Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Sport

Katar 2022. To już dziś! O wyjście z grupy gramy z Argentyną Messiego

Katar 2022. Najwybitniejszy piłkarz w reprezentacji Argentyny Leo Messi na jednym z ostatnich treningów przed meczem z Polską. 29 listopada 2022 r. Katar 2022. Najwybitniejszy piłkarz w reprezentacji Argentyny Leo Messi na jednym z ostatnich treningów przed meczem z Polską. 29 listopada 2022 r. Amr Abdallah Dalsh / Forum
Wariantów w grupie C jest sporo. Polacy wiedzą jedno: 1 pkt, czyli remis, wystarczy, by świętować pierwszy od zamierzchłych czasów awans do fazy pucharowej mistrzostw świata.

Za nami pierwsze rozstrzygnięcia grupowe na mundialu w Katarze. W jednej ósmej finału staną naprzeciwko siebie Holandia z USA i Senegal z Anglią. Dzisiaj wieczorem zdecyduje się los reprezentacji Polski. Mecz z Argentyną rozpoczyna się o godz. 20. Równolegle toczyć się będzie gra między Arabią Saudyjską a Meksykiem.

Katar 2022. W grupie C każdy ma jeszcze szansę

W grupie C nikt jeszcze nie awansował, ale też nikt nie stracił szans. Po dwóch kolejkach przyjemnie patrzy się na tabelę, w której na pierwszym miejscu jest drużyna trenera Czesława Michniewicza. Wariantów jest jednak sporo. Polacy wiedzą jedno: 1 pkt, czyli remis, wystarczy, by świętować pierwszy od zamierzchłych czasów awans do fazy pucharowej mistrzostw świata.

Ten ostatni raz zdarzył się w 1986 r. w Meksyku i był możliwy tylko dlatego, że awansowały trzy zespoły. Lanie, które urządzili potem Polakom Brazylijczycy (było 0:4), sprawiło, że nie wspominamy meksykańskiego mundialu jako wielkiego sukcesu naszej piłki. Tym bardziej że cztery lata wcześniej było w Hiszpanii trzecie miejsce. Warto pamiętać, że w 1986 r. zwycięski puchar podnosili ostatecznie właśnie Argentyńczycy.

Jeśli już sięgamy do historii i szukamy w niej dobrej wróżby przed dzisiejszym wieczorem, to musimy się cofnąć oczywiście do 1974 r. 3:2 z Argentyną, gole Laty i Szarmacha – to wydarzenie, które znają z autopsji tylko futbolowe dinozaury. Z obecnej polskiej ekipy chyba nikt nie ma prawa pamiętać tego sukcesu. Czesław Michniewicz był kilkuletnim brzdącem.

Jedno można sobie szczerze powiedzieć: Polacy ogólnie nie potrafią grać lepiej w piłkę nożną niż Argentyńczycy. I nie chodzi tylko o to, że u nich biega po boisku Lionel Messi. Jego moglibyśmy w jakiś sposób równoważyć Robertem Lewandowskim. To po prostu jest świetna drużyna, która ciągle ma uzasadnione ambicje, by zajść bardzo daleko w Katarze, a dla samego Messiego to chyba ostatnia szansa, żeby zdobyć Puchar Świata. Oczywiście chcielibyśmy, żeby w tym przypadku zadziałało proste równanie: Argentyna przegrała z Arabią Saudyjską, my z nią wygraliśmy, więc jesteśmy lepsi od Argentyńczyków. Niestety, tak to nie działa. Ale można mieć nadzieję, że od czasu do czasu słabszej futbolowo stronie udaje się osiągnąć zaskakujący rezultat.

Polska – Argentyna. Po pierwsze obrona

Wygląda na to, że Czesław Michniewicz, selekcjoner znad Wisły, nie machnie ręką na opinię o sobie i nie nakaże nieustannego szturmu na bramkę przeciwników. Można raczej postawić na scenariusz podobny do tego, jaki napisał na mecz z Meksykiem (0:0).

Jeśli tak, to chodzić będzie o zamęczenie ekipy trenera Lionela Scaloniego stawianiem zapory w pobliżu bramki Wojciecha Szczęsnego. Gdy do tego nasz bramkarz utrzyma formę, wówczas można będzie liczyć na frustrację Argentyńczyków chcących grać w piłkę. A przecież oni muszą sięgnąć po zwycięstwo, co z czasem, jeśli nie strzelą wcześniej gola, będzie wprowadzać ich nerwy w coraz gorszy stan. Zawsze też może błysnąć nasz kapitan Robert Lewandowski.

To scenariusz optymistyczny, choć niezbyt ambitny. Chciałoby się oczywiście, żeby w otwartej wymianie ciosów Polacy nie okazali się gorsi, ale szanse na taki pokaz są niewielkie. Trzeba jeszcze dodać, że w sprzyjających okolicznościach nawet porażka zapewni Polakom drugie, premiowane awansem miejsce.

Mecz poprowadzi Holender Danny Makkelie.

USA – Iran. Mecz z kontekstami

W oczekiwaniu na rozstrzygnięcia w naszej grupie oglądaliśmy we wtorek dwa decydujące mecze w grupie B. W potyczce poddanych Jego Królewskiej Mości Karola III Anglików i Walijczyków zdecydowanie lepsi okazali się ci pierwsi. I to oni zajęli pierwsze miejsce.

Przewrotny los umieścił w tej samej grupie także USA i Iran, państwa, które od 1979 r. nie utrzymują nawet stosunków dyplomatycznych, a historia i wydarzenia mocno ostatnio przyspieszyły. Iran wspiera putinowską Rosję w jej agresji na Ukrainę. Z drugiej strony perskie państwo wstrząsane jest niespotykanymi tam protestami w obronie praw kobiet. Na znak solidarności drużyna Irańczyków nie zaśpiewała własnego hymnu przed meczem z Anglią. Później posłuchała „dobrych rad” i zrezygnowała z tej demonstracji.

Przed grą z Amerykanami doszło do utarczek słownych, ale to nic w porównaniu z tym, co dzieje się w prawdziwej polityce. Futbolowa dyplomacja tym razem chyba się nie sprawdzi. Na boisku to Amerykanie strzelili jedynego gola i mieli powody do radości.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pierwsza matura po deformie. Żeby zdać, trzeba szczęścia albo wielkich pieniędzy

Żeby przejść przez maturę, trzeba mieć dużo zdrowia albo spore pieniądze. A najlepiej jedno i drugie – mówią rodzice i nastolatki z pierwszego rocznika wykształconego w szkołach zreformowanych przez Annę Zalewską. Za sto dni podchodzą do trudniejszych niż dotąd egzaminów.

Joanna Cieśla
31.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną