Świat

Trump z Kimem się nie dogadali

Prezydent USA i przywódca Korei Północnej skrócili szczyt w Hanoi. Prezydent USA i przywódca Korei Północnej skrócili szczyt w Hanoi. Leah Millis/Reuters / Forum
Nic konkretnego – to efekt drugiego szczytu Donalda Trumpa z Kim Dzong Unem. Prezydent USA i przywódca Korei Północnej skrócili szczyt w Hanoi. Nie zjedli wspólnego lunchu, a trudno o bardziej wymowny dowód braku dobrej woli. No i nic nie podpisali.

Trochę posiedzieliśmy, pogadaliśmy, lubimy się, to był efektywny czas. Rozeszliśmy się po przyjacielsku. Mniej więcej tak to podsumował na gorąco Donald Trump. Jego minister spraw zagranicznych Mike Pompeo dodał, że nie udało się ustalić niczego nowego, co miałoby jakikolwiek sens dla Ameryki. Nadzieja w specjalistach z zespołów negocjacyjnych, które regularnie się widują i może coś podczas kolejnych spotkań wymyślą. Trump, trochę dla poprawy nastroju, dorzuca uwagi o wielkim potencjale gospodarczym Korei Północnej, który mógłby zostać uruchomiony, gdyby tylko zechciała się nieco otworzyć.

Brak porozumienia lepszy niż marny kontrakt?

Amerykańska dyplomacja zderzyła się ze ścianą północnokoreańskiego uporu. Kim chce zniesienia dyscyplinujących go sankcji, ale nie daje wiele w zamian. Obiecuje, że powstrzyma się od testów rakiet i bomb, ale to już robi, żadna dodatkowa łaska. Jednocześnie Trump zapewnia, że przeprowadzenie inspekcji instalacji atomowych to pestka, ale szczegółów nie podaje. I nie rozważa powrotu do wspólnych ćwiczeń wojsk amerykańskich i południowokoreańskich. Mówi, że były po prostu dla Ameryki za drogie. Przy czym ich zawieszenie było jednym z głównych warunków Kima, bo m.in. obniżają potencjał obronny Korei Południowej.

Trzeba mieć gotowość do wstania od stołu, wcale się tego nie boję – mówi Trump i twierdzi, że jakieś dokumenty czekały na podpis. Eksperci przyznają rację w punkcie odnoszącym się do zasady, sprawdzającej się i w biznesie, i polityce, że brak porozumienia jest lepszy niż marny kontrakt.

Skądinąd warto pamiętać, że przedszczytowe oczekiwania, że Trump z Kimem cokolwiek podpiszą, wezmą na siebie jakiekolwiek precyzyjne zobowiązania, ustalą np. terminarz zdania koreańskiego arsenału jądrowego, były bardzo mocno na wyrost. Natura tego procesu i osobowość obu liderów skłania do obserwacji, że bardziej zależy im na ciągnięciu rozmów niż zawarciu umowy. Zwłaszcza łatwej do weryfikacji, jak idzie jej wypełnianie.

Obciążenie dla Donalda Trumpa

Z drugiej strony powrotu do domu przed czasem też się nie spodziewano. Co prawda strona amerykańska od paru dni i podczas samego szczytu obniżała oczekiwania, ale nie udało się jej osłabić wrażenia porażki. Bo buksujący, niekonkluzywny szczyt będzie obciążeniem przede wszystkim dla Trumpa, który ma zresztą trudny czas, głównie ze względu na serię niekorzystnych zdarzeń w kraju. Na czele z oskarżeniami Michaela Cohena, wieloletniego prawnika, który zeznaje w Kongresie i byłego klienta nie oszczędza.

Na Trumpa już spadają oskarżenia opozycji, że Kim niemal za darmo dostał, co chciał. Kolejny szczyt z prezydentem supermocarstwa, co w takim natężeniu (poprzedni był w czerwcu zeszłego roku) nie zdarza się komuś, kto głównie ze względu na metody sprawowania rządów nie zasługuje na tak dużą uwagę i szacunek.

Kolejnego szczytu już nie będzie

Dobra wiadomość jest taka, że póki co sytuacja wokół Półwyspu Koreańskiego się nie zmienia. Przy czym nie wiadomo jeszcze, co o nowej dynamice sytuacji sądzi sam Kim. Da znać, gdy za kilka dni dotrze, pewnie znów pociągiem, do Pjongjangu.

Wygląda na to, że kolejnego szczytu z Trumpem już nie będzie. Więc niewykluczone, że Kim, mając niewiele do stracenia, wróci na dobrze znane tory bardziej wojowniczej retoryki.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ja My Oni

Jak pozostać sobą po spektakularnym sukcesie bądź porażce

Jak sobie poradzić z porażką, ale też sukcesem.

Grzegorz Gustaw
08.08.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną