Przeklęty przedmiot. Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa? Zdecydujcie, zróbcie coś dla dzieci
Wciąż nie wiemy, jaki będzie los edukacji zdrowotnej w nowym roku szkolnym. Stanie się przedmiotem obowiązkowym, jak chce ministra edukacji, czy też nic się nie zmieni: będzie tylko dla chętnych? Barbara Nowacka publicznie przyznała, że niewiele może, gdyż jest to decyzja najwyższych władz Koalicji Obywatelskiej. Zapewniała, że do 31 marca ta decyzja zostanie podjęta.
Tak się jednak nie stało. Tego dnia rzecznik rządu Adam Szłapka wyjaśnił, że na wtorkowym posiedzeniu Rady Ministrów „temat edukacji zdrowotnej nie był poruszany”. Nowacka znalazła się więc w takiej samej sytuacji co dyrektorzy szkół, którzy nie mogą się doprosić, aby rząd wreszcie podjął decyzję. Cokolwiek Donald Tusk jako premier postanowi, będzie to lepsze od trzymania w niepewności dyrektorów, którzy muszą zaplanować etaty na przyszły rok. Mają zatrudniać nauczycieli czy zwalniać?
Czytaj też: Edukacja zdrowotna: krzyczą politycy i radykalni rodzice. A co myślą nauczyciele?
Zerowy autorytet ministry
Po tym, co się wyprawia z edukacją zdrowotną, nikt już nie ma wątpliwości, że to przedmiot polityczny (o jego losie decydują najwyższe władze partyjne). Służy on tak samo dobru dzieci, jak służył HiT (historia i teraźniejszość), przedmiot wymyślony przez poprzednią ekipę rządzącą, a kojarzony głównie z Przemysławem Czarnkiem.