Kowboje i Apache
Apache: śmigłowce jak ważka. Zwinne, tyle że głośne. W Polsce sami kowboje będą na nich latać
Z daleka wygląda jak wielki owad. Z drapieżnym pyskiem, zgrabnym odwłokiem i nienaturalnie chudym, długim ogonem. W locie Apache ma więcej gracji. Coś jak ważka. Tak samo zwinny, tyle że głośny. Przynajmniej jak nad tobą leci, bo już 50 m dalej dźwięk jest przytłumiony, a 100 m dalej trudno się nawet domyślić, co to jest i skąd dochodzi. To za sprawą specjalnej konstrukcji łopat wirnika. Lekkie ścięcie płata dało ten niezwykły efekt akustyczny.
Same płaty też są niezwykłe, bo skonstruowane z włókna szklanego, że nawet kilkakrotnie przestrzelone mają pozwolić na dalszy lot. Przynajmniej tak długi, żeby załoga dała radę odlecieć od zagrożenia. To jedna z wielu supermocy śmigłowca, za który zapłaciliśmy rekordową kwotę ponad 10 mld dol. za 96 maszyn. To najdroższy kontrakt w historii Polski na zakup jednego typu uzbrojenia. W fali słowotoków i przemów, kiedy podpisywany był kontrakt na Apache’e, najbardziej przebiło się to, co powiedział wiceminister obrony narodowej Paweł Bejda: „Te 10 miliardów dolarów to jest ubezpieczenie naszego państwa, ubezpieczenie naszej wolności”.
Czytaj też: Apacze, pociski lotnicze i co jeszcze? Polska nie wychodzi z amerykańskiego sklepu. Ceny robią wrażenie
Stan bardzo przejściowy
Z raportu o stanie miasta Inowrocław wynika, że przyrost naturalny w 2025 r. był na poziomie minus 277 osób. Przez dekady ubytek mieszkańców liczyć trzeba w dziesiątkach tysięcy. Przez lata razem z miastem obumierała również pobliska jednostka wojskowa – najpierw 56 Kujawski Pułk Śmigłowców Bojowych, później 56 Baza Lotnicza.