Świat

Jill Biden będzie niebanalną First Lady

Joe Biden zawsze powtarzał, że Jill na nowo dodała mu sił i przywróciła chęć do życia. Joe Biden zawsze powtarzał, że Jill na nowo dodała mu sił i przywróciła chęć do życia. Kevin Lamarque / Reuters / Forum
Joe Biden zawsze powtarzał, że Jill na nowo dodała mu sił i przywróciła chęć do życia. Do roli pierwszej damy jest przygotowana jak żadna jej poprzedniczka.

Przyzwyczailiśmy się już, że w Ameryce dzieją się rzeczy do tej pory niespotykane. Prezydent, który przegrał wybory, nie chce uznać ich wyniku i odmawia oddania władzy. Polityk, który go zastąpi w Białym Domu, będzie najstarszym przywódcą w dziejach kraju. Wiceprezydentką po raz pierwszy zostanie kobieta, w dodatku czarnoskóra. Do wszystkich tych precedensów dodajmy jeszcze jeden, mniej sensacyjny, ale godny odnotowania – po raz pierwszy żona nowego prezydenta, czyli First Lady of the United States (FLOTUS, Amerykanie lubią takie skróty), może łączyć tę rolę z normalną pracą na pełnym etacie.

To się dotychczas nie zdarzało – poza nietypowym przypadkiem Eleanor Roosevelt, pierwszej „nietradycyjnej” First Lady, która działała społecznie, pisała felietony do tygodnika i miała nawet własny program radiowy, ale jej małżeństwo z F.D. Rooseveltem było fikcją, gdy urzędował jako prezydent. Hillary Clinton pracowała początkowo w ekipie swego męża Billa, kierując przygotowaniami do reformy ochrony zdrowia, ale był to krótki epizod w samym Białym Domu.

Jill i Joe. Randka w ciemno

Jill Biden, żona prezydenta elekta, jest absolwentką kilku uniwersytetów, nauczycielką angielskiego z doktoratem i profesor w Northern Virginia Community College. Są małżeństwem od 43 lat. Jill Tracy Jacobs, jak brzmi jej panieńskie nazwisko (które jej ojciec przybrał, zmieniając z włoskiego), poznała Joego w 1975 r. Był wtedy senatorem, najmłodszym w ówczesnej wyższej izbie Kongresu. Dwa lata wcześniej przeżył trudno wyobrażalną tragedię – jego pierwsza żona Neilia i roczna córka zginęły w wypadku samochodowym. Joe miał myśli samobójcze, rozważał rezygnację z dopiero co wygranego mandatu. Do normalnego życia wrócił z trudem, pamiętając, że nie może zostawić swemu losowi dwóch kilkuletnich synów, którzy byli z matką w tym samym samochodzie, ale ocaleli.

Jill rozpadało się akurat małżeństwo z gwiazdą uniwersyteckiego futbolu, Billem Stevensonem, zaczęła zamieszczać ogłoszenia matrymonialne. Postać atrakcyjnej, szczupłej blondynki w reklamie na lotnisku – Jill modelowała w Delaware – przyciągnęła uwagę młodego wdowca. Jego brat Frank zaaranżował im randkę w ciemno. Joe różnił się od mężczyzn, z którymi się poprzednio spotykała, typu atletyczny macho, i – jak opowiadała później w wywiadach – nie sądziła, że coś z tego wyjdzie. Starszy o 9 lat senator ujął ją jednak powściągliwością i manierami. Zadzwoniła od razu do matki i powiedziała, że „spotkała w końcu dżentelmena”. Mimo to długo wahała się, kiedy Joe się jej oświadczał; zgodziła się dopiero za piątym razem. Wyjaśniała potem, że chciała mieć pewność, żeby „Beau i Hunter (synowie Joe'go) znowu nie stracili matki”. Pobrali się w 1977 r., a w cztery lata później urodziła im się córka Ashley.

Czytaj też: Kontrowersyjna i niezawodna Melania

Gotowa do roli First Lady

Biden zawsze powtarzał, że Jill na nowo dodała mu sił i przywróciła chęć do życia. Towarzyszyła mu we wszystkich kampaniach, jak w 1988 r., gdy po raz pierwszy ubiegał się, bez powodzenia, o nominację prezydencką w Partii Demokratycznej i kiedy po 20 latach starał się o to po raz drugi. W 2008 r. znowu mu nie wyszło, ale został wiceprezydentem, a Jill drugą damą – razem z nim wprowadziła się do rezydencji w Naval Observatory w Waszyngtonie. Zaprzyjaźniła się z Michelle Obamą, z którą podróżowała i działała na niwie społecznej, udzielając pomocy rodzinom weteranów wojskowych i chorym na raka. Nie przestając jednocześnie wykładać na swoim college′u. Edukacja, jak wszyscy podkreślają, jest jej prawdziwą pasją.

Do roli pierwszej damy jest przygotowana jak żadna jej poprzedniczka – od ślubu z senatorem mieszka w Waszyngtonie, obracając się przez 43 lata w kręgach stołecznych polityczno-biznesowych elit. Wyrobiła sobie znajomości i kontakty. Znawcy kulis polityki wątpią jednak, czy uda się jej nadal pracować na uczelni i godzić to z zadaniami żony prezydenta, którą Amerykanie lubią widzieć u jego boku. W czasie kampanii wzięła urlop. Bywało, że Joe w prawyborach przegrywał, a na finiszu, w konfrontacji z Trumpem, musiał znosić ataki jego obozu na siebie i swego syna Huntera w związku z jego interesami na Ukrainie. Jill zażarcie broniła swego pasierba i męża. Doradzała Joemu, kogo dobrać do ticketu jako kandydata na wice. Jako First Lady Jill Biden będzie z pewnością wielkim atutem prezydenta.

Czytaj też: Barbara Bush, wzorcowa First Lady

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Jak kwarantanna odbije się na naszym zdrowiu

Siedzimy na huśtawce społecznej i politycznej. Z jednej strony dyscyplina sanitarna, z drugiej masowe manifestacje oraz bandyckie rozróby na ulicach. Chaos, bezładne poczynania władzy, jak zapowiedź tzw. narodowej kwarantanny, wzmacniają nasz niepokój.

Martyna Bunda, Ewa Wilk
21.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną