Recenzja wystawy: „I cóż z tego, że świat wisi na włosku”
Pod intrygującym – i oby nie profetycznym – tytułem kryją się właściwie dwie ekspozycje, niezobowiązująco powiązane nazwiskiem twórcy.
Pod intrygującym – i oby nie profetycznym – tytułem kryją się właściwie dwie ekspozycje, niezobowiązująco powiązane nazwiskiem twórcy.
To wielowątkowa opowieść o tym, czym w kolejnych dekadach żyli Polacy, ale i o tym, jak nam to życie próbowano meblować lub wręcz dekretować.
W dość nieoczywisty i zaskakujący sposób fetuje 20-lecie działalności stołeczny Dom Spotkań z Historią – wystawą Elliotta Erwitta, amerykańskiego fotografa i współtwórcy słynnej agencji Magnum.
Nie ma sztucznej inteligencji bez sztuki, wchodzą ze sobą w spór i dialog.
W kolejnej wystawowej turze MSN zafundowało widzom trzy równocześnie otwarte wystawy artystek spod znaku abstrakcji.
Bohater wystawy to postać trochę zapomniana, a przecież bez wielkiej przesady można by go obwołać kronikarzem życia stolicy.
Na 80. urodziny Ewa Partum doczekała się poważnej retrospektywy obejmującej całą jej karierę: od pierwszych performansów i projektów body-art z lat 70., po najnowsze przedsięwzięcia artystyczne.
Przez wiele stuleci jedną z najważniejszych okoliczności definiujących artystyczne kariery było powiązanie malarza z mistrzem, który go kształtował, z pracownią, z której wyszedł. Stawiający na oryginalność wiek XX ową regułę niemal zatopił.
Jak na obcowanie z przeszłością przystało, ekspozycje przygotowano zgodnie ze starymi dobrymi tradycjami muzealnictwa.
Ogląda się to świetnie, a wiele mniej znanych prac zaskakuje najwyższą jakością młodopolskich uniesień.
Sylwia i Piotr Krupowie nie tylko zgromadzili imponującą – kto wie, czy nie największą w kraju – kolekcję sztuki współczesnej i nowoczesnej, lecz także dysponują idealnym lokalem przy wrocławskim Rynku.
Praktycznie każda z blisko 70 zebranych w galerii fotografii mogłaby stanowić temat osobnej fascynującej opowieści.
Niezwykle popularne stało się w ostatnich latach prezentowanie na wystawach prywatnych kolekcji.
Co łączy legendarny portret Marilyn Monroe autorstwa Andy’ego Warhola, powstałą w XVI w. monumentalną wizję Sądu Ostatecznego i pejzaże z cerkiewkami Jerzego Nowosielskiego?
Autorskie podsumowanie 2025 r. na rynku sztuki.
Trudno wyobrazić sobie szanujący się zamek królewski bez takich atrybutów jak mury i wieże obronne, paradna brama wjazdowa, sala tronowa, skarbiec i… zbrojownia.
Zanim stolicą światowej sztuki stał się Paryż, na europejskiej mapie artystycznej edukacji najjaśniejszym blaskiem świeciło Monachium.
W krajach takich jak Niemcy, USA czy Holandia niemal każdy liczący się bank może pochwalić się własną kolekcją współczesnej sztuki.
Pretekstem do tej wystawy było melodramatyczne wydarzenie historyczne.