Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Matura: kto sprawdza arkusze i ile to trwa? W złych warunkach nie da się dobrze pracować

Maturzyści odbierają świadectwa maturalne. Maturzyści odbierają świadectwa maturalne. Daniel Adamski / Agencja Wyborcza.pl
Wyniki egzaminów są elementem polityki oświatowej państwa, dlatego będą takie, jakich oczekuje władza. Jakie są naprawdę, wiedzielibyśmy dopiero wtedy, gdyby egzaminatorom stworzono warunki do rzetelnego sprawdzenia arkuszy.

Arkusze maturalne najczęściej oceniają czynni nauczyciele (emerytowanych egzaminatorów jest niewielu). W dni powszednie pracują w szkole, a w weekendy dorabiają jako egzaminatorzy. Ta praca to dla nich fucha. Przyda się dodatkowy zastrzyk gotówki na wakacje.

Pracują przez dwa lub trzy weekendy (zależy od przedmiotu), najczęściej po 10–12 godzin. Gdy wracają do szkoły, nie ma z nich wielkiego pożytku, gdyż są przemęczeni. Przez kilka tygodni pracują non stop, są więc rozdrażnieni, zestresowani i otępiali z powodu przeciążenia umysłu. W najtrudniejszej sytuacji są poloniści i angliści: muszą jeszcze brać udział w egzaminach ustnych.

Egzaminatorzy pracują nie tylko dla dodatkowego zarobku, ale również dlatego, że pracownikom OKE trudno odmówić. Osób sprawdzających testy maturalne jest za mało. Ktoś musi tę robotę wykonać. Ci, co nie odmawiają, pracują za dwóch i w ekspresowym tempie, aby matura została sprawdzona na czas. Wyniki zostaną ogłoszone 8 lipca. Przekonamy się, ile będzie odwołań.

Zerowa higiena pracy

Ta robota traktowana jest jak fucha nie tylko przez pracowników, ale również przez pracodawcę, czyli kierownictwo Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. To za jego zgodą nie przestrzega się podstawowych zasad higieny pracy. Sprawdzających arkusze nie obowiązują normy, że oceniać mogą np. jedynie przez cztery godziny, a potem muszą zrobić sobie dłuższą przerwę. A po przerwie mogą sprawdzać arkusze maksimum jeszcze tylko przez dwie godziny, aby ta praca miała sens. CKE zachęca, aby harowali bez opamiętania.

Nauczyciele bardzo dbają, aby w szkole nie były łamane ich prawa.

Reklama