Społeczeństwo

Watykan karze kard. Gulbinowicza. Ma dość zmowy milczenia

Kard. Henryk Gulbinowicz Kard. Henryk Gulbinowicz Mieczyslaw Michalak / Agencja Gazeta
Kard. Gulbinowicz ma zniknąć z przestrzeni publicznej osiem lat przed jubileuszem stulecia urodzin. To wstrząs nie tylko dla niego, ale też dla Kościoła w Polsce.

Watykan nakłada kary kościelne na polskiego purpurata, legendę podziemnej „Solidarności”, ulubieńca środowiska wilnian. O kard. Henryku Gulbinowiczu nakręcono film, pisano książki. A teraz szok: nuncjatura papieska w Warszawie podała do wiadomości publicznej, że Stolica Apostolska nałożyła na polskiego „księcia Kościoła” surowe kościelne kary.

Można je podsumować tak: Gulbinowicz pod koniec swego długiego i pod pewnymi względami barwnego życia został skazany na wewnętrzną banicję. Ma zniknąć z przestrzeni publicznej, kościelnej i świeckiej, osiem lat przed jubileuszem stulecia urodzin. To wstrząs nie tylko dla niego, ale też dla Kościoła w Polsce. I dotkliwy cios zadany patriotycznemu wizerunkowi kardynała (na tle zarzutów o współpracę z SB). Kolejna odsłona dramatu, jakim jest ukrywanie przestępstw obyczajowych i guzdranie się z tymi, które wypłynęły na powierzchnię, choć starano się do tego nie dopuścić pod najrozmaitszymi pretekstami.

Czytaj też: Jak rozliczyć pedofilię w Kościele?

Sypie się „układ Gulbinowicza”

Jedna z kar nakazuje kardynałowi wpłacić pieniądze na kościelny fundusz św. Józefa, wspierający ofiary nadużyć seksualnych popełnianych przez osoby duchowne. Musi to mieć związek z zarzutami, że Gulbinowicz był aktywnym homoseksualistą. Skoro Watykan nałożył na niego kary, skala przestępstw musiała być duża i udokumentowana. Tropiciele „lawendowej mafii” w Kościele mogą sobie gratulować, że ich wywody na ten temat potwierdza teraz sprawa kard. Gulbinowicza i że jest ona dowodem istnienia homoseksualnego „układu” w Kościele.

W tym duchu skomentował już decyzję Watykanu Tomasz Terlikowski: „Układ Gulbinowicza zresztą w ogóle jest w rozsypce. Najpierw usunięcie bp. Edwarda Janiaka (wychowanek kardynała i biskup pomocniczy wrocławski), potem dochodzenie wszczęte wobec abp. Sławoja Leszka Głodzia (sekretarz i kierowca Gulbinowicza za czasów jego posługi w Białymstoku) i aż nie sposób nie zadać pytania, co dalej. Bliskimi współpracownikami kardynała, jego wychowankami byli przecież także bp Jan Tyrawa i wieloletni nuncjusz, a później prymas abp Józef Kowalczyk, który – o czym też już wiadomo – przez lata tuszował rozmaite negatywne informacje dotyczące skandali seksualnych w polskim Kościele. Dzieje się i wiele wskazuje na to, że będzie działo się więcej”.

Watykan ma dość zmowy milczenia

Co dokładnie ma na myśli Terlikowski, kiedy pisze, że będzie się działo, nie jest jasne. Za to jest jasne, że Watykan Franciszka ma dosyć zmowy milczenia w polskim (i nie tylko polskim) Kościele, a uporczywe pomijanie przez papieża Polaków na listach nowych kardynałów jest tego sygnałem. Przygnębiający dzień dla Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce.

Czytaj też: Jak Kościół (nie) walczy z pedofilią

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Prof. Marcin Król: Obyśmy znów nie byli głupi

Prof. Marcin Król, historyk idei, o tym, że czeka nas koniec starego świata i nic dobrego z tego na razie nie wyjdzie.

Jacek Żakowski
01.01.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną