„Polityka”. Pilnujemy władzy, służymy czytelnikom.

Prenumerata roczna taniej o 20%

OK, pokaż ofertę
Społeczeństwo

Część uczniów milczy. MEN umywa ręce, szukają ich koledzy

Puste ławki w szkole Puste ławki w szkole Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta
Od początku pandemii z częścią uczniów nie ma kontaktu. Przestali się odzywać, nie uczestniczą w lekcjach online, nie odbierają zadań domowych.

Nie ma takiego rozwiązania, które pozwoliłoby w czasie pandemii sprawdzać obecność. Nauczyciele własnym sumptem, na prywatnych komputerach, prowadzą zdalne lekcje – część z nich, owszem, łączy się z uczniami przez Zooma albo Microsoft Teams. Inni, nie mając dostępu do takich narzędzi, przesyłają zadania domowe mejlem albo przez Facebooka. Jak tu sprawdzić, czy wszyscy codziennie zajmują się nauką? Nie da się. Zapisywać obecności w dzienniku na podstawie tego, kto odczytał wiadomość na Messengerze? MEN takiego obowiązku nie nakłada. „Obecność nie może być nadmiernie restrykcyjnym elementem nauki na odległość” – brzmią komunikaty kuratoriów. To rozsądne podejście, zwłaszcza że tak różne warunki mają w domach dzieci.

Ale nad skalą zjawiska – dzieci i nastolatków, które zniknęły, przestały się odzywać, nie uczestniczą w zajęciach online, nie odbierają zadań – ministerstwo nie panuje. Nie odpowiada na pytania w tych sprawach kierowane m.in. przez senatorów i dziennikarzy. Dane zbierają poszczególne miasta. 227 uczniów szkół podstawowych i 363 uczniów szkół ponadpodstawowych zniknęło z pola widzenia kadry w Poznaniu. Warszawski ratusz informował o 650 takich przypadkach. To łącznie ponad tysiąc osób, a mowa o dwóch miastach. W skali kraju może chodzić nawet o kilka tysięcy osób. MEN poprzestaje na stanowisku, że zdalne nauczanie to udany projekt, a podstawa programowa jest realizowana. Odnajdywaniem dzieci mają się zająć wychowawcy i dyrektorzy.

Jak znaleźć ucznia. Trzy proste kroki

Nadzieja w uważnych nauczycielach. Karolina Kowalska, pedagożka z Poznania, zauważyła problem już w marcu. W jej szkole po akcji wydzwaniania do rodzin nieobecnych udało się wyjaśnić status większości osób.

Reklama