Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Społeczeństwo

Czego nie widzi wojewoda? Czyli o uchodźcach z Dworca Centralnego ciąg dalszy

Uchodźcy z Ukrainy na Dworcu Centralnym Uchodźcy z Ukrainy na Dworcu Centralnym Julia Zabrodzka / •
Na Dworzec Centralny w Warszawie z każdym dniem przybywają tysiące uchodźców z Ukrainy. Więcej jest też zmęczenia wśród wolontariuszy, a co za tym idzie – chaosu. Choć nie każdy chce to widzieć.
Uchodźcy z Ukrainy na Dworcu CentralnymJulia Zabrodzka/• Uchodźcy z Ukrainy na Dworcu Centralnym

Sytuacja na Dworcu Centralnym, na który codziennie przyjeżdża kilka tysięcy uchodźców z Ukrainy, zmienia się niespiesznie. Z początku prócz uchodźców byli tam tylko wolontariusze z darami, którzy jako pierwsi ruszyli do pomocy. Dopiero po tygodniu pojawiła się pierwsza inicjatywa wojewody mazowieckiego Konstantego Radziwiłła, na którym w teorii spoczywa organizacja wsparcia na Centralnym. Ale inicjatywy starczyło mu na postawienie punktu informacyjnego dla uchodźców z dwiema osobami w środku, które na dodatek średnio chciały współpracować z zaprawionymi w boju wolontariuszami. Współpracować nie chciał też sam wojewoda, sukcesywnie odmawiając im środków, miejsca i ogólnego zainteresowania sprawą.

Wydawało się, że zmiana przyspieszy na początku bieżącego tygodnia, gdy przygnieciony krytyką wojewoda zgodził się postawić przed dworcem namiot gastronomiczny i udostępnić wyspy kawiarniane na potrzeby działań pomocowych. W ten sposób wolontariusze zyskali dostęp do wody i prądu, a to już dużo. Namiot już jest, są harcerze i strażacy. Ale przede wszystkim na Dworcu Centralnym jest chaos. Widzi go każdy, kto się tam pojawi. Poza samym wojewodą.

Czytaj też: Uchodźcy z Dworca Centralnego. Dezercja wojewody i bohaterstwo wolontariuszy

Perspektywy wojewody i wolontariuszy

Bo zdaniem Konstantego Radziwiłła sytuacja jest opanowana i w ogóle wszystko jest w porządku. Może prócz tego, że wojewoda „słabo śpi”, bo „cały czas trzeba o czymś tam myśleć, a noc nie jest przerwą w naszych działaniach, bo uchodźcy całą dobę docierają do Warszawy”, jak mówił Radiu Zet. Przechadzając się we wtorek po toaletach i „różnych innych zakamarkach” dworca, chaosu nie stwierdził. Odniósł za to wrażenie, że emocje wolontariuszy, którzy chaos dostrzegają, to „widzenie sprawy z perspektywy osobistej”. „Na samych dworcach robimy to na tyle dobrze, że ta ocena, która pojawia się często w mediach, jest bezrefleksyjnie powtarzana i jest głęboko niesprawiedliwa” – ocenił Radziwiłł, wznosząc się poza osobistą perspektywę.

Wolontariusze, z którymi rozmawiała „Polityka”, podejrzewają, że perspektywa wojewody może wynikać z tego, że sam nieczęsto bywa na Centralnym. – Pierwsza myśl, gdy usłyszałem te słowa? Chętnie wręczyłbym mu zieloną kamizelkę i postawił na dyżurze od północy do 6 rano, żeby pomagał wraz z nami, a później wysłuchał, co ma do powiedzenia – mówi Jędrzej, który – podobnie jak wojewoda – też słabo śpi. Tak się składa, że Jędrzej był na Dworcu Centralnym w tym samym momencie co przechadzający się po zakamarkach wojewoda. – Widziałem go, a także ministra kultury Piotra Glińskiego. Rzeczywiście, panowie trafili na moment, kiedy było nieco spokojniej, bo jeden z pociągów, którym przyjeżdżają uchodźcy, nie dojechał w porę. Za to później przyjechało kilka w krótkim czasie i zaczęło się piekło. Ale wtedy obu panów już nie widziałem – relacjonuje wolontariusz.

Czytaj też: 1,5 mln uchodźców z Ukrainy. Obozy dla uciekinierów stają się koniecznością

Ważne słowo „organizacja”

Jędrzej może zdefiniować, co to znaczy „piekło”. – To sytuacja, gdy z pociągu wysiada kilkuset uchodźców, ludzi w bardzo złym stanie, którym trzeba szybko pomóc, a ty jesteś skrajnie przemęczony, a do tego orientujesz się, że wielu wolontariuszy się zawinęło, bo ciągłą pracą także doprowadzili się do złego stanu – tłumaczy.

– Poza pomaganiem tutaj każdy z nas ma swoje życie: pracę, dzieci, obowiązki, którym też musi się zająć – mówi Kasia, także pomagająca na Centralnym. Kasia jest wdzięczna wojewodzie za to, że przestał stawiać opór i zgodził się na pewne proponowane przez nich rozwiązania. Za namiot gastronomiczny, harcerzy, którzy rejestrują kolejnych wolontariuszy, większą liczbę autobusów do Berlina. Ale najbardziej wdzięczna byłaby, gdyby niemal cała pomoc nie spoczywała na barkach oddolnych wolontariuszy. – Tym, czego najbardziej nam teraz potrzeba, jest organizacja. Nie może być tak, że to ludzie z ulicy, jak bardzo wspaniali by nie byli, będą zarządzać akcją pomocową dla tysięcy nowych osób każdego dnia. To, że do tej pory się to jako tako udaje, to zasługa samych działaczy, ich uporu i determinacji. Ale to musi się zmienić.

Czytaj też: Na Airbnb i w Google. Świat wspiera Ukrainę przez internet

Żeby nie doszło do tragedii

Jędrzej ma takie samo zdanie. Bardzo by chciał, żeby do pomocy włączyły się Caritas i Polska Akcja Humanitarna. Szczególnie ta druga organizacja, bo ma doskonały know-how i doświadczenie w zarządzaniu. – Ale żeby do tego doszło, najpierw trzeba by ich o to poprosić. Rozmawiamy z tymi organizacjami na własną rękę, ale – umówmy się – z pewnością więcej w tym temacie zdziałałby wojewoda – twierdzi Jędrzej, który chętnie użyczy rąk do pracy oraz podzieli się wiedzą na temat Centralnego, ale do wymyślania procedur, które pomogą ogarnąć ten chaos, się nie poczuwa. – To naprawdę duże szczęście, że nikt z uchodźców nam do tej pory nie umarł – kontynuuje. – Ludzie mdleją, chorują, ale dają radę. Pytanie, jak długo. Lepiej myśleć i działać zawczasu, żeby nie doszło do tragedii. Bo kto wtedy weźmie za nią odpowiedzialność?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Prawda według filozofów

Prawda jest cechą zdania. Po prostu. Jej przeciwieństwem jest fałsz. Zdanie może być prawdziwe, fałszywe albo nie wiadomo jakie. Tylko jak to stwierdzić? Dzięki czemu mamy pewność, że o jednych zdaniach daje się powiedzieć, że są prawdziwe lub fałszywe, a o innych nie?

Magdalena Środa
04.04.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną