Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Czterdziesty szósty

Biden wygrywa, trumpizm pozostaje

Trudne zwycięstwo zapowiada bardzo trudną prezydenturę Joe Bidena. Trudne zwycięstwo zapowiada bardzo trudną prezydenturę Joe Bidena. Max Skorwider
Zwycięstwo Joe Bidena to dopiero początek jego problemów – teraz musi przetrwać co najmniej dwa lata z wrogim Senatem i przekonać pół Ameryki, że nie „ukradł” wygranej.
Prezydentura Bidena zwiastuje powrót Ameryki w utarte koleiny polityki międzynarodowej.Kevin Lamarque / Reuters/Forum Prezydentura Bidena zwiastuje powrót Ameryki w utarte koleiny polityki międzynarodowej.

Jeżeli nie zdarzy się coś niezwykłego, Joe Biden zostanie 46. prezydentem USA, chociaż w chwili pisania tego tekstu nie ogłoszono jeszcze oficjalnych wyników. Przeciągające się liczenie głosów wskazuje, jak wymęczone było zwycięstwo kandydata Partii Demokratycznej nad Donaldem Trumpem. I jak ostro podzielona jest, politycznie i kulturowo, Ameryka. 77-letni, najstarszy w historii, polityk przygotowujący się do objęcia Białego Domu stoi przed karkołomnym zadaniem. Będzie mu niezmiernie trudno spełnić nadzieje, jakie Ameryka i świat wiązały z odejściem Trumpa.

Nie tak miało być. Sondaże, analizy, zakłady politycznych bukmacherów przewidywały zdecydowaną wygraną Bidena. Demokraci liczyli na „niebieską falę”, która nie tylko uniesie go do prezydentury, lecz także pozwoli im odbić zdominowany przez Republikanów Senat. Optymiści mówili o landslide, zwycięskiej lawinie, która byłaby dobitną ripostą na cztery lata rządów Trumpa. Początkiem uzdrawiania kraju oraz stosunków z sojusznikami. Wszyscy się pomylili.

Kampania drive-in

Biden prowadził kampanię ostrożniej niż Trump. Przemawiał wirtualnie lub w formule drive-in, gdzie wyborcy słuchali go z samochodów. Skoro ogłosił, że wszystko blednie wobec zagrożenia koronawirusem, nie mógł, jak konkurent, narażać zdrowia swych zwolenników. Akcentowanie pandemii dało przewagę w sondażach, ale ograniczało rozmach kampanii. Republikanom udało się zwerbować dziesiątki tysięcy nowych wyborców w stanach swingujących. Analogiczna akcja Demokratów nie przyniosła takich efektów, bo z powodu pandemii odradzano działaczom odwiedzanie domów.

Powściągliwość kampanii Demokratów przyczyniła się do porażki Bidena na Florydzie, w kluczowym stanie dostarczającym 29 głosów elektorskich. Były wiceprezydent zebrał tam mniej głosów Latynosów niż cztery lata temu Hillary Clinton.

Polityka 46.2020 (3287) z dnia 08.11.2020; Temat z okładki; s. 12
Oryginalny tytuł tekstu: "Czterdziesty szósty"
Reklama