Czy Rosja wznowi przed zimą inwazję na Ukrainę?
Moskwa musi zapewnić sobie lądowy dostęp do Krymu, zanim nadejdą mrozy – twierdzą eksperci z USA i Ukrainy.
Port w Kerczu na wschodnim wybrzeżu Krymu.
Alexxx Malev/Flickr CC by 2.0

Port w Kerczu na wschodnim wybrzeżu Krymu.

We wtorek rzecznik NATO Jay Janzen poinformował, że we wschodniej Ukrainie wciąż znajdują się „setki” rosyjskich żołnierzy, w tym sił specjalnych. Natomiast tuż za wschodnią granicą Ukrainy ma stacjonować około 20 tys. rosyjskich żołnierzy.

Zdaniem niektórych ekspertów to kolejny dowód na to, że Moskwa przygotowuje się do szybkiej inwazji, a przynajmniej chce zachować możliwość podjęcia takiej decyzji. Tak twierdzi chociażby amerykański think tank Atlantic Council, wyspecjalizowany w analizach międzynarodowych.

Według niego względny spokój na Ukrainie może okazać się bardzo krótkotrwały, bo Kreml jeszcze przed zimą spróbuje zapewnić sobie lądowy dostęp do Krymu. W przeciwnym razie półwysep czeka pogłębienie problemów z zaopatrzeniem w żywność, paliwo oraz wodę.

Rosja zaopatruje Krym głównie drogą morską poprzez Cieśninę Kerczeńską. Tyle że zimą może się to stać niemożliwe, ponieważ Cieśninie zdarza się zamarzać – zauważa instytut, powołując się na opinie ukraińskich wojskowych i eksperta od obronności Dmytro Tymczuka.

Przeprawa promowa pomiędzy wschodnim brzegiem Krymu a terytorium rosyjskim już obecnie jest skrajnie przeciążona. Transportuje ona maksymalnie 60 pojazdów na godzinę. A przyjmującemu je portowi w Kerczu brakuje infrastruktury, by obsłużyć wzmożony ruch – na przykład magazynów i chłodni. Tymczasem zaopatrzenie Krymu w samą żywność zależy w 85 proc. od zewnętrznych dostaw.

„Dostawy zimą mogą stanowić dla Moskwy zbyt wielkie wyzwanie. Rosyjska inwazja na wybrzeże Morza Azowskiego wydaje się nieunikniona” – ocenia Atlantic Council, powołując się na opinie swoich ukraińskich źródeł. Już w kwietniu analitycy zwracali uwagę, że Kreml może nie oprzeć się pokusie, by rozwiązać wszystkie problemy z zaopatrzeniem Krymu poprzez aneksję kolejnej części Ukrainy.

Takie zamiary Kremla miałby potwierdzać ciągły ostrzał terytorium Ukrainy mimo formalnego zawieszenia broni. Przede wszystkim ataki w rejonie Mariupola, czyli głównej przeszkody na trasie ewentualnego pochodu wojsk rosyjskich wzdłuż wybrzeża aż na Krym.

Ostrzał artyleryjski i ciągłe wypady separatystów utrudniają zabezpieczanie miasta przed oczekiwaną inwazją. „Rosja bezwzględnie potrzebuje lądowego połączenia z Krymem i spróbuje je zdobyć niezależnie od ceny” – twierdzą ukraińscy wojskowi, których opinie przytacza Atlantic Council.

Na początku września rosyjska agencja informacyjna ITAR-TASS przypomniała o pilnej potrzebie wzniesienia mostu nad Cieśniną Kerczeńską. Budowę połączenia drogowego i kolejowego po aneksji Krymu obiecał prezydent Władimir Putin. Tyle że mieszkańcy półwyspu będą musieli poczekać na most przynajmniej do 2018 roku. Koszt konstrukcji oszacowano na 6 mld dolarów.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj