnych matur. Dyrektorzy przeprowadzali takie wprawki na poziomie własnych szkół, korzystając np. z zadań używanych na „prawdziwych” egzaminach w poprzednich latach.

Próbne egzaminy, ale po co?

Według wyjaśnień resortu właśnie ze względu na to, że dyrektorzy mają taki zwyczaj, a w tym roku spadły na nich dodatkowe obowiązki związane z nowym trybem kształcenia, MEN z CKE poszły im na rękę, oferując materiały, które pozwolą przeprowadzić próbne egzaminy. Tyle że w większości szkół to się już stało.

„Prawdziwy” egzamin ósmoklasisty planowo powinien odbyć się przecież za trzy tygodnie. – Matury to, wiadomo, maj. Ale próbne przeprowadza się na ogół do początku lutego. W każdym razie my tak robimy, bo tylko w tym terminie ma to sens. Uczeń ma jeszcze szansę zmienić przedmiot wybrany na poziomie rozszerzonym. W kwietniu to już musztarda po obiedzie – zauważa dyrektorka poznańskiego liceum, konkludując, że nie jest ofertą MEN zainteresowana.

„Charakter wyłącznie ćwiczebny”

Zasadne jest też pytanie, jak cały projekt może się udać od strony technicznej. Gdy w mijającym tygodniu polska szkoła z impetem weszła w erę obowiązkowego kształcenia na odległość – po rozporządzeniu MEN wydanym w związku z epidemią Covid-19 – edukacyjne serwery i aplikacje do komunikacji po prostu padły z przeciążenia. Przez dwa dni wielkiej cierpliwości wymagały próby samego zalogowania się do dzienników elektronicznych, później też komunikacja się rwała.

Jak więc matura czy egzamin ósmoklasisty mają w praktyce wyglądać? Według informatorów MEN uczniowie pobiorą na własne komputery materiały ze strony Centralnej Komisji Egzaminacyjnej (lub Okręgowej), a następnie rozwiążą je w takim czasie, jaki jest przeznaczony na wykonanie zadań na egzaminie (np. 100 min). Wyniki mają zapisać w sposób ustalony przez nauczyciela – w pliku, na wydruku, w edytowalnej karcie odpowiedzi zamieszczonej na stronie razem z arkuszem lub na kartce, numerując zadania. Potem powinni przesłać rozwiązania do nauczycieli, np. mailem lub poprzez udostępnienie zdjęcia pracy. Nauczyciele powinni zaś odpowiedzi sprawdzić i przekazać uczniom informację zwrotną, znów np. mailem lub podczas spotkania online.

Majowe matury a majowe wybory

Szef MEN podkreśla, że aktywność ta ma mieć charakter wyłącznie ćwiczebny (nie będzie ocen). Pytanie tylko, po co to ćwiczenie? Ani matury, ani właściwego egzaminu ósmoklasisty zdalnie przeprowadzić nie sposób, co potwierdza sam szef CKE. Może takie ćwiczenie dla ćwiczeń wynika z nawyku, w końcu MEN przez kilka lat z upodobaniem marnotrawił czas na czynności pozbawione sensu, jak zamykanie jednych szkół i przekształcanie innych. Teraz też można szykować operację „zdalna próbna matura”, zamiast zająć się np. zapewnieniem sprzętu i internetu tam, gdzie te braki wciąż utrudniają uczestniczenie w zdalnej nauce. Ale możliwe, że w tej operacji jest większy sens. Jak wspomniano, jest ona ofertą „dla chętnych”.

Można się więc spodziewać, że wyniki uzyskane przez owych chętnych uczniów będą kojąco dobre. Co potwierdzi tezę, że mimo wyzwań polski system edukacji funkcjonuje świetnie, a dzieci uczą się dobrze. Będzie kolejny argument przeciwko przekładaniu terminów, zwłaszcza matur. Bo wiadomo: gdyby przełożyć matury, utrzymanie majowego terminu wyborów byłoby już zasadniczo niemożliwe do obrony.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Kawiarnia literacka: Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka

Polska to nie jest kraj, w którym wypada mówić, że 500 plus nie należy się wszystkim.

Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka
26.05.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną