Rabaty na prenumeratę cyfrową Polityki

40% lub 50%

Subskrybuj
Świat

Ameryka Bidena nie odpuści Polsce w kwestii roszczeń

Złudzeniem jest przekonanie, że sprawa restytucji zniknie, ponieważ ocaleni z Holokaustu odchodzą z tego świata. Złudzeniem jest przekonanie, że sprawa restytucji zniknie, ponieważ ocaleni z Holokaustu odchodzą z tego świata. Fred Romero / Flickr CC by SA
Demokratyczna administracja Bidena liczy się z lobby amerykańsko-żydowskim, tym bardziej że jej pozycja jest dość krucha – wspiera ją minimalna większość w Kongresie, którą może stracić już w przyszłorocznych wyborach.

Chociaż Polska nie ma dziś najlepszej prasy w USA i stosunki jej rządu z obecną amerykańską administracją dopiero ostatnio nieco się poprawiają, nasi politycy postanowili najwyraźniej jeszcze bardziej je pogorszyć. Chodzi o procedowaną właśnie w Sejmie ustawę, według której nie będzie można uznać za nieważne decyzji administracyjnych wydanych nawet z naruszeniem prawa, jeżeli od jej ogłoszenia upłynęło 30 lat. Zdaniem World Jewish Restitution Organization (WJRO), która naciska na restytucję prywatnego mienia żydowskiego w Polsce zrabowanego przez Niemcy hitlerowskie i przejętego po wojnie przez władze PRL, ustawa uniemożliwi w praktyce dalsze dochodzenia roszczeń byłych właścicieli, ponieważ uzna za ważne nacjonalizacje przeprowadzone przez rządy komunistyczne.

USA upominają się o „mienie z epoki Holokaustu”

W liście do marszałkini Sejmu Elżbiety Witek ustawę skrytykował chargé d′affaires ambasady USA w Warszawie Bix Aliu. Z kręgów prorządowych słychać głosy, że dyplomata naruszył dobre obyczaje w stosunkach międzynarodowych, komentując proces legislacyjny w Polsce i wyrażając swą opinię publicznie (list ujawnił „Dziennik Gazeta Prawna”). Aliu jednak postąpił najwidoczniej zgodnie ze wskazaniami swoich zwierzchników. Amerykański sekretarz stanu Antony Blinken obiecał w marcu przewodniczącemu WJRO Gideonowi Taylorowi, że rząd USA będzie traktował priorytetowo problem restytucji „mienia z epoki Holokaustu” – bo chodzi również o roszczenia polskich posiadaczy. W liście do Taylora przyrzekł, że „nasi szefowie placówek za granicą” będą pracowali nad tą kwestią w krajach, w których pełnią dyplomatyczną misję.

Fakt, że ambasada USA interweniowała tak szybko, zanim doszło jeszcze do uchwalenia ustawy, wskazuje, że administracja prezydenta Bidena będzie traktować problem restytucji serio. Zachowywały się tak i poprzednie rządy amerykańskie, ale warto przypomnieć, że sam Blinken pochodzi z rodziny ocalonych z Zagłady. Swoich stosunków z Warszawą Waszyngton nie uzależnia bezpośrednio od polskich decyzji w sprawie żydowskich roszczeń, ale te ostatnie śledzi także Kongres i media. Wpływają one na klimat wokół naszego kraju i jego wizerunek w Ameryce.

Racje obu stron, krucha pozycja Bidena

Kwestia restytucji mienia nie absorbuje całej blisko sześciomilionowej społeczności amerykańsko-żydowskiej; wydaje się, że dla jej większości to sprawa raczej dość abstrakcyjna lub mało znana. Diaspora ma dziś bardziej palące problemy na świecie, przede wszystkim zaogniający się znowu konflikt izraelsko-palestyński i wzrost antysemityzmu. Ale dla aktywnej politycznie mniejszości, działaczy organizacji żydowskich roszczenia ocalonych z Holokaustu, ich rodzin i spadkobierców to rzecz bardzo ważna. Zapytani o nią przypominają zwykle, że Polska to jedyny kraj Unii Europejskiej, który nie uregulował ustawowo restytucji mienia indywidualnego, i podkreślają, że to kwestia sprawiedliwości. Wysłuchują argumentów strony polskiej – że skala problemu w Rzeczpospolitej jest nieporównywalna z innymi krajami i zwrot mienia lub rekompensaty byłyby zbyt dużym obciążeniem, że winni rabunku są Niemcy i posłuszni ZSRR komuniści, więc dlaczego współcześni Polacy mają za to płacić, że automatyczna restytucja otworzyłaby puszkę Pandory, bo wypędzeni Niemcy zaczęliby się domagać zwrotu swych majątków, i że jest przecież możliwość dochodzenia roszczeń w sądach. Wysłuchują tych argumentów, ale się z nimi nie zgadzają. Twierdzą, że przecież Polska jest już krajem dość zamożnym, więc stać ją na rekompensaty, że z Czechosłowacji też wypędzono Niemców, a mimo to Czechy dzisiejsze uchwaliły restytucję, że wreszcie w sądach „tylko bardzo ograniczonej liczbie właścicieli” (oświadczenie WJRO) udało się odzyskać swoją własność.

Nie miejsce tu na rozważanie racji obu stron, moralnych i prawnych argumentów za czy przeciw roszczeniom. Zatrzymajmy się tylko na polityce. Demokratyczna administracja Bidena liczy się z lobby amerykańsko-żydowskim, tym bardziej że jej pozycja jest dość krucha – wspiera ją minimalna większość w Kongresie, którą może stracić już w przyszłorocznych wyborach. Znajduje się w dodatku pod presją prawicy, która zarzuca jej, że gotowa jest „porzucić” Izrael, ponieważ ekipa Bidena pragnie, na przykład, powrócić do układu nuklearnego z Iranem, a rosnąca w siłę lewica w Partii Demokratycznej wzywa do uzależnienia pomocy amerykańskiej dla Izraela od polityki Jerozolimy wobec Palestyńczyków.

Ekipa PiS na cenzurowanym

Z wszystkich tych powodów obecna administracja będzie korzystać z wszelkich okazji do podkreślania swego poparcia dla Izraela i interesów żydowskich w USA. Tymczasem Polska pod rządami PiS nie cieszy się szczególną atencją amerykańskiej kierowniczej ekipy, zorientowanej przede wszystkim na poprawę stosunków z UE i umocnienie ich z zachodnioeuropejskimi sojusznikami w NATO. Między Waszyngtonem a Warszawą utrzymuje się napięcie z powodu Nordstreamu 2 i naruszeń standardów liberalnej demokracji w Polsce (sądy). W uproszczonej optyce amerykańskiej w mediach i enuncjacjach polityków często zrównuje się, niestety, Polskę z Węgrami – chociaż różnice są oczywiste – a nawet z autorytarną, masowo zamykającą dysydentów w więzieniach Turcją.

Pytanie zatem, czy warto w tej sytuacji zaogniać animozje i podsycać stary spór. Po co właściwie uchwalać teraz ustawę blokującą dochodzenie roszczeń żydowskich nawet w sądach, skoro nie dopuszczono do rzeczywiście zbyt kosztownej, ustawowej restytucji prywatnego mienia? Jakby mało było konfliktów z naszym najważniejszym w końcu sojusznikiem. Bo na razie słychać tylko legalistyczne argumenty, powołujące się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r.

Czytaj także: Mark Brzezinski. Jeśli będzie ambasadorem USA, nie odpuści PiS

Potrzeba choćby symbolicznego rozwiązania

Złudzeniem jest przekonanie, że sprawa restytucji zniknie, ponieważ ocaleni z Holokaustu odchodzą z tego świata. Żyją ich rodziny, a organizacje amerykańsko-żydowskie nalegają na rekompensaty także za mienie bezspadkowe. Nie ma raczej szans na kompromis oparty na jakichś skrupulatnych obliczeniach. To niemożliwe nawet do ustalenia. Życzliwi Polsce przedstawiciele diaspory w USA, a wbrew pozorom jest ich bardzo wielu, sugerują, że konflikt dałby się, jeśli nie rozwiązać, to załagodzić, w formule przede wszystkim symbolicznej. Na przykład przez finansowanie funduszu edukacji na temat Holokaustu. Jakiś pojednawczy gest jest potrzebny. Zamiast ustawowego blokowania roszczeń.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Arabowie szukają mistrzów

Siła nauki arabskiej w okresie klasycznym to otwartość na zmiany, ale też zwykła ciekawość świata.

Mateusz Wilk
06.05.2014
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną