Edukacja zdrowotna: co znalazło się w programie i czego tak naprawdę obawiają się katolicy
„To nasz wielki, wspólny sukces! To dzięki naszym interwencjom, powstaniu wielkiej Koalicji na rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, nagłośnieniu sprawy w mediach i koordynacji wielkiej akcji masowego sprzeciwu Polaków, rodzice nie będą zmuszani do posyłania dzieci na lekcje, na których byliby uczeni o »masturbacji«, homoseksualizmie, »transpłciowości«, aborcji i »prawach osób LGBT«” – w ten sposób Ordo Iuris świętowało ogłoszoną w ubiegłym tygodniu przez Barbarę Nowacką decyzję o tym, by nowy przedmiot nie był jednak obowiązkowy. W tym samym czasie 66 organizacji zrzeszonych w sieci SOS dla Edukacji napisało do premiera list, okazując zbulwersowanie nagłą zmianą statusu zajęć edukacji zdrowotnej. Był to jednak głos wołającego na pustyni. Radykalsi wygrali kolejną bitwę na polu edukacji.
Ministerstwu w wielu aspektach komunikowania o nowym przedmiocie też zabrakło delikatności.