Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Edukacja zdrowotna: podejście drugie. MEN chce się dogadać z Kościołem. Bardzo dziwne posunięcie

Edukacja zdrowotna w zmienionej formule i pod nietypowo brzmiącą nazwą „zdrowie 1” ma stać się przedmiotem obowiązkowym. Edukacja zdrowotna w zmienionej formule i pod nietypowo brzmiącą nazwą „zdrowie 1” ma stać się przedmiotem obowiązkowym. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl
Barbara Nowacka postanowiła z edukacją zdrowotną spróbować jeszcze raz. W nowych planach przedmiot ma dostać inną nazwę i mniej kontrowersyjne podstawy programowe. To nie kompromis, lecz kapitulacja.

Edukacja zdrowotna okazała się niewypałem. Wypisało się z niej 60–80 proc. uczniów i uczennic, najwięcej w wielkomiejskich szkołach ponadpodstawowych (w Warszawie aż 86 proc., w innych dużych miastach niewiele mniej). Rezygnując, młodzież licealna zaoszczędziła aż trzy godziny tygodniowo: po jednej w klasie pierwszej, drugiej i trzeciej. Przedmiot okazał się wizerunkową katastrofą Barbary Nowackiej. Teraz ministra chce to zmienić.

Edukacja zdrowotna: podejście drugie

Faktycznych uczestników lekcji o zdrowiu jest znacznie mniej, niż wynika ze szkolnych dokumentów. Ostateczny termin wypisania się resort ustalił na 25 września. Kto się spóźnił, ten na papierze pozostał na zajęciach. Nauczyciele mają płacone, nawet gdy nikogo nie ma w sali. Wszystkim taki stan rzeczy odpowiada. Dlatego plany Nowackiej, aby przeformatować przedmiot i uczynić go obowiązkowym, poważnie zaniepokoiły szkolną społeczność.

Gdyby MEN potraktował poważnie masowe wypisywanie się z tych zajęć, edukacja zdrowotna jako odrębny przedmiot zostałaby zlikwidowana. Z podstawy programowej wyłuskano by najważniejsze treści i umieszczono w programach innych przedmiotów, głównie biologii, wychowania fizycznego i godziny z wychowawcą. Skończyłoby się płacenie za lekcje w pustych salach.

Zamiast jednak przyznać się do błędu i jak najszybciej wycofać, aby nie powiększać niepotrzebnych kosztów, Nowacka postanowiła spróbować jeszcze raz. W nowych planach przedmiot ma dostać inną nazwę i mniej kontrowersyjne podstawy programowe. To bardzo dziwne posunięcie. Tym dziwniejsze, że zdrowie w nowym formacie ma być wprowadzane razem z reformą edukacji.

Reklama