Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Czy Unia odpowiada za śmierć ponad 2 tys. uchodźców?

Uchodźcy zmierzający do Europy Uchodźcy zmierzający do Europy Nicolo Lanfranchi/ Laif / Forum
Doniesienia „Guardiana” nie poprawiają samopoczucia: za śmierć uchodźców pukających do Europy odpowiada m.in. polityka państw UE. Aby odstręczyć przybyszów, łamią prawo.

Ta analiza brytyjskiego „Guardiana” nie poprawia samopoczucia. Gazeta 2 tys. ofiar na Morzu Śródziemnym, które utonęły od początku pandemii, przypisuje polityce państw Unii Europejskiej i stosowanych przez nie systemowo nielegalnym praktykom. Przekonanie to buduje na podstawie raportów instytucji systemu Narodów Zjednoczonych, które zestawia m.in. z bazami danych o wypadkach na morzu, tworzonymi przez organizacje pozarządowe starające się wspierać migrantów uciekających przed wojnami, biedą, beznadzieją.

Krzysztof Kowalewski: Przyszli uchodźcy i nikt ich tutaj nie chce

Granice zatrzaśnięte na głucho

Działacze społeczni twierdzą, że po wybuchu pandemii liczba notowanych utonięć wzrosła, co idzie w parze z zaostrzeniem przez Grecję, Włochy, Hiszpanię, Maltę oraz Chorwację ich strategii migracyjnych, w tym zatrzaśnięciem na głucho granic. Ale aby odstręczyć przybyszów, łamią prawo. W relacjach migrantów zatrzymanych przez straż przybrzeżną, graniczną lub policję powtarzają się zarzuty o biciu, pozbawianiu mienia, wykorzystaniu seksualnym, przymusowym rozbieraniu do naga. Standardem są bardzo kiepskie warunki w obozach, gdzie przechwyceni są gromadzeni.

W ostatnich dwóch latach regułą stało się także – niezgodne z prawem europejskim i międzynarodowym – wypychanie łodzi czy pontonów z powrotem na wody państw trzecich, w praktyce przede wszystkim w stronę Turcji i Libii. Po odholowaniu ich pasażerowie często pozostawiani są sami sobie, bez pomocy, kamizelek ratunkowych, wody i żywności. Inną taktyką jest strzelanie w powietrze, by odstraszyć płynących.

Aktywną rolę w wypychaniu ma brać „Frontex” (z siedzibą w Warszawie), graniczna agencja Unii, dostarczając m.in. danych o położeniu „podejrzanych” łodzi. Nie bez znaczenia jest jeszcze udział Libii i Turcji. W sumie środki te miały zablokować dostęp do Europy 40 tys. osób. Dla porównania: w 2020 r. morskie i lądowe granice UE przekroczyło 100 tys. osób, a w 2015, w szczycie kryzysu migracyjnego, w państwach Unii złożono ponad milion wniosków o azyl.

Czytaj też: Dramat Morii, wyrzut sumienia Europy

Ciała dryfujące na morzu

W kwietniu Włochy i Libia miały zignorować sygnał o ratunek z dmuchanej łodzi, która przewoziła 130 osób, zmagała się ze sztormem i pięciometrowymi falami. Zarzut o skandaliczną bezczynność stawia załoga statku „Ocean Viking”, jedynej jednostki, która z ramienia organizacji pozarządowych zbiera zagrożonych z wód Morza Śródziemnego. „Ocean Viking” starał się pomóc, tak samo trzy statki handlowe w pobliżu, ale w miejscu ostatniej znanej pozycji łodzi odnaleziono tylko dryfujące ciała.

Pandemia nie jest dobrym momentem na liczenie, że podobne doniesienia poruszą sumienia decydentów. Koronawirus sprawił, że wiele społeczeństw ma teraz grubszą skórę, setki czy nawet tysiące ofiar nie robią już takiego wrażenia, większe liczby dzień w dzień padają w rubrykach covidowych zgonów. Do tego oczekiwanie wielu Europejczyków jest po prostu takie, żeby nie dopuścić do kryzysu w rozmiarach sprzed kilku lat. Tego też obawiają się politycy, zwłaszcza partii głównego nurtu, sądzący, że lęk przed obcymi napędzi głosów skrajnej prawicy czy wszelkiej maści populistom.

Nie poprawia jednak samopoczucia, że syta Europa zostawia bez pomocy tak wielu potrzebujących, przepędzając ich lub z rozmysłem skazując na śmierć, i to w sposób tak brutalny i sprzeczny z zasadami, którymi tak często się szczyci.

Czytaj też: Nielegalni imigranci: palący problem Europy

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Kultura

Memy jak kamienie. Dlaczego świat gardzi Amber Heard

Nie trzeba czekać do końca „procesu dekady”, aby wiedzieć, że najważniejszy wyrok już zapadł. Opinia publiczna na nowo zakochała się w Johnnym Deppie i jego romantycznym wizerunku bad boya. Dla Amber Heard to pożegnanie z wiarygodnością i koniec kariery w Hollywood.

Agata Szczerbiak
23.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną