Społeczeństwo

Kiedy szczepić nauczycieli? Rząd wybrał najgorszy termin

Trwa testowanie nauczycieli na obecność SARS-CoV-2. Trwa testowanie nauczycieli na obecność SARS-CoV-2. Roman Bosiacki / Agencja Gazeta
Marzec to najgorszy termin na szczepienia. Jak ktoś nie uczy przedmiotu maturalnego, może się szczepić. Katecheci, wuefiści, ale nie matematycy, poloniści, biolodzy czy chemicy.

Nauczyciele pracujący online przyglądają się koleżankom i kolegom, którzy pierwsi dostali szczepionkę. I co? Żyją? Królikami doświadczalnymi stały się osoby uczące stacjonarnie. Nauczyciele klas I–III w szkołach podstawowych. Zanim szczepionka dojdzie do nas, pracowników liceum, będziemy przynajmniej wiedzieli, na co się decydujemy.

W poniedziałek 15 lutego dzwoni sekretarka jednej ze szkół, gdzie pracuję. Zbiera deklaracje od nauczycieli, czy chcą się szczepić. Ma listę i każe się zdecydować natychmiast. Później nie można, bo ma inną robotę na głowie. Nie daje mi dojść do słowa. Chce usłyszeć „tak” albo „nie”, a potem „do widzenia”. Mówię, że wpiszę się na listę w drugiej szkole. Tłumaczę, że tak mi lepiej pasuje. Ale tak naprawdę chcę mieć więcej czasu. Sekretarka z drugiej szkoły nie jest taka szybka. Na pewno zostawi zbieranie deklaracji na ostatnią chwilę. Przez cztery dni wszystko się może zmienić. Może wyjdzie na jaw coś, co spowoduje, że szczepienie zostanie przesunięte w czasie albo nawet wstrzymane?

Szczepienia. Niebezpieczny marzec

Dyrekcja zwołuje zebranie polonistów. Chce, aby próbna matura rozpoczęła się jeszcze w lutym. Ale po co – mówię – przecież minister zaplanował na marzec. Poczekajmy do marca. Dyrekcja ma jednak swój plan. Chce, abyśmy próbne testy zaczęli przed akcją szczepień. Ale dlaczego – tym razem mówię sam do siebie – czyżbyśmy mieli nie doczekać marca? Szefowa tłumaczy, że nie ma co czekać, marzec nie jest pewny, jak zrobimy teraz, to będziemy mieli z głowy, będzie więcej czasu na sprawdzenie. Jednym słowem: w grę wchodzi tylko luty, a o marcu nie myślmy. Darek, co ty na to, chyba cię przekonałam?

W ogóle mnie szefowa nie przekonała, ale co mam robić? Zgadzam się. Pamiętam takich, co się nie zgadzali. Przestali pasować do zespołu, teraz mogą się nie zgadzać gdzie indziej. A zatem zgadzam się na próbną maturę w lutym, wszyscy się zgadzamy. Widocznie dyrekcja wie coś, czego ja jeszcze nie wiem. W tym kraju nikt nie mówi niczego otwarcie, trzeba się domyślać, samemu szukać, dowiadywać, pytać.

A przecież mogłaby szefowa wygarnąć, iż jest wielce prawdopodobne, że po szczepionce nie będziemy się przez wiele dni nadawali do żadnej roboty. Nie będziemy w stanie nawet siedzieć przy biurku i pilnować, aby uczniowie nie ściągali podczas próbnej matury. Dlatego wszystko musimy zrobić wcześniej, a potem się zobaczy.

Szczepienia nie dla każdego nauczyciela

Dzwoni koleżanka, aby zapytać, czy zapisałem się na szczepienie. Nie czeka na odpowiedź, tylko krzyczy, że w żadnym wypadku nie powinienem tego robić. Od twojej choroby – mówi roztrzęsiona – do momentu szczepienia nie minęły trzy miesiące, a to jest minimalny czas pozwalający na przyjęcie szczepionki. Nie możesz teraz się szczepić! No wiesz co – mówię – jak się teraz nie zaszczepię, to następną szansę dostanę może za rok. Iwona też chce się szczepić, a przechodziła covid tydzień po mnie. Więc jeśli ona się nie boi, to dlaczego ja mam się bać? Poza tym te wszystkie zastrzeżenia, kto może, a kto nie może brać szczepionki, to są plotki. Każdy gada coś innego, a sekretarka chce tylko wiedzieć, czy wpisujemy się na listę, czy nie. Od wpisania przecież nie umrę. Więc się wpiszę, a potem zobaczymy.

Dzwoni siostra, aby powiedzieć, iż wie z pewnego źródła, że przed przyjęciem szczepionki każdy powinien zostać zbadany, czy chorował na covid. A jeśli choruje i nie wie, że ma koronawirusa? Powiedz nauczycielom, że przyjęcie szczepionki bez testu, czy było albo czy jest się chorym, to wielkie ryzyko. A ty teraz wcale nie powinieneś się szczepić, najwcześniej w kwietniu. Tyle siostra.

Rząd dał nam jedną jedyną szansę. Albo szczepimy się teraz tym, co jest, czyli AstraZeneką, albo proszę zapomnieć o szczepieniu. Ministrowi może strzelić do głowy, bo mamy ministra nieprzewidywalnego, że od jutra koniec z nauką online i wszyscy wracamy do szkoły. Szczepieni, nieszczepieni, wszyscy. Dlatego przyjmę tę szczepionkę, choć może nie powinienem.

To przeziębienie, nie covid!

Szczęście w nieszczęściu – chorowałem w grudniu, Iwona w styczniu, ale Marysia to ma prawdziwego pecha. Właśnie dopadł ją covid. Nie zdąży wyzdrowieć do marca. Nie ma szans. Więc szczepionki nie przyjmie. Ale podobno zarzeka się, że przyjmie. Już jest prawie zdrowa. Za dwa tygodnie będzie jak nowonarodzona. Widziała w telewizji, jak jeden lekarz tłumaczył, że zaszczepienie osoby, która przeszła covid, niczym nie grozi. Po prostu organizm wytworzy jeszcze więcej przeciwciał. Niech tylko sekretarce nie przyjdzie do głowy skreślić ją z listy. Przyjmie szczepionkę na własne ryzyko.

Zresztą do marca jest trochę czasu, a przecież nie ona jedna ma taki pomysł. Jak inni przeżyją, mimo że zaszczepili się tuż po chorobie, to jej też nic nie grozi. Nie, sama nie zrezygnuje.

Leszek dostał nagle gorączki. Wysokiej. Ludzie plotkują, że to covid, ale żona Leszka obdzwania wszystkich i zapewnia, że to zwykłe przeziębienie. Nawet nie angina. Jej mąż tak ma, że w lutym choruje na przeziębienie. Zawsze. Dlatego nie będzie się badał, czy ma covid, bo to niepotrzebne ryzyko. Podczas badania mógłby się przecież zarazić. Proszę – mówi – nie rozpowiadajcie, że to covid, bo to nieprawda. Leszek się przeziębił. Koniec tematu.

Szczepienia po egzaminach?

A zatem czekamy na naszą kolej szczepienia. Koleżanka pyta, czy jeśli zachoruje po szczepieniu, to wezmę za nią zastępstwa. Ma straszne zaległości z materiałem, a matura za pasem. Zostały jej trzy duże lektury i sporo wierszy. Mówię, że chciałem ją prosić o to samo, bo za dobrze się nie czuję. Jestem pewien, że szczepionka mnie powali. Ludzie jednak mówią, że nie będzie żadnych zastępstw. Przecież nie ma pieniędzy na zastępstwa. Jak nauczyciel jest chory, lekcje są odwoływane. Nikt nie poprowadzi za was lekcji.

Dlatego – słyszę propozycję – powinni nas byli zaszczepić w ferie. A skoro tego nie zrobili, to dopiero po egzaminach. Przecież to pewne jak w banku, że każdy z nas przechoruje szczepionkę. Ja jestem słaby, więc daję sobie dwa tygodnie. Nie będę ryzykował. Jak tylko źle się poczuję, natychmiast idę na zwolnienie. Od razu proszę lekarza o tydzień, a jak to nie pomoże, to o kolejny. Wrócę do pracy, gdy nic mi nie będzie dolegać. Nie zamierzam ryzykować. I wam też nie radzę. Do lekarza po zwolnienie i już.

Niech się szczepią katecheci

A co z materiałem? Przecież musisz wszystko zrealizować. Dlatego – upiera się kolega – marzec to najgorszy termin na szczepienia. Jak ktoś nie uczy przedmiotu maturalnego, może się szczepić. Katecheci, nauczyciele muzyki, wuefiści, ale na pewno nie matematycy, poloniści, biolodzy czy chemicy. Zamierzasz w gorączce sprawdzać próbne matury? Bo ja nie zamierzam. Ani myślę! A gorączki dostaniesz na pewno. Dlatego teraz nie powinni nas szczepić. Powtarzam! Po maturze.

Zobaczysz, jak zaczną szczepić licea, to zrobi się afera jak sto pięćdziesiąt. Wyobrażasz sobie reakcje rodziców? Matura tuż-tuż, a tu cała rada pedagogiczna na zwolnieniu i nie wiadomo, kiedy wróci. Fajnie, nie?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Fundusz Odbudowy. Po co lewicy romans z PiS?

Inicjatywa i sprawczość. Na dźwięk tych słów politycy polskiej opozycji tracą rozum. Nie tylko lewicy zresztą.

Łukasz Lipiński
27.04.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną