Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Wojna?

Czy będzie wojna? Linie telefoniczne nadal się grzeją

Jeśli wojna wybuchnie, może być wyjątkowo brutalna. Jeśli wojna wybuchnie, może być wyjątkowo brutalna. Vadim Ghirda/AP / EAST NEWS
W weekend Amerykanie ogłosili alarm. Po sobotniej rozmowie prezydentów Bidena i Putina żadna ze stron początkowo nie sygnalizowała porozumienia. Ale już kilkanaście godzin później szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow miał w rozmowie z Putinem zarekomendować kontynuowanie rozmów z Zachodem.
Z misją być może ostatniej szansy do Moskwy poleciał kanclerz Niemiec Olaf Scholz, który – odwrotnie niż poprzedni gość z Europy Emmanuel Macron – najpierw skierował się do Kijowa.Reuters/Forum Z misją być może ostatniej szansy do Moskwy poleciał kanclerz Niemiec Olaf Scholz, który – odwrotnie niż poprzedni gość z Europy Emmanuel Macron – najpierw skierował się do Kijowa.

Nieważne, czy w Pekinie trwają jeszcze igrzyska olimpijskie i czy na gorących liniach dyplomatycznych ktoś jeszcze rozmawia. Po tygodniach „wyrażania zaniepokojenia”, formułowania „apeli o deeskalację” i wydawania ostrzeżeń o grożących Rosji sankcjach Stany Zjednoczone miały nieoficjalnie podać sojusznikom z NATO konkretną datę ataku – 16 lutego. Jeszcze w poniedziałek zachowywali się tak, jakby rosyjska agresja była kwestią godzin.

A linie telefoniczne nadal się grzeją. W ostatnich dniach prezydent Joe Biden rozmawiał m.in. z przywódcami najważniejszych krajów europejskich, sekretarzem generalnym NATO i szefem unijnej Rady. U ministrów obrony we wschodniej Europie odezwały się telefony z Pentagonu. Wysłanych kilka dni wcześniej do Polski amerykańskich spadochroniarzy odwiedził dowódca europejskich wojsk USA i NATO gen. Tod Wolters. Taka wizyta to nie tylko kurtuazja, ale również sygnał, że najważniejszy kierunek operacyjny wymaga osobistego nadzoru najważniejszego oficera w strukturach dowodzenia NATO. Wkrótce po tych odwiedzinach z Waszyngtonu nadszedł komunikat: dosyłamy do Polski kolejne 3 tys. żołnierzy.

Jeśli na tej podstawie oceniać powagę sytuacji, to rzeczywiście mamy alarm. W ciągu dwóch tygodni do Polski przybędzie więcej żołnierzy USA niż przez ostatnie osiem lat. Ich liczba w sumie zbliży się do albo przekroczy granicę 10 tys. NATO ubezpiecza nie tylko Polskę na wypadek eskalacji – dodatkowe wojska trafią do Estonii, na Litwę i do Rumunii. Kolejne oddziały na wschodnią flankę Sojuszu wyślą Brytyjczycy, Niemcy, Holendrzy i Hiszpanie. Tylko Węgrzy mówią, że nawet w tej nieprzewidywalnej sytuacji nie potrzeba im dodatkowych wojsk NATO.

Ukraińskie rachuby

Przez weekend trwało coś w rodzaju ewakuacji.

Polityka 8.2022 (3351) z dnia 15.02.2022; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 10
Oryginalny tytuł tekstu: "Wojna?"
Reklama