Świat

Euro 2020. Włochy pokonały Anglię w finale pięknych mistrzostw Europy

Euro 2020. Włosi pokonali Anglików w finale mistrzostw Europy Euro 2020. Włosi pokonali Anglików w finale mistrzostw Europy Forum
Zespół Manciniego nie załamał się szybką stratą gola. Cierpliwość i wielka determinacja zatriumfowały. Włosi po 53 latach znów są mistrzami Europy. Anglicy po raz kolejny bez tytułu.

A jednak Włochy mistrzem. Chyba najlepsza reprezentacja Euro 2020 z pucharem Delaunaya. Trzeba było dogrywki i karnych, żeby pokonać Anglików. Po dogrywce było 1:1, a w karnych 3:2.

Euro 2020. Anglia i Włochy zasłużyły na ten finał

Przed ostatnim wieczorem Euro 2020 bardziej zaangażowani kibice życzyli tytułu jednej lub drugiej reprezentacji, choć chyba częściej Włochom. Ci bardziej neutralni chcieli tylko jednego – świetnego widowiska, które potwierdziłoby niezwykłą urodę tego turnieju. Chodzi oczywiście o futbolowy poziom, a nie poszatkowanie mistrzostw na jedenaście państw gospodarzy. Od Sewilli przez Baku do Glasgow.

Sympatie sympatiami, ale mało kto kwestionował skład wielkiego finału. Nie można przecież powiedzieć, że któraś z tych drużyn nie zasłużyła na grę o tytuł. Anglikom wyrzucaliśmy odgwizdany niesłusznie rzut karny w dogrywce półfinału z Duńczykami, no i niezwykłe szczęście do gier w Londynie (tylko w ćwierćfinale musieli polecieć do Rzymu). Ale z ręką na sercu nie można przecież powiedzieć, że ekipa Garetha Southgate’a wychodziła w lipcową niedzielę na boisko Wembley przez jakiś niesamowity zbieg okoliczności. To przecież zespół złożony z gwiazd najlepszej ligi na kontynencie, świetnie prowadzony i wierzący w osiągnięcie wielkich celów.

Co do Włochów, to od początku wielu fachowców twierdziło, że zajdą bardzo daleko. Na boisku przez większość czasu pracowali na bardzo dobrą opinię. Zgrzytem była tylko symulacja faulu, a następnie cudowne ozdrowienie Ciro Immobile podczas ćwierćfinału z Belgami. Większe wrażenie robiła niesamowita seria bez porażki. Do rozstrzygającej o tytule potyczki uzbierało się tych meczów 33. Roberto Mancini potrafił zerwać z tradycją catenaccio i sprawił, że reprezentacja Italii zaczęła zbierać pochwały za radosny styl i brak wstrzemięźliwości w strzelaniu goli przeciwnikom.

Czytaj też: Fenomen Lewego

Euro 2020. Sędzia pozwolił na dużo

Zaczęło się od gola. Jeszcze wcześniej głupi błąd zdążył popełnić angielski obrońca, który dał rzut różny Włochom. A po chwili po przeciwnej stronie boiska Gianluigi Donnarumma musiał patrzeć na wpadającą piłkę do siatki. Luke Shaw zakończył błyskotliwą akcję zapoczątkowaną przez Harry’go Kane’a, chyba najlepszego w tym czasie na boisku po angielskiej stronie. To była 2. minuta. W tym momencie Włosi poczuli się tak, jak Polacy w potyczce ze Szwedami. Nawet czas straty gola się zgadza.

Ta bramka miała wielki wpływ na dalsze wydarzenia pierwszej połowy. Potwierdzały się pomysły Southgate’a na finał. Anglicy nie pozwalali przeciwnikom na dużo. Aż do 67. minuty. Wydawało się już, że jeden gol wystarczy do tego, by cieszyć się pucharem, ale wtedy doszło do zażartej walki wręcz na polu karnym, w końcu Leonardo Bonucci z metra wpakował piłkę do bramki. A więc remis. Włosi nie przegrywali na najważniejszych turniejach z Anglikami. Czyżby i tym razem?

Sędzia z Holandii Bjoern Kuipers w angielskim stylu pozwalał na dużo. W pewnym momencie wydawało się, że nawet przesadził ze zgodą na ostrą, fizyczną walkę. Ostatecznie przy pomocy żółtych kartek nie stracił kontroli nad przebiegiem wydarzeń. Co ciekawe, chyba ani razu nie wykorzystał VAR.

Czytaj też: Bóle futbolowe

Euro 2020 – turniej dogrywek i karnych

Chyba nigdy nie było potrzeby rozgrywania dodatkowych minut tak często, jak na Euro 2020. I tak się stało tym razem. Przez większą część dogrywki wydawało się, że to Włochy są bliższe sukcesu, ale Anglia też potrafiła się momentami odgryzać. Fizyczne wyczerpanie dawało o sobie znać. Nieuchronnie zbliżaliśmy się do rzutów karnych, które także są znakiem szczególnym tych mistrzostw. Nawet zmiany przeprowadzane przez Southagete’a brały pod uwagę możliwości strzeleckie zawodników z punktu oznaczającego odległość 11 m od linii bramkowej.

I to był jego błąd, Rashford i Sancho weszli tylko po to, żeby strzelać po dogrywce, ale obaj zawiedli. Bo w karnych to Włosi byli lepsi 3:2. Wielki Donnarumma dwa razy obronił, do tego jeden strzał Anglików był pudłem.

Emocje były wielkie i trwały długo. Finałowy mecz nie zawiódł, chociaż chyba nie był najlepszy w trakcie ostatniego miesiąca. W każdym razie było to godne zakończenie pięknych mistrzostw.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

„Zielony rycerz. Green Knight”: filmowy powrót do mitycznej Brytanii

W filmie „Zielony rycerz. Green Knight” Davida Lowery’ego oglądamy Króla Artura i jego rycerzy Okrągłego Stołu. Znowu. Co takiego tkwi w legendach arturiańskich, że współczesna kultura regularnie do nich wraca?

Marcin Zwierzchowski
27.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną