Ani Jagland, ani Timmermans nie dadzą sobie mydlić oczu rzekomym dialogiem rządu z opozycją

Dialog – dobrze, ale o czym?
Wiceszef Komisji Europejskiej już zapowiedział, że wróci do Polski za dwa tygodnie, prawdopodobnie po to, by przekonać się, co zostało z jego napomnień.
European Parliament/Flickr, CC by 4.0

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans i sekretarz generalny Rady Europy Thorbjoern Jagland – obaj zaniepokojeni łamaniem praworządności w Polsce – przeprowadzili w Warszawie rozmowy, głównie z przedstawicielami naszych władz.

„Chodzi o to, by Trybunał Konstytucyjny ponownie podjął swoje obowiązki, aby wróciły struktury praworządności” – powiedział Jagland, który liczy na jakieś rozmowy w Sejmie. Timmermans z kolej podkreślił, że początkiem dialogu na temat wyjścia z kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego powinno być pełne poszanowanie dla wyroków TK, które powinny być ogłoszone i wdrożone.

Trudno bowiem pojąć, co dla rządu oznacza słowo „dialog”. Użyjmy najpierw porównania do sytuacji z komornikiem, który – niby przez pomyłkę – bezczelnie wywiózł niewinnemu rolnikowi traktor, a następnie sprzedał tę maszynę na licytacji. Wezwany przez sąd do zwrotu traktora właścicielowi – zapowiada, że traktora nie odda. Natomiast proponuje dialog. Ale o czym ten dialog? Albo porównanie sportowe: w finale rozgrywek pucharowych drużyna A wygrała z drużyną B 1:0, ale przegrana drużyna B chyłkiem zabrała puchar do domu. Oświadczyła, że pucharu nie odda, ale proponuje dialog.

Z perspektywy tych porównań źle się chyba stało, że opozycja zgodziła się na rozmowy mimo publicznej zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, że nie tylko nie uznaje ostatniego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, ale że i przyszłe wyroki będzie uważał za „non est”, czyli nieistniejące.

Przecież jak może wyglądać dialog z opozycją, widzieliśmy na nocnych transmisjach z Sejmu przy anulowaniu wyboru sędziów i uchwalaniu tzw. ustawy naprawczej. Należało najpierw zaczekać, aż Kaczyński określi temat rozmowy i przedstawi jakiekolwiek propozycje poza propozycją spotkania. A tak to wyszło, że w Polsce jest jakiś dialog, czym pochwalił się prezydent Duda w Ameryce, a i obecnie ministrowie Kaczyńskiego powtarzają w Warszawie zagranicznym wysłannikom.

Miejmy nadzieję, że ci nie dadzą się zwieść równie dziecinnym manewrom opóźniającym. Zresztą Frans Timmermans zapowiedział, że wróci tu za dwa tygodnie, prawdopodobnie po to, by przekonać się, co zostało z jego napomnień.

Tracimy tylko czas jako kraj. Byłoby lepiej, gdyby Jarosław Kaczyński – zamiast rzekomego dialogu – ogłosił społeczeństwu, jak sobie dalej wyobraża blokowanie Trybunału i czy wyroki sądów powszechnych – związane ze sprawami rozpatrywanymi przez Trybunał – będą w Polsce szanowane czy nie. Byłoby to z wielką korzyścią dla obywateli.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną