Społeczeństwo

Ofiary księży pedofilów wciąż czekają na „przepraszam”

Protest w Poznaniu przeciwko pedofilii w Kościele katolickim Protest w Poznaniu przeciwko pedofilii w Kościele katolickim Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Gdy posłuchać polskich hierarchów, można odnieść wrażenie, że nie ma w nich poczucia winy i wstydu. Największą troską napawa ich to, by spuścizna Jana Pawła II została nieskalana.

Papieskie kary dla abp. Henryka Gulbinowicza. Skandal wokół kard. Stanisława Dziwisza, który o niczym nie wiedział i niczego nie pamięta. Kilkanaście postępowań procesowych wobec polskich biskupów, które toczą się w Watykanie. Widać, że proces rozliczania polskich hierarchów oskarżanych o krycie duchownych pedofilów przyspieszył. Nie zmienia to jednak w niczym sytuacji ofiar, które na niewiele – poza osobistą satysfakcją – mogą liczyć. Trudno im nawet doczekać się na osobiste spotkanie z duchownym i wypowiedziane szczerze słowo „przepraszam”.

Na to, że problem systemowo rozwiąże państwo, nie ma na razie szans. Nadzieję, że powołana po emisji pierwszego filmu braci Sekielskich państwowa komisja cokolwiek wyjaśni, od początku można było włożyć między bajki. To była zasłona dymna i gra na przeczekanie. Kościół sam z siebie także nie rozwiąże tego problemu. Nie okaże się na tyle wielkoduszny, by w ramach ekspiacji wypłacić ofiarom odszkodowania. Gdy posłuchać wypowiedzi polskich hierarchów, można odnieść wrażenie, że nie ma w nich autentycznego poczucia winy i wstydu. To, co dziś napawa ich największą troską, to nie los pokrzywdzonych, ale to, czy spuścizna Jana Pawła II pozostanie nieskalana.

Nic nie słyszałem, nic nie widziałem

Część polskich hierarchów najwyraźniej kompletnie oderwała się od rzeczywistości i nie rozumie, co się wokół dzieje. Kard. Dziwisza do dziś nie było stać na osobiste spotkanie z Januszem Szymikiem, ofiarą księdza pedofila, którego miał kryć. Abp Wacław Depo na Jasnej Górze wznosi modły za kardynała i „uzdrowienie serc i sumień ludzi mediów”!

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, jeden z niewielu duchownych, którzy od lat głośno upominają się o sprawiedliwość wobec ofiar, w sierpniu opisał sprawę pana Andrzeja, który w latach 80. był molestowany przez ks. Stanisława P. z diecezji tarnowskiej. W 2009 i w 2010 r. miał listownie informować o tym bp. Skworca. „Jednak działania kurii tarnowskiej były typową urzędniczą grą w ping-ponga, pełną uników i pokrętnych odpowiedzi. Np. biskup Skworc twierdził, że w ogóle nie wiedział, iż ks. Stanisław P. po powrocie do Polski uczył nadal w szkole” – pisze ks. Isakowicz-Zaleski.

Ks. Stanisław P. trafił do domu księży emerytów, ale stamtąd – jak informuje duchowny – swobodnie wyjeżdżał m.in. na pielgrzymki z wiernymi do Włoch i przeróżne uroczystości diecezjalne. Na wielu zdjęciach, nawet tych publikowanych w prasie katolickiej, był nadal w otoczeniu dzieci i młodzieży.

Czytaj też: Dziwny, smutny i straszny wywiad z kard. Dziwiszem

Kościół niczego się nie nauczył

Diecezja tarnowska w żaden sposób nie zatroszczyła się o pana Andrzeja. Dlatego też zdecydował się w maju tego roku na napisanie listu do ks. prymasa Wojciecha Polaka. „Od kiedy pamiętam, ciągle myślę o tym człowieku. Tak głęboko mam wyryte wspomnienia z nim związane, że nie jestem o tym w stanie zapomnieć. Dlatego też postanowiłem coś z tym zrobić w moim życiu” – wyznał.

Jak informuje ks. Isakowicz-Zaleski, w odpowiedzi na ten list sekretarz księdza prymasa odesłał pana Andrzeja z powrotem do diecezji tarnowskiej. „Kółko się znów zamknęło. Zwłaszcza że delegatem biskupa tarnowskiego ds. wykorzystywania seksualnego osób małoletnich jest kanclerz kurii, na działania której skarżył się właśnie autor listu”. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski właśnie poinformował, że za publikację tekstu o dramacie skrzywdzonego chłopca został pozwany do sądu przez diecezję tarnowską. Można powiedzieć – klasyka gatunku.

Ta historia pokazuje, że polski Kościół nie tylko niczego się nie nauczył, ale że nie jest w stanie niczego się nauczyć. Bez interwencji prawdziwie świeckiego państwa i niezależnego wymiaru sprawiedliwości ofiary nie mogą z jego strony liczyć na zadośćuczynienie.

Czytaj też: Młodzi rozliczają polski Kościół

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Skąd dramatyczne wahania liczby infekcji covid-19?

Czym tłumaczyć gwałtowny spadek raportowanych zakażeń koronawirusem? Rozmawiamy z dr. Franciszkiem Rakowskim z ICM, który modeluje przebieg pandemii od samego jej początku.

Karol Jałochowski
26.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną