Świat

Macron omija Polskę

Dlaczego Macron tak ostentacyjnie omija Polskę? Chce zmieniać UE bez nas

Emmanuel Macron Emmanuel Macron Presidencia de la República Mexicana / Flickr CC by 2.0
Emmanuel Macron pominął Warszawę w swojej podróży i wykluczył Polskę z dyskusji o pracownikach delegowanych.

Francuski prezydent Emmanuel Macron objeżdża kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Będzie przekonywał do swojej wizji integracji europejskiej i badał grunt pod zaostrzenia norm socjalnych i zmianę zasad zatrudniania pracowników delegowanych. Spotka się z przywódcami Austrii, Czech, Słowacji, Bułgarii i Rumunii. Polskę i Węgry omija.

W ten sposób Warszawa i Budapeszt, które wyraźnie dystansują się od Unii, nie przestrzegają jej zasad i podważają jej wartości, mają odczuć, że z takimi partnerami Francja nie chce mieć nic wspólnego. To sygnał, który ma też pokazać, że jeśli ktoś nie chce grać we wspólnej orkiestrze, to orkiestra poradzi sobie w okrojonej postaci, a outsiderzy będą mogli ocenić jej twórczość już tylko z widowni.

Pracownicy delegowani – punkt zapalny

Emmanuel Macron nigdy nie ukrywał, że jego wizja Europy jest inna od wizji, którą prezentuje premier Orbán czy pani premier Beata Szydło. Jeszcze w czasie kampanii, jako kandydat, krytykował polskie władze i domagał się, żeby Unia nałożyła na nasz rząd odpowiednie sankcje. Wiadomo też było, że zajmie się pracownikami delegowanymi i będzie naciskał na zmianę kształtu obowiązującej dziś dyrektywy w ich sprawie.

Teraz pracownik delegowany musi otrzymywać za pracę co najmniej minimalną stawkę płac państwa przyjmującego, a składki od tego wynagrodzenia zasilają budżet państwa wysyłającego. Po zmianach pracownicy wysyłani do pracy za granicą będą zarabiać tyle co ich koledzy w danym państwie, a jego składki tylko przez pierwszy rok lub dwa (trwa na ten temat dyskusja) będą trafiały do kraju wysyłającego, a potem zasilą budżet państwa przyjmującego.

Motyw kierowców jeżdżących na międzynarodowych trasach, którym Macron zarzucał dumping socjalny, przewijał się przez całą francuską kampanię wyborczą. Macron obiecywał, że zrobi z tym porządek, czyli będzie forsował takie przepisy, które ochronią francuskiego pracownika. Polski kierowca stał się wtedy symbolem (tak jak wcześniej polski hydraulik), ponieważ w całej Unii Europejskiej polskich pracowników delegowanych jest stosunkowo dużo: w 2015 r. statystyki wykazywały prawie pół miliona, co stanowiło blisko jedną czwartą wszystkich pracowników delegowanych w Unii.

Macron zmienia Unię

Teraz Macron realizuje swoje przedwyborcze obietnice. Zaczyna zapowiadaną wcześniej reformę Unii. Szuka też w tej Unii sojuszników, którzy razem z Francją będą naciskali na Brukselę, żeby zaostrzyła zasady delegowania pracowników. Jednocześnie Komisja Europejska od dłuższego czasu domaga się ujednolicenia standardów zatrudnienia w Unii. Rozważa wprowadzenie czegoś, co Jean-Claude Juncker nazywa Europejskim Filarem Praw Socjalnych, a czego dyrektywa o pracownikach delegowanych jest częścią składową.

Wiadomo, że nijak ma się to do zachowania europejskich swobód związanych z przepływem towarów, kapitału, osób i usług. Ale wiele wskazuje na to, że zmiany są nieuniknione. Dyskusje na ten temat trwają od miesięcy. Nie wszystkie decyzje jednak zapadły i w wielu sprawach debata jeszcze się toczy. Polska powinna być nią żywotnie zainteresowana. Chociaż oczywiście lepiej byłoby być częścią tej dyskusji niż obserwatorem i komentatorem, który nie został dopuszczony do stołu, przy którym się dyskutuje.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Janusz Dzięcioł w szponach szołbizu

Wyluzowany Janusz Dzięcioł powtarza do kamery, że nie lubiłby siebie, gdyby się zmienił, dlatego się nie zmieni, chociaż kto wie, co sława przyniesie. Szołbiznes, mówią ludzie, jest jak walec, każdego rozgniecie, każdą głębię duchową zniweluje. Czy normalny człowiek po wygraniu bardzo popularnego programu telewizyjnego może z wygranym półmilionem złotych w kieszeni wrócić do bloków, do pracy?

Sławomir Mizerski
30.06.2001
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną