Społeczeństwo

Gdzie utknęła warszawska „Karta LGBT+”? Pora działać

Demonstracja solidarności z LGBT, Warszawa, 30 sierpnia 2020 r. Demonstracja solidarności z LGBT, Warszawa, 30 sierpnia 2020 r. Aleksander Keplicz / Forum
Aktywiści już nie „domagają się” i nie „apelują”, ale rozliczają warszawski ratusz ze złożonych obietnic. Przy okazji mówią demokratycznej opozycji: „sprawdzam”.

„Strefy wolne od LGBT są strefami wolnymi od człowieczeństwa. I nie ma dla nich miejsca w naszej Unii” – mówiła we wczorajszym orędziu Ursula von der Leyen, odnosząc się (nie wprost) do sytuacji w Polsce. Choć sądy konsekwentnie unieważniają homofobiczne uchwały samorządowców, według Atlasu Nienawiści Kuby Gawrona „stref” wciąż jest w Polsce ponad 90. Warto przypomnieć, skąd się właściwie wzięły.

Od Karty LGBT do strefy wolnej...

W forpoczcie stanął w marcu 2019 r. Świdnik. „Trzeba dmuchać na zimne” – alarmował podczas sesji rady miasta zastępca przewodniczącego Janusz Królik. On i inni samorządowcy zapewnili świdniczan pionierską uchwałą, że u nich w mieście nie będzie homopropagandy, ideologii LGBT oraz wczesnej seksualizacji polskich dzieci. Królik tłumaczył, że to akt sprzeciwu wobec przyjętej miesiąc wcześniej „niepotrzebnej deklaracji” LGBT+, którą uroczyście podpisał Rafał Trzaskowski. Prezydent Warszawy obiecywał m.in. utworzenie hostelu interwencyjnego dla osób nieheteronormatywnych, wprowadzenie zgodnej z wytycznymi WHO edukacji seksualnej oraz kursów dla szkolnych kadr, by wiedziały, jak pomóc prześladowanym dzieciom i młodzieży. Zdaniem Królika „naruszył wiele praw”.

To był nowatorski dokument z dwóch przyczyn – tłumaczy w rozmowie z „Polityką” Hubert Sobecki z organizacji Miłość nie wyklucza. – Po pierwsze, chcieliśmy wyminąć istniejące struktury urzędu miasta i fikcyjne konsultacje społeczne. Iść od góry. Przyszliśmy do (wtedy) kandydata na prezydenta z gotowcem: wyodrębniliśmy dziesięć problemów i przedstawiliśmy dziesięć propozycji, jak je rozwiązać. Po drugie, to dokument, który dotyczy tylko naszej społeczności, na jego mocy miał powstać urząd rzecznika ds. osób LGBT+, a nie „różnorodności” czy „równego traktowania”.

18 miesięcy od dnia jego przyjęcia Sobecki i Ola Kaczorek, współprzewodniczący MNW, pojawili się pod ratuszem na konferencji prasowej. Przynieśli na pl. Bankowy symboliczną tekturową „Kartę...”, na której przypomnieli wciąż aktualne postulaty:

  1. Hostel dla osób zagrożonych bezdomnością
  2. Pomoc ofiarom przestępstw
  3. Zapobieganie przemocy w szkołach
  4. Edukacja zgodna z wiedzą naukową
  5. Współpraca ze społecznością
  6. Patronat nad paradą równości
  7. Centrum społecznościowe
  8. Otwarta kultura i bezpieczny sport
  9. Bezpieczne miejsce pracy
  10. Pełnomocnik/pełnomocniczka ds. LGBT+

Ewa Siedlecka: Warszawa LGBT minus

LGBT niemile widziani: w domu, w ratuszu

Według aktywistów sześć propozycji (nr 1, 2, 3, 4, 5, 7, 10) albo w ciągu półtora roku nie poruszono wcale, albo utknęło na etapie spotkań z urzędnikami. Dwie (8, 9) udało się zrealizować, acz po łebkach. Sport nie stał się przecież „bezpieczny” z chwilą, gdy miasto udzieliło patronatu turniejowi siatkówki, a dyskryminacja w miejscu pracy nie zniknęła po dodaniu do umów miejskich klauzuli antydyskryminacyjnej. Jedyną „parafkę” działacze postawili przy punkcie szóstym. Prezydent faktycznie objął paradę patronatem, a nawet przemawiał na jej otwarciu.

Przy czym, dopowiada Sobecki, włodarz miasta był ostrożny: – Przychodząc w gości, a Rafał Trzaskowski przyszedł na paradę w gości do społeczności LGBT+, nie należy się rządzić. Jeśli przyjdziesz do człowieka na urodziny, to podczas wspólnego zdjęcia nie mówisz gościom, żeby się posunęli, i nie każesz zejść ze sceny osobom, które twoim zdaniem będą źle wyglądały na selfie. Tymczasem prezydent – wspomina aktywista – nie chciał stanąć w kadrze z drag queens. – Rafał Trzaskowski miał lęk, że ktoś skojarzy go z LGBT… Ale to był fatalny poziom diagnozy politycznej, on nie miał w tym temacie nic do stracenia, i tak poniósł koszty polityczne.

Czytaj też: Scenariusze dla ruchu Trzaskowskiego

Aktywistów szczególnie dziwi, że do tej pory nie pojawił się w Warszawie pełnomocnik lub pełnomocniczka ds. osób LGBT+. A to – twierdzą – warunek konieczny, by „Karta...” stała się czymś więcej niż kawałkiem papieru. – Pierwszym krokiem, który zapowiedziała pani Aldona Machnowska-Góra z urzędu miasta, było właśnie jego lub jej powołanie – wspomina Kaczorek. – Nasze postulaty muszą przejść przez przeróżne biura i przeróżne biurka, potrzebna jest osoba, która pilnowałaby tematu. Ktoś, kto miałby umocowanie w urzędzie, ale byłby też reprezentantem społeczności LGBT+.

Najpilniej trzeba się zająć – zgodnie twierdzą współprzewodniczący – utworzeniem hostelu interwencyjnego, który może ukrócić problem bezdomności młodzieży LGBT+. Sobecki:Znam z pierwszej ręki historię dzieciaka, który siedział z rodzicami w salonie i oglądał „Wiadomości”. Po kolejnym materiale o „ideologii” i „seksualizacji” usłyszał od matki, że jest dewiantem. Poczuł, że nie jest mile widziany we własnym domu.

Czytaj też: Homofobiczna przemoc w szkołach. Zwłaszcza na religii

Warszawa odpowiada

W przesłanym nam oświadczeniu Karolina Gałęcka, rzeczniczka prasowa stołecznego ratusza, replikuje, że „informacje przekazane przez stowarzyszenie są, delikatnie mówiąc, nieprecyzyjne”. Nie zgadza się z opinią, że miasto nie współpracuje z aktywistami. „W tym roku spotykaliśmy się realnie, potem – z powodu pandemii – wstrzymaliśmy spotkania, ale od czerwca wróciliśmy do rozmów. Chcę też podkreślić, że w komisji dialogu społecznego współpracujemy z kilkoma organizacjami. Miłość nie wyklucza jest tylko jedną z nich”.

Według rzeczniczki szybszemu wprowadzeniu programów edukacji seksualnej i latarników równości przeszkodziła sytuacja epidemiczna. System monitoringu przestępstw z nienawiści nie powstał, bo wymagałby współpracy z policją, natomiast centrum kulturalne społeczności LGBT+ w najbliższym czasie nie ruszy przez wzgląd na trudną sytuację finansową miasta. „Trwają za to szkolenia antydyskryminacyjne dla nauczycieli, uczniów, rodziców i pracowników obsługi w ramach programu »Szkoła przyjazna prawom człowieka«. Ten projekt trwa kolejny rok i ma docelowo objąć wszystkie szkoły we wszystkich dzielnicach”.

Zapytana, co się udało, urzędniczka podkreśla, że miasto prowadzi pomoc prawną dla ofiar dyskryminacji, w urzędzie trwają szkolenia dla strażników miejskich, a Warszawa współpracuje z organizacjami pozarządowymi. Zapewnia również, że pomysł na hostel interwencyjny wciąż leży na stole… choć nie wiadomo jeszcze, w jakiej formule zostanie zrealizowany. Jak przypomina: inicjatywa nie może obciążać finansowo miejskiego budżetu.

Czytaj też: Groźby śmierci za filmiki o edukacji seksualnej dla LGBT

Od 30 lat społeczeństwo nie jest gotowe

Przez półtora roku zwiększyła się homofobia, coraz mniej ludzi ukrywa nienawiść, choć jeszcze do niedawna się z nią krygowali – ocenia w rozmowie z „Polityką” Bart Staszewski, reżyser i działacz społeczny. – Pojawiło się przyzwolenie na traktowanie nas jako obywateli drugiej kategorii, przyzwolenie na przemoc, na nazywanie nas obcą ideologią czy zagrożeniem. To zbiera swoje żniwo. Codziennie czytamy o pobiciach, słyszymy o zamalowywaniu drzwi i murów homofobicznymi hasłami, młodzież LGBT coraz częściej wpada w depresję i popełnia samobójstwa – wylicza.

Kończymy czekać i kończymy próby współpracy, bo próby współpracy spełzają na niczym – mówiła podczas konferencji Kaczorek. – Rozumiemy, że kampania obelg i dezinformacji być może przerosła Rafała Trzaskowskiego, ale ona uderza przede wszystkim w naszą społeczność – uzupełnia Sobecki. – Opozycja ma nas w nosie i zawsze tak było. Od czasu rządu Tuska, kiedy zostały uwalone wszystkie propozycje, bardzo kompromisowe, ustaw o związkach partnerskich, jesteśmy w tym samym punkcie.

Czytaj też: Strefy homofobów

„Chcę lepszej Polski”

Właśnie dlatego Miłość nie wyklucza rusza z medialną kontrofensywą. Na uruchomionej właśnie stronie www.chcelepszejpolski.pl trwa zbiórka podpisów, która ma skłonić polityków opozycji do jednoznacznego opowiedzenia się za mniejszością LGBT+. (Warszawiacy mogą też podpisać się na żywo, przychodząc w sobotę 19 września do Baru Studio). Po jej zakończeniu stowarzyszenie przekaże listy podpisów ugrupowaniom politycznym i politykom samorządowym, żądając wpisania prorównościowych postulatów do ich programów.

Działacze wyodrębnili sześć problemowych obszarów (rodzina, uzgodnienie płci, bezpieczeństwo, równe traktowanie, zdrowie, edukacja). Tym razem nie poprzestają na diagnozach, ale odsyłają do konkretnych projektów ustaw, które zostały w ostatnich latach odrzucone, zawetowane przez prezydenta bądź wciąż są procedowane. – W ubiegłym roku przyjęliśmy Deklarację Kongresu LGBT+, apel, pod którym podpisało się 27 organizacji z całej Polski. Chcemy z nim dotrzeć do partii opozycyjnych – deklaruje Kaczorek.

Zwłaszcza że, ocenia, ci często zgłaszają inicjatywy nieprzemyślane, nieskonsultowane i niekompletne. – Dlatego wychodzimy z dokumentem, w którym jest wszystko. W którym opisujemy stan obecny i stan idealny, wyrażamy sugestie techniczne i prawne. Jeżeli jakiś polityk chciałby realnie pomóc osobom LGBT+, wystarczy, że tam zajrzy. Mamy gotowe rozwiązania, nic nie trzeba naprędce wymyślać.

Czytaj też: „Strefy wolne od LGBT” bez funduszy UE. To początek kary?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Klasyki Polityki

Jak dzieci odczuwają i rozumieją ból?

Jeszcze na początku lat 80. uważano, że noworodki w ogóle nie odczuwają bólu! A ponieważ nie potrafią werbalnie wyrazić tego, co czują, nie dbano o ich komfort w szpitalach.

Paweł Walewski
08.08.1998
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną