Spór o transkrypcję aktów małżeństwa. W KO strach, że zaczną się masowe wyjazdy za granicę po ślub
Przypomnijmy: najpierw w listopadzie 2025 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że Polska musi transkrybować akty małżeństw jednopłciowych zawartych w innych krajach UE. W pierwszej rekacji premier Donald Tusk oznajmił: „Nie jest tak, że Unia Europejska może nam w tej sprawie cokolwiek narzucić”. W kolejnych wypowiedziach zapewniał już, że Polska znajdzie sposób, by wyrok respektować, a nadzór nad sprawą zlecił dwóm resortom: spraw zagranicznych oraz spraw wewnętrznych i administracji.
Kilka miesięcy później, w marcu 2026, Naczelny Sąd Administracyjny zobowiązał urząd stanu cywilnego do wydania aktu małżeństwa Jakuba i Mateusza, którzy pobrali się w Niemczech osiem lat temu. USC musi teraz tę transkrypcję wykonać i ma na to 30 dni od dnia zwrotu akt administracyjnych. Licznik właśnie zaczął bić. Tylko że sprawa politycznie utknęła.
Czytaj też: Rząd stracił wymówkę. Przełomowy wyrok NSA ws. zawartego w Berlinie małżeństwa LGBT+
Ustawa czy rozporządzenie
Rozwiązanie zaproponowało Ministerstwo Cyfryzacji wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego z Nowej Lewicy. W połowie stycznia przedstawiło projekt rozporządzenia zakładającego, by w systemie, który teraz nie widzi dwóch wpisanych obok siebie słów „kobieta” lub „mężczyzna”, wpisywać sformułowania „małżonek pierwszy” i „małżonek drugi”.