W Davos Duda i Morawiecki „promują” Polskę pod swoimi rządami
Dobrze, że prezydent i premier szukają w Davos sojuszników, tylko czemu wcześniej żyrowali działania, które utrudniają ich znalezienie?
Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki w Davos
Kancelaria Prezesa RM

Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki w Davos

Panowie Duda i Morawiecki wykonali zadanie. „Promowali” Polskę pod swoimi rządami, omijając w zasadzie trudny temat pisowskich naruszeń praworządności. Ich wystąpienia nie zwróciły uwagi mediów globalnych. Nie mieli szans z Trumpem, próbującym przekonać elity polityczne, finansowe i biznesowe, że USA już po pierwszym roku jego rządów wstaje z kolan.

Dość zróżnicowana, na korzyść premiera, była też waga polityczna dwustronnych spotkań obu przywódców z innymi liderami. Rozmowy Morawieckiego z premierami Norwegii, Danii, Holandii być może przyniosą jakieś decyzje dwustronne i pomogą wypracować spójne unijne stanowisko w sprawie bezpieczeństwa energetycznego i kryzysu separatystycznego na Ukrainie. Gdyby tak się stało, byłby to realny wkład w stabilizację Europy.

W Davos codziennie odbywają się dziesiątki spotkań, konferencji, paneli. Podobnie było pod rządami innych ugrupowań, może z wyjątkiem okresu, kiedy Polska, także w Davos, była postrzegana jako prymus transformacji ustrojowej w Europie pokomunistycznej. Dziś sytuacja jest inna i niestety mniej optymistyczna. Zresztą tematem przewodnim jest właśnie ocena zagrożeń stających przed światem. Wystąpienia premiera na temat bezpieczeństwa energetycznego w Europie i potencjale „nowej” Unii z tematem przewodnim korzystnie współgrały.

W tym sensie i Morawiecki, i Duda kontynuowali w Davos linię swych poprzedników sprzed 2015 roku. Jest to linia szukania sprzymierzeńców, inwestorów i poważnych partnerów w robieniu międzynarodowego biznesu z obopólną korzyścią.

Morawiecki musiał dopiec poprzednikom

Szkoda, że premier Morawiecki, snując swe wizje, nie powstrzymał się od złośliwości pod adresem poprzedników. Na przykład gdy sugerował, że Polska po roku 1989 roku wpadła w jakieś pułapki rozwojowe, choć generalnie „to nie były złe lata”. Nazwać wysiłek i dorobek 25-lecia w ten sposób to brak klasy. Mocniej dał on znać o sobie, kiedy premier przedstawiał mediom i uczestnikom sprawę sporu o praworządność w Polsce, wypaczając jego istotę.

Szczegółową ocenę ekonomiczną planów przedstawionych na forum przez Morawieckiego powinni przedstawić eksperci. Politycznie wydają się podwójnym gestem dobrej woli: jego rząd chce współpracy w ramach Unii Europejskiej i szerszej, a przy tym promuje „nową Unię”.

Pod tym samym hasłem pełnego otwarcia się na współpracę w ramach Unii, a nawet jej poszerzania, promował pisowską władzę prezydent Duda. Jego spotkania nie były tej wagi co premiera. Duda dał do zrozumienia, że popiera, a nawet gotów jest być adwokatem Serbii w jej staraniach o członkostwo w UE.

Królowi Jordanii oświadczył, że obecny obóz rządzący będzie aktywnie pomagał łagodzić kryzys migracyjny i uchodźczy – domyślamy się, że „na miejscu”, a nie przez zmianę stanowiska w sprawie relokacji, jak ostatnio uczynił to Viktor Orbán. Dobrze, że prezydent i premier szukają w Davos sojuszników, tylko czemu wcześniej żyrowali działania, które utrudniają ich znalezienie?

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną