Świat

Znów okrutne mordy we Francji. Dżihadyści zastawili pułapkę

Bazylika Notre Dame w Nicei Bazylika Notre Dame w Nicei Eric Gaillard / Reuters / Forum
Terroryści dążą do tego, by to z kwestii religii uczynić oś francuskiej polityki i doprowadzić do wojny domowej. Jak nie wpaść w ich pułapkę?

Nie minął wstrząs wywołany mordem nauczyciela, nie minęły nawet pełne dwa tygodnie od tej tragedii, a we Francji doszło w czwartek rano do nowych okrutnych zabójstw terrorystycznych. Zginęły trzy osoby. Nieznany jeszcze z imienia i nazwiska dżihadysta wtargnął do bazyliki Wniebowzięcia Matki Boskiej w Nicei i poderżnął tam gardło kobiecie, potem śmiertelnie ugodził nożem przechodnia przed bazyliką, wreszcie uciekł do baru w pobliżu kościoła, gdzie dopadł trzecią ofiarę. Postrzelony przez policję leży w szpitalu, wiele więcej nie wiadomo. Premier uruchomił w policji stan pogotowia.

Szczupłe siły francuskiej policji

Trudno jednak nie widzieć, w jak poważnej sytuacji znalazła się Francja, w dodatku ogarnięta pandemią do tego stopnia, że wprowadzono ograniczenia w swobodzie przemieszczania się, a maseczki mają nosić wszyscy powyżej szóstego roku życia. Czyżby terroryści chcieli jeszcze wywołać w kraju wojnę religijną? Poprzedni zamachowiec, 18-letni mężczyzna wychowany we Francji, lecz pochodzący z Czeczenii, w ogóle nie znajdował się na tzw. liście S, islamistów zradykalizowanych, śledzonych przez ekipę policji antyterrorystycznej.

O tym dzisiejszym nic na razie nie wiadomo – czy był w polu widzenia służb, czy dało się zapobiec mordom. W każdym razie można sądzić, że siły policji antyterrorystycznej są zbyt szczupłe. Czytałem, że na liście potencjalnie niebezpiecznych osób znajduje się ponad 3 tys. nazwisk, a do ciągłego śledzenia każdego trzeba na zmianę trzech przeszkolonych funkcjonariuszy, którzy na służbie nie mogliby się już zajmować niczym innym. Takie zadanie przerasta siły policji każdego chyba kraju.

Po zabójstwie nauczyciela władze zapowiedziały wzmocnienie walki z propagandą islamistyczną w kraju, w tym intensywniejszą kontrolę treści rozpowszechnianych w sieciach społecznościowych. Walką z językiem nienawiści zajmuje się prowadzona przez MSW rządowa witryna Pharos (od nazwy latarni morskiej), gdzie każdy może zgłosić niepokojące zjawiska. Ale witrynę obsługuje zaledwie 15 oficerów, to na pewno nie wystarcza. Władze od 2018 r. zamknęły kilkanaście meczetów i ponad dwieście małych lokali gastronomicznych, które – jak oceniono – były zdominowane przez radykałów islamskich. Ale to tylko środki represji, a te okazują się niewystarczające.

W pułapce islamskich terrorystów

Francja, jak wiadomo, jest krajem o niemałej rzeszy wyznawców religii muzułmańskiej. Wśród nich istnieje nurt pokojowego, progresywnego, oświeconego islamu. Nie otrzymuje on właściwego wsparcia ze strony państwa. Niedawno czytałem wzruszające publiczne wypowiedzi – uwaga – dwu imamek, świadectwo nowych czasów. Uznany ekspert spraw arabskich prof. Olivier Roy jeszcze po zamachu na redakcję tygodnika „Charlie Hebdo” zwrócił uwagę, że więcej francuskich muzułmanów pracuje w policji i siłach bezpieczeństwa, niż jest muzułmanów, którzy wspierają dżihadystów.

Są muzułmanie, zarówno religijni, jak i świeccy, którzy twierdzą, że radykalizacja nie wypływa z islamu, lecz ze środowisk opuszczonej biednej młodzieży, ofiar rasizmu, biedy i wykluczenia. Wśród tych młodych, którzy z kulturą, także religijną, krajów pochodzenia nie mają nic wspólnego, może szerzyć się jakaś ideologia skrajna, klecona z internetowych podejrzanych źródeł. Kiedy władza zapowiada tylko nowe środki represji, nie wiadomo, jak ma przeciwdziałać istniejącej przecież islamofobii, która z kolei może popychać islamską młodzież w ręce radykałów.

W prasie – jeszcze przed dzisiejszymi mordami – ukazał się apel grupy ludzi pióra, którzy ostrzegają, by kraj nie wpadł w pułapkę zastawianą przez terrorystów dżihadu. Niewątpliwie chcą oni, by nie kwestie społeczne, edukacji i nie walka z epidemią znalazły się dziś na pierwszym planie we Francji. Dążą do tego, by to z kwestii religii uczynić oś francuskiej polityki, doprowadzić do wojny domowej. W apelu tym intelektualiści zwracają uwagę, że Francja musi walczyć z każdą formą skrajności, nietolerancji, rasizmu i antysemityzmu. Inaczej czekają ją jeszcze trudniejsze czasy.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Polska bordową wyspą

Mimo antysmogowego wzmożenia marsz do oczyszczenia polskiego powietrza będzie długi.

Jędrzej Winiecki
01.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną