Świat

Otwarty rasizm wraca na sztandary republikanów?

Konferencja Ocasio-Cortez, Omar, Pressley i Tlaib Konferencja Ocasio-Cortez, Omar, Pressley i Tlaib Forum
Alexandria Ocasio-Cortez, Ilhan Omar, Ayanna Pressley i Rashida Tlaib nieprzypadkowo stały się celami rasistowskiego ataku Donalda Trumpa. Już od jakiegoś czasu domagają się ostrzejszego stanowiska swojej partii wobec polityki migracyjnej lokatora Białego Domu.

„Jeśli są takie skore do krytykowania USA, to niech »progresywne demokratki« w Kongresie... wracają, skąd przyszły” – napisał w niedzielę na Twitterze prezydent USA Donald Trump. Choć nie wymienił nikogo z nazwiska, to z określenia „progresywne demokratki” jasno wynika, że chodzi o Alexandrię Ocasio-Cortez, Ilhan Omar, Rashidę Tlaib i Ayannę Pressley. Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Trump bronił swoich słów. Nawiązując do ataków z 11 września, fałszywie oskarżył Omar o to, że „kocha Al-Kaidę”.

„Ekipa” przeciw Trumpowi i jego polityce migracyjnej

Ocasio-Cortez, Omar, Pressley i Tlaib nieprzypadkowo stały się celami rasistowskiego ataku. „Ekipa”, jak same siebie określają, już od jakiegoś czasu domaga się ostrzejszego stanowiska swojej partii wobec polityki migracyjnej Trumpa. Wzięła na celownik koszmarne warunki sanitarne, w jakich przebywają zatrzymani przez służby graniczne – brakuje podstawowych środków czystości, takich jak szczoteczki do zębów. „Ekipa” wielokrotnie wzywała też do zlikwidowania ICE, organizacji rządowej, która okryła się mroczną sławą, m.in. odbierając dzieci zatrzymywanym w USA migrantom bez dokumentów.

Atakując krytyków, Trump stara się utrzymać debatę publiczną przy tematach, które rozpalają emocje – głównie negatywne – części jego elektoratu. Nie bez znaczenia jest i to, że atakuje kobiety – Trump punktuje swoje oponentki dużo brutalniej niż oponentów, o czym przekonały się Hillary Clinton, jego rywalka z 2016 r., czy Elizabeth Warren, lewicowa senatorka ubiegająca się o nominację na kandydatkę w przyszłorocznych wyborach.

Czytaj także: Trump zaczyna polowanie na imigrantów

Niebiałe obywatelki USA nie są pełnoprawnymi Amerykankami?

Największy problem z rasistowską tyradą Trumpa jest taki, że wszystkie cztery kobiety są obywatelkami USA. Omar jest imigrantką (pochodzi z Somalii), ale – jak słusznie zauważono – jest obywatelką kraju dłużej niż Melania Trump. Rashida Tlaib jest córką imigrantów z Palestyny, ale od urodzenia ma amerykański paszport. Pressley jest Afroamerykanką, a rodzice Ocasio-Cortez pochodzą z Portoryko, kiedyś kolonii, a obecnie terytorium USA.

Tweety Trumpa – świadomie bądź nie – odwołują się do wizji USA, jaką głosi rasistowska prawica od Richarda Spencera po Ku Klux Klan. Zgodnie z nią Stany powinny być krajem dla białych ludzi i rządzonym przez białych ludzi. Nawet jeśli sam prezydent nie chciał zasugerować, że niebiałe obywatelki nie są pełnoprawnymi Amerykankami, to naiwnością byłoby sądzić, że skrajna prawica odebrała jego słowa inaczej. Te środowiska wielokrotnie dawały do zrozumienia, że Trump to ich chłop.

Zresztą skandaliczne wypowiedzi Trumpa stały się już regułą. W kampanii wyborczej w 2016 r. Trump np. stwierdził, że imigranci z Meksyku i Ameryki Środkowej to mordercy i gwałciciele. Gdy z kolei podczas zjazdu skrajnej prawicy w Charlottesville w Wirginii w lecie 2017 r. neonazista wjechał samochodem w kontrdemonstrację, zabijając jedną osobę, prezydent mówił, że po obu stronach barykady byli „dobrzy ludzie”, i powielał prawicowe bzdury o „alt-lewicy”. W styczniu 2018 r. podczas spotkania z doradcami miał powiedzieć, że USA nie potrzebują imigrantów z afrykańskich „gównokrajów” (shithole countries). Według doniesień prasowych nie była to pierwsza tego rodzaju uwaga, co sugeruje, że lokator Białego Domu nie tylko mówi rasistowskie rzeczy, by przypodobać się części elektoratu, ale zwyczajnie jest rasistą.

Czytaj także: Trump chce radykalnie zreformować imigrację

Trump bulwersuje, republikanie milczą

Gniew podszyty rasizmem i strachem przed imigracją będzie Trumpowi potrzebny w wyborach w 2020 r., a obecny skandal dał przedsmak tego, do czego będzie gotów się posunąć. Chociaż przez media przetoczyła się burza, to prawda jest taka, że Trump zdążył już do tego przyzwyczaić swoich zwolenników i krytyków.

W tym przypadku najbardziej zaskakująca nie jest sama rasistowska tyrada – choć trzeba przyznać, że nawet jak na Trumpa wyjątkowo skandaliczna – tylko spóźniona i nieśmiała reakcja wysoko postawionych członków i członkiń Partii Republikańskiej. Senatorka Susan Collins, najbardziej rozpoznawalna z garstki, która zabrała głos, napisała, że Trump powinien... skasować swoje tweety. Reszta wymownie milczała, a senator Lindsey Graham nawet stanął w obronie prezydenta, nazywając członkinie „ekipy” komunistkami (co jest zwykłą bzdurą i nie ma nic do rzeczy).

Republikański establishment reagował w przeszłości dużo bardziej stanowczo, ale najwyraźniej partia pogodziła się z tym, jak zmienił ją Donald Trump: otwarty rasizm wraca na sztandary republikanów.

Czytaj także: Trump ogłasza start w kampanii 2020. Pierwsze sondaże nie są dla niego łaskawe

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Gdzie na świecie aborcja jest legalna, a gdzie kobiety muszą ją wykonywać w podziemiu?

Co roku na świecie dokonuje się ponad 40 mln aborcji – głównie w tych krajach, gdzie poziom wiedzy na temat antykoncepcji jest niski.

Redakcja
22.10.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną