Społeczeństwo

Kominka i grilla na Mazowszu bezkarnie już nie rozpalisz

Jeśli na danym obszarze w mieście lub na wsi dojdzie do przekroczenia poziomów pyłu PM 10, stężenia benzo(a)pirenu czy ditlenku azotu, mogą zostać wdrożone zakazy m.in. używania kominków, rozpalania grilli i ognisk. Jeśli na danym obszarze w mieście lub na wsi dojdzie do przekroczenia poziomów pyłu PM 10, stężenia benzo(a)pirenu czy ditlenku azotu, mogą zostać wdrożone zakazy m.in. używania kominków, rozpalania grilli i ognisk. ToNic-Pic / Pixabay
Mazowsze ma przepis na oczyszczenie atmosfery. A znając skalę zanieczyszczeń nad Polską, łatwo o wniosek, że podobne strategie powinny wdrożyć wszystkie województwa.

Sejmik województwa mazowieckiego przyjął radykalny program ochrony powietrza, chwalą go nawet aktywiści walczący ze smogiem. Najgłośniej zrobiło się o wchodzącym już we wrześniu zakazie tzw. rekreacyjnego palenia w kominkach, ale przepis na oczyszczenie atmosfery nad Mazowieckiem jest sporo dłuższy.

Mniej smogowych dni

Jeśli na danym obszarze w mieście lub na wsi dojdzie do przekroczenia poziomu pyłu PM 10, stężenia benzo(a)pirenu czy ditlenku azotu, mogą zostać wdrożone zakazy używania kominków, rozpalania grilli i ognisk, używania dmuchaw do liści, prowadzenia prac budowlanych powodujących pylenie, używania spalinowego sprzętu budowlanego i ogrodniczego, w tym pił i kosiarek, nakaz zraszania pryzm materiałów sypkich itd.

A gdy będzie już naprawdę źle, to oprócz informowania, by nie wietrzyć pomieszczeń i nie podejmować aktywności fizycznej na zewnątrz, przewiduje się wprowadzenie bezpłatnej komunikacji i intensywne kontrole, w tym wyjazdów z placów budowy, palenisk w domach czy jakości spalin pojazdów. W efekcie w kilka lat powinna drastycznie spaść liczba dni smogowych, a obszary dotknięte dużym zanieczyszczeniem mają się z niego szybciej wyzwalać.

Czytaj też: Smog, wróg serca i płuc

Czy za Mazowszem pójdą inne województwa?

Znając skalę zanieczyszczeń nad Polską, zwłaszcza pochodzących z systemów ogrzewania i pojazdów, łatwo o wniosek, że co najmniej równie zdecydowane strategie powinny wdrożyć wszystkie województwa, które programy ochrony powietrza przyjmować i tak muszą. Owszem, iluś wyborców będzie psioczyć na radnych, którzy zdelegalizują koszenie spalinową kosiarką czy rozpalanie ognisk w dni smogowe, dotąd przecież nie bardzo to komukolwiek przeszkadzało. Ale generalnie jest społeczne przyzwolenie na zaostrzanie kryteriów.

Pewnie najostrzejsze zakazy nie dotkną mieszkańców terenów najsłabiej zaludnionych, za to ci z miast i przedmieść mogą powoli żegnać się z ogniem strzelającym w kominkach. Zresztą ich użytkownicy i bez zakazów chyba się orientują, że kominek w mieście nie dla wszystkich jest miłym doświadczeniem. Pokazują to dane z Podkowy Leśnej, podwarszawskiego miasta-ogrodu, gdzie ogromna część zimowego smogu pochodzi właśnie z kominków.

Pora skończyć z Rzeczpospolitą Kopcącą

Ostatnie lata to ogólnokrajowa wzmożona walka o zmianę składu powietrza, niemniej koniec z Rzeczpospolitą Kopcącą nie przybliży się szybko bez lokalnych uchwał antysmogowych, na serio starających rozprawić się z problemem. Trochę lepiej oddycha się m.in. w Krakowie, gdzie niedawno minął rok z zakazem palenia drewnem i węglem. Swoje zrobiła też pandemia, skutkująca mniejszym ruchem samochodowym.

Po wyeliminowaniu 20 tys. najbardziej uciążliwych pieców krakowskie emisje są mniejsze, ale nadal 50 tys. palenisk jest w użyciu w gminach przylegających do stolicy Małopolski, której sejmik też pracuje nad programem ochrony powietrza. Nie idzie jednak tak ambitną drogą jak Mazowsze, więc podkrakowski smog wciąż będzie wędrował do miasta.

Co dla powietrza robi rząd?

Wolniutko rozkręca się rządowy program „Czyste Powietrze”. Zakłada wymianę 3 mln pieców w 11 lat, ale w lipcu, po niespełna dwóch latach działalności, miał dopiero 151 tys. rozpatrzonych wniosków. W maju wprowadzono uproszczoną procedurę, bo poprzednia okazała się biurokratycznym torem przeszkód i dopiero od czerwca można składać podanie przez internet.

Program ma też pewne niekonsekwencje, np. dopłaca do nowych kotłów na paliwa stałe, w tym węglowych, a nawet węglowa Polska w strategiach obecnego rządu ma od węgla odchodzić. Podjęto także mniej nagłośnioną próbę zakończenia wykorzystywania w celach grzewczych używanych olejów, bo są całe regiony, które specjalizują się w spalaniu np. szmat nasączonych olejem spuszczonym z silników pojazdów. W Sejmie trwają też m.in. prace nad przepisami o wielkiej inwentaryzacji kotłów, przewidujące, że gminy będą ustalały, czym się grzejemy. Zebranie tych informacji zajmie pewnie lata. A jeszcze dłużej zajmie wykorzystanie tej wiedzy.

Czytaj też: Indie duszą się od smogu. Minister zaleca marchewkę

Sezon grzewczy za pasem

Po drodze Polacy rzucili się na instalacje fotowoltaiczne, w 2020 r. zamontowaliśmy ich 70 tys., a generowany przez nie prąd często wykorzystywany jest do ogrzewania pomieszczeń nowo montowanymi grzejnikami elektrycznymi. Na popularność małej energetyki wpływa dopłata 5 tys. z programu „Mój prąd”. Słoneczne 5000+ miało funkcjonować tylko do końca roku, ale wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz zapowiedziała w rozmowie z portalem Gazeta.pl, że zostanie utrzymane także w roku przyszłym.

Gdzie nas dotychczasowe wysiłki doprowadziły, zobaczymy i poczujemy już za chwilę. Sezon grzewczy za pasem.

Sondaż: Polacy wiedzą o katastrofie klimatycznej. Ale...

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną