Amerykanie kochają samochody

Jadą wozy kolorowe
W Ameryce kolej, w porównaniu z Europą Zachodnią i Japonią, jest mocno zapóźniona. Transport pasażerski w USA od lat opiera się na samochodach. Amerykanie je kochają.
Sklep „drive in” w Illinois
Bettmann/Corbis

Sklep „drive in” w Illinois

Sklep „drive in” w Los Angeles
David F. Smith/AP/BEW

Sklep „drive in” w Los Angeles

Ślub w samochodzie – kaplica Wedding Window w Las Vegas
Corbis

Ślub w samochodzie – kaplica Wedding Window w Las Vegas

Kino samochodowe w Pensylwanii
AP/BEW

Kino samochodowe w Pensylwanii

W Daytona Beach na Florydzie było kiedyś kino pod gołym niebem dla zmotoryzowanych. Dziś w miejscu dawnego ekranu wznosi się ołtarz, przy którym ksiądz odprawia nabożeństwo. Jak dawniej w czasie seansu, tak i teraz nie trzeba wysiadać z samochodu – na ogromnym parkingu przed kościołem stoi ich ponad sto. Kościelny personel na wózkach golfowych rozwozi zestawy do komunii świętej. Po kazaniu ksiądz schodzi z podwyższenia i osobiście żegna się z wiernymi odjeżdżającymi alejką z parkingu. Drive-in Church w Daytona to nie jedyny samochodowy kościół w Ameryce; na samej Florydzie jest ich kilka. Kto pragnie się tylko pomodlić lub otrzymać duchową pociechę, powinien pojechać do Tustin koło Los Angeles. Znajdzie tam drive-through prayer booth, budkę do modlitwy, pod którą można podjechać i – nie wysiadając z auta – wysłuchać modlitwy odmawianej na zamówienie przez pastora, a także dostać za darmo egzemplarz Biblii.

Nie ruszając się zza kierownicy można załatwić mnóstwo innych spraw – w McDonaldzie kupić hamburgery, w banku wybrać gotówkę z bankomatu, na poczcie wrzucić listy do wystawionej na zewnątrz skrzynki. W Pensylwanii działa klub striptizowy dla zmotoryzowanych, gdzie za 5 dol. oglądają oni z wozów rozbierające się dziewczyny. Nie opuszczając auta można nawet zawrzeć małżeństwo – w Las Vegas, w kaplicy Wedding Window, dyżurny pastor w okienku udziela ślubu parom podjeżdżającym samochodami z otwartym dachem. Nawet na pogrzeb znaleziono sposób: w Chicago i Luizjanie powstały domy pogrzebowe, gdzie na leżącego w otwartej trumnie zmarłego można popatrzeć przez otwarte okno jadąc autem.

Mustang na pustkowiu

W Ameryce zrobiono wiele, aby prowadzenie samochodu było przyjemnością. Drogi są gładkie jak stół, wyprofilowane, z obowiązkowymi poboczami i zawsze widocznym oznakowaniem. Od pokoleń oswojeni z samochodami Amerykanie prowadzą je bezpiecznie i ze znajomością przepisów. Jazda autem nie jest dla nich probierzem męskości, jak dla szarżujących za kierownicą Europejczyków – prawie wszyscy prowadzą spokojnie, nie ścigając się i nie zajeżdżając sobie drogi. Trąbienie klaksonem świadczy o braku kultury. Zresztą Jankes się nie spieszy, do pracy wyjeżdża wcześnie, a wracając do domu nie widzi powodu, by gnać. Na kursach zniechęca się do agresywnego prowadzenia i uczy jeżdżenia obronnego, czyli omijania piratów drogowych. Umiarkowane tempo ruchu na drogach dyktują coraz bardziej ludzie po sześćdziesiątce i kobiety wiozące swoje dzieci.

Kiedy jadący sąsiednim pasem podejrzanie zwalnia, prawdopodobnie rozmawia przez komórkę. Może też robić tuzin innych rzeczy, bo dla Amerykanina samochód stał się drugim mieszkaniem – spędza w nim w końcu kilka godzin dziennie. Jadąc zjada kanapkę, popija kawę, goli się, umawia na spotkania i przegląda pocztę w swoim smartphonie. Samochód jest łazienką, jadalnią, biurem, a także sypialnią.

Oprócz domu samochód jest najważniejszym wyróżnikiem pozycji społecznej. Kto chce należeć do elity, musi posiadać Mercedesa lub Cadillaca. Uważasz się za członka wyższej klasy średniej? W garażu powinien stać Lexus albo Infiniti. Średniacy jeżdżą Hondami Accord albo Mazdami 6. Corolle, Fordy Focus i podobne auta to pojazdy szaraczków. Sfatygowane Lemony przystoją tylko młodym na dorobku. Po marce wozu poznaje się zawód, profil kulturowy i wiek posiadacza. Chevy to amerykańska syrenka – pojazd najprostszy, ludowy; jeździ nim Joe Sixpack, właściciel warsztatu lub taniej restauracji. Acura i BMW to wehikuły dobrze prosperujących prawników. Bezpieczne Volvo służy dobrze sytuowanym mamom do wożenia dzieci na zajęcia pozaszkolne. Priusami jeżdżą lewicowi ekolodzy. Stateczne Buicki i Lincolny to ulubione auta emerytów. Młodzi miłośnicy szybkiej jazdy kupują Pontiaki i Thunderbirdy.

W amerykańskiej kulturze samochód odgrywa rolę rekwizytu symbolicznego. W powieści Johna Steinbecka „Na wschód od Edenu” pojawia się jako znak nowych czasów, rozpoczynającego się XX w., symbol młodości, dynamiki i mobilności wyjątkowego kraju. A także seksu – zafascynowany Ameryką dadaista Francis Picabia używał tłoków i świec jako wyobrażenia genitaliów. Legendarna Droga 66 poprowadzona w poprzek kontynentu i pędzący nią Ford Mustang stały się ulubionym tematem nostalgicznych ballad. W filmach powraca motyw skłóconego ze światem bohatera przemierzającego autem pustkowia. Samochód to wolność, ale i ucieczka, często z tragicznym, choć wyzwalającym finałem. Kowalski z filmu „Znikający punkt” umyka policyjnej pogoni, by na koniec rozbić swego Dodge’a o policyjną barykadę. Podobnie bohaterki filmu „Thelma i Louise”, które zamiast aresztowania wybierają skok kabrioletem w przepaść.

Od farmera do milionera

Samochód wynaleźli Europejczycy i na początku XX w. większość aut jeździło na Starym Kontynencie. W Europie jednak był on wtedy zabawką dla bogaczy, montowaną na indywidualne zamówienia. Ameryka stworzyła motoryzację masową. Jej ojciec, farmer-mechanik i wizjoner z Michigan Henry Ford, do wyrobu samochodów zastosował taśmę produkcyjną i idee nowoczesnej organizacji pracy Fredericka W. Taylora, co pozwoliło na ich szybki, seryjny montaż. W fabryce w Highland Park w 1908 r. Ford uruchomił produkcję modelu T, pierwszego samochodu dla wszystkich. W odróżnieniu od delikatnych europejskich wehikułów dla elity był on pojazdem prostym, ale silnym, skonstruowanym tak, aby wytrzymał na wiejskich drogach i aby właściciel sam mógł go naprawić. Po kilku latach Ford obniżył o połowę początkową cenę 850 dol. Do 1927 r., kiedy produkcji modelu T zaprzestano, sprzedał 15 mln egzemplarzy.

Konkurenci Forda, General Motors i Chrysler, przejęli jego metody, ale postawili na auta dla zróżnicowanych odbiorców, od farmerów z Teksasu po milionerów z Hollywood. Przemysł samochodowy musiał stoczyć walkę z konkurencją: popularnym i też nowoczesnym wówczas transportem szynowym. W miastach i na krótkich dystansach dominowały powozy, elektryczne tramwaje i koleje. Tradycjonaliści uważali, że samochód jest czynnikiem niepokoju i niestabilności. Po I wojnie światowej zaczął się jednak triumfalny pochód aut. Lata 20. to okres motoryzacyjnej ekspansji, napędzanej przez boom ekonomiczny i odkrycia złóż ropy oraz prohibicję, która pokazała, jak skutecznie autem umyka się pogoni. Zaledwie przez dziesięć lat liczba zarejestrowanych samochodów potroiła się i osiągnęła poziom 26 mln.

Ford został bohaterem narodowym i globalnym: w Niemczech powstał termin fordyzm – określający ideologie i praktyki nowoczesnego przemysłu – a Aldous Huxley w „Nowym wspaniałym świecie” mianował go bogiem przyszłościowej cywilizacji. Gangster Clyde Barrow („Bonnie and Clyde”) napisał do niego w liście, że jego model V-8 nie ma sobie równych w ucieczce spod obrabowanego banku. Popularności Forda nie zaszkodził jego antysemityzm i flirt z Hitlerem. W czasie Wielkiego Kryzysu führer i Mussolini budzili w Ameryce fascynację jako budowniczowie autostrad; podobne zaczęły powstawać w USA w okresie Nowego Ładu (1933–1939). W międzywojniu i po II wojnie światowej motoryzacja stała się lokomotywą gospodarki. Za prezydenta Eisenhowera uchwalono gigantyczny program pokrycia Ameryki siecią autostrad łączących poszczególne stany – zbudowano ich ponad 40 tys. mil. Auta stały się symbolem powojennej pomyślności i wraz z samolotami skutecznie eliminowały transport szynowy. Kiedy w zniszczonej Europie budowano linie kolejowe, w Ameryce pociągi odstawiano do muzeum. Nic nie osłabiało potęgi samochodowego lobby. Szef General Motors Charles E. Wilson mógł spokojnie powiedzieć: „Co dobre dla GM, dobre jest dla kraju, i na odwrót”.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną