Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Rosja to agresor. Czy Putin i inni mogą odpowiedzieć kiedyś za zbrodnie?

Prezydent Rosji Władimir Putin Prezydent Rosji Władimir Putin Kremlin.ru / mat. pr.
Agresja to najcięższe naruszenie pokoju, Karty Narodów Zjednoczonych i bezpieczeństwa międzynarodowego. Gorszej rzeczy państwo popełnić nie może. Rosja jest agresorem i z punktu widzenia prawa odpowiada za tę agresję. Pytanie, na ile ta odpowiedzialność może być wyegzekwowana bez przegrania przez nią wojny – mówi prof. Jerzy Kranz, specjalista prawa międzynarodowego i UE.

EWA SIEDLECKA: Czym z punktu widzenia prawa międzynarodowego jest wszczęcie wojny napastniczej? I jak to się ma do „napaści zbrojnej”, czyli pojęcia zawartego w Karcie Narodów Zjednoczonych?
PROF. JERZY KRANZ: Wojna to dziś pojęcie potoczne. We współczesnym prawie mówimy o międzynarodowym konflikcie zbrojnym, do którego stosujemy konwencje haskie (1907), konwencje genewskie (1949) oraz protokół dodatkowy I (1977). Te przepisy są podstawą międzynarodowego prawa humanitarnego zwanego dawniej prawem konfliktów zbrojnych. Dotyczą ochrony kombatantów (żołnierzy) i ludności cywilnej oraz metod walki i rodzajów broni. Zakazują m.in. atakowania ludności cywilnej czy cywilnych obiektów, a także używania broni powodujących zbędne cierpienie, np. pocisków termobarycznych czy bomb kasetowych.

W Karcie Narodów Zjednoczonych mamy pojęcia „agresji” i „zbrojnej napaści” (rozdział VII, a zwłaszcza dotyczący samoobrony art. 51). Różnica jest niewielka i nie zajmujmy się nią tutaj.

Zgodnie z art. 8 bis statutu Międzynarodowego Trybunału Karnego akt agresji oznacza użycie przez państwo sił zbrojnych przeciwko suwerenności, terytorialnej integralności, politycznej niepodległości innego państwa lub w jakikolwiek inny sposób niezgodny z Kartą Narodów Zjednoczonych – sprecyzowany w dalszej części tego artykułu, który nawiązuje do definicji agresji sformułowanej w rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ nr 3314 (XXIX) z 1974 r.

Agresja to najcięższe naruszenie pokoju, Karty Narodów Zjednoczonych i bezpieczeństwa międzynarodowego. Gorszej rzeczy państwo popełnić nie może. Więc Rosja jest agresorem i z punktu widzenia prawa odpowiada za tę agresję. Inna sprawa, na ile ta odpowiedzialność może być wyegzekwowana bez przegrania przez Rosję wojny.

Trzeba także odróżnić dwa kolejne pojęcia: „aktu agresji” i „zbrodni agresji”. Aktu agresji dokonuje państwo, zbrodni agresji dokonują konkretne osoby, które akt agresji zaplanowały, przygotowały i wykonały. Od przywódców politycznych przez dowództwo wojskowe do konkretnych wojskowych. Osoby te ponoszą odpowiedzialność karną przed sądem krajowym lub międzynarodowym.

Jak z punktu widzenia międzynarodowego prawa wojennego wygląda pomoc militarna dla zaatakowanej Ukrainy? Czy dopuszcza czynny udział innych państw? Na przykład stworzenie parasola ochronnego nad przestrzenią powietrzną Ukrainy, o co prosi prezydent Zełenski? Albo posłanie polskich samolotów bojowych?
Na podstawie Karty Narodów Zjednoczonych użycie siły zbrojnej jest legalne za zgodą Rady Bezpieczeństwa NZ albo bez takiej zgody, w samoobronie, czyli odpierając zbrojną napaść. Art. 51 Karty daje zaatakowanemu państwu prawo do obrony „indywidualnie lub zbiorowo”. Indywidualnie, czyli samodzielnie. Zbiorowo – przy pomocy innych państw, sojuszników. Odpowiednikiem tego jest art. 5 traktatu NATO, który przewidując wsparcie dla zaatakowanego państwa członkowskiego, nie precyzuje, w jakiej formie to nastąpi.

Mimo że Ukraina nie należy do żadnego sojuszu obronnego, może poprosić o pomoc i inne państwa mogą jej legalnie udzielić. Problem w tym, że nie chcą udzielić czynnej pomocy, żeby nie wejść w konflikt z Rosją. Tu pojawia się pytanie typu: czy umierać za Gdańsk, Sarajewo, Aleppo. Gdyby się jednak na to zdecydować, mogłoby to prowadzić do zaangażowania się w samoobronę zbiorową po stronie Ukrainy i przeciw Rosji. Tego bym z góry nie wykluczał i Rosja winna mieć tę świadomość. Jej agresja bazuje bowiem na tym, że NATO pozostanie z boku. Taka decyzja Sojuszu miałaby charakter polityczny i wymagałaby jednomyślności. Polityka NATO nie może się jednak opierać na strachu, ponieważ korzysta z tego tylko Rosja, pojawia się cień Monachium.

Co do „parasola ochronnego”, czyli tzw. no-fly zone – takiej strefy nie ustanawia się w apogeum konfliktu i działań zbrojnych. Również operacja różnego rodzaju sił pokojowych, w tym pod egidą ONZ, nie wchodzi w rachubę w trakcie konfliktu zbrojnego. „No-fly zone” nie polegałaby jednak w przypadku Ukrainy jedynie na kontrolowaniu przestrzeni powietrznej, lecz przede wszystkim na zniszczeniu rosyjskiej struktury ataków prowadzonych z ziemi. Bo pamiętajmy, że główna część zniszczeń wynika z ataków rakietowych.

Co do przekazania polskich samolotów – można zapytać, dlaczego tak późno, skoro polski rząd wiedział już kilka miesięcy temu o planowanej agresji, i dlaczego tak nieprofesjonalnie, jak to się obecnie dzieje.

Jak może wyglądać pociąganie Rosji do odpowiedzialności za agresję? Ukraina złożyła już skargę do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości działającego w ramach ONZ, który zajmuje się rozstrzyganiem sporów między państwami. Ale ani Rosja, ani Ukraina nie poddały się jurysdykcji MTS. Teraz Ukraina zwróciła się o zbadanie, czy prawdą jest podawany przez Putina oficjalnie powód agresji: rzekome ludobójstwo ludności rosyjskiej w Doniecku i samozwańczej Republice Ługańskiej.
Zarzuty Rosji o ludobójstwie popełnianym przez Ukrainę są tak niepoważne i kompromitujące, że szkoda słów. Ale dają możliwość Międzynarodowemu Trybunałowi Sprawiedliwości zajęcia się tą sprawą. Bo ani Rosja, ani Ukraina jako strony Konwencji o zakazie ludobójstw (1948) nie złożyły zastrzeżenia do jej art. IX, który dopuszcza jurysdykcję MTS w kwestiach związanych z jej stosowaniem.

Zwracając się do MTS, Ukraina postąpiła w sposób prawnie wyrafinowany, bo otworzyła Trybunałowi możliwość badania ludobójstwa, a pośrednio rosyjskiej agresji. Rosja uzasadniła bowiem swoje działanie zbrojne ludobójstwem dokonywanym przez Ukrainę w rejonie Doniecka i Ługańska. Ukraina wnosi o zbadanie, czy ludobójstwo miało miejsce, bo jeśli nie miało, to działania zbrojne Rosji są bezzasadne i bezprawne. 7 marca odbyło się przed MTS przesłuchanie stron, na które Rosja się nie stawiła. Teraz oczekujemy na decyzję w sprawie środków tymczasowych.

Rosja odwołuje się pośrednio do koncepcji tzw. interwencji humanitarnej, tzn. użycia siły zbrojnej przeciwko państwu, które na swoim terytorium dokonuje masowych i systematycznych zbrodni przeciwko ludzkości, w tym ludobójstwa. Takiej interwencji dokonuje się bez zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ. Był precedens pod koniec lat 90., gdy na terytorium Jugosławii popełniono szereg zbrodni, w tym ludobójstwa, w Kosowie. Rosja zablokowała wtedy w Radzie Bezpieczeństwa ONZ zgodę na użycie siły zbrojnej. NATO interweniowało wówczas bez takiej zgody. Teraz Rosja zdaje się powoływać na ten precedens.

Co może Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości?
Ukraina wnioskuje o środki tymczasowe, które obecnie polegałyby zapewne na wezwaniu Rosji do zaprzestania działań zbrojnych.

I Rosja posłucha?
Jasne, możemy się śmiać, bo wiadomo, że nie ma jak tego wyegzekwować. Ale to jedna z form nacisku, podobnie jak np. sankcje ekonomiczne. W dalszej kolejności MTS może jednak wydać wyrok (również zaocznie) i orzec, że ludobójstwa Ukrainy na Rosjanach w samozwańczych republikach nie było, a Rosja dokonała konkretnych naruszeń prawa międzynarodowego, w tym samej Konwencji o zakazie ludobójstwa, a szerzej Karty Narodów Zjednoczonych. Zakwestionowałby tym samym rosyjskie uzasadnienie agresji.

To miałoby również wymiar moralny. MTS nie „skazuje”, tylko orzeka w sporze między państwami. Nie wymierza kary, ale może zobowiązać Rosję np. do reparacji wojennych.

To zwykle się dzieje w drodze rozmów pokojowych, czyli w procesie politycznym.
Owszem, w trakcie takich negocjacji między państwami ustala się warunki. Ale wyrok MTS może być uzasadnieniem dla konkretnych żądań. Trybunał nie ustali wysokości reparacji, może się tylko wypowiedzieć ogólnie, np. o skali naruszeń, które muszą być zrekompensowane.

Rada Praw Człowieka ONZ przyjęła rezolucję potępiającą łamanie niezbywalnych praw każdej osoby, do których doszło w czasie rosyjskiej inwazji na Ukrainę, i powołała komisję śledczą w celu zbadania takich przypadków. Co to da?
Takie komisje lub specjalni sprawozdawcy to forma politycznego i moralnego nacisku, aby zapewnić przestrzeganie praw człowieka. Oczywiście zbierają też informacje, gromadzą dowody, które mogą być przydatne kiedyś. A dowody są dziś wszędzie: świadectwa uchodźców, filmy i zdjęcia w internecie, materiały dziennikarskie. Jeśli Ukraina będzie okupowana przez Rosję, to oni tam żadnej komisji nie wpuszczą. Ja absolutnie nie lekceważę działania takiej czy innych komisji. Na przykład w Polsce powstawały raporty ze stanu wojennego w ramach mechanizmu helsińskiego KBWE (obecnie OBWE), które były potem omawiane na forach międzynarodowych i służyły do wywierania presji na władze stanu wojennego.

Putina i inne osoby odpowiedzialne za zbrodnię agresji, a także inne zbrodnie dokonane w jej ramach, może osądzić Międzynarodowy Trybunał Karny. Prokurator MTK wszczął już dochodzenie, wsparty dodatkowo przez 40 państw.
Prokurator MTK mógł wszcząć postępowanie z urzędu, ale to ważne, że tyle państw wystąpiło z wnioskiem – będzie mu łatwiej.

Tu mamy taką sytuację, że ani Rosja, ani Ukraina, USA zresztą również, nie są stronami statutu MTK. Ale Ukraina dwa razy złożyła deklaracje uznające jego jurysdykcję: w sprawie Krymu (2014), Doniecka i Ługańska (2015). Ta druga deklaracja jest bezterminowa. MTK może badać wydarzenia, które miały miejsce na terytorium kraju, który uznał jego jurysdykcję – jak Ukraina. I prokurator uznał, że MTK ma jurysdykcję co do zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych na terenie Ukrainy. A więc może badać, co się zdarzyło i kto to zrobił. To może być dowódca pułku, który przeprowadził np. bombardowanie szpitala, ale na końcu jest minister obrony Szojgu, szef MSZ Ławrow, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Miedwiediew czy Putin. Oni mogą odpowiadać za sprawstwo kierownicze.

Tylko że trzeba ich ująć. Trybunał Karny do spraw byłej Jugosławii przez lata ścigał Miloševića i Karadžića – w końcu skutecznie. W przypadku pojmania Putina i reszty sprawa byłaby trudniejsza, Rosja to przecież wielkie mocarstwo. Ale liczy się presja polityczna i moralna związana ze wszczęciem śledztwa czy postawieniem w stan oskarżenia. Ani Stalin, ani Mao Zedong, ani Hitler, Pinochet czy Pol Pot nigdy nie stanęli przed żadnym trybunałem. Jednak w tej sprawie chodzi o to, żeby Putin i inni nie mieli spokojnego snu. Żeby, jak Milošević i Karadžić, musieli się ukrywać. Albo przynajmniej bali wyjechać za granicę w obawie przed pojmaniem. Żeby nie mogli odbywać podróży dyplomatycznych, być podejmowani przez głowy innych państw. Powiedziałem niedawno w radiu, że potrzebujemy drugiej Norymbergi dla Putina. To oczywiście sformułowanie publicystyczne, ale chodzi o uzmysłowienie międzynarodowej opinii publicznej skali zbrodni.

Sprawcy rosyjskich zbrodni popełnionych w ciągu ostatnich kilkunastu lat, by wymienić tylko Czeczenię i Gruzję, a teraz Ukrainę, zasługują na „nową Norymbergę”.

Czy proces przed MTK może się toczyć zaocznie?
To byłoby trudne. Na pewno może się odbyć śledztwo i można postawić zarzuty.

Czy możliwe jest powołanie specjalnego trybunału ds. zbrodni Rosji w Ukrainie?
Musiałaby się na to zgodzić Rada Bezpieczeństwa, gdzie Rosja ma głos blokujący. Ale można sobie wyobrazić jakąś specjalną rezolucję Zgromadzenia Ogólnego ONZ powołującą taki trybunał – np. tylko do osądzenia sprawy agresji. Ostatnią rezolucję potępiającą Rosję poparło aż 141 państw. Ale jest pytanie o sensowność takiego kroku. Jest MTK i może w tej sprawie działać. Chodzi o to, by zbrodnie zostały osądzone, a oni nie mogli spać spokojnie.

Jest jeszcze możliwość ścigania, np. samego Putina, przez prywatne osoby, które składają w swoim państwie akt oskarżenia na zasadzie jurysdykcji uniwersalnej. Prokuratura może wtedy wnosić o ekstradycję, jeśli Putin czy któryś z członków jego ekipy wyjedzie za granicę. Tak stało się w przypadku Pinocheta – został aresztowany w Wielkiej Brytanii, ale ostatecznie nieosądzony.
Jest to jakaś możliwość, ale wymaga, by w danym kraju był przepis o jurysdykcji uniwersalnej. W Polsce on jest. Chodzi o możliwość ścigania pewnych zbrodni przez sąd danego państwa niezależnie od obywatelstwa sprawcy lub ofiary, a także od kraju popełnienia tego czynu. Tylko taki przepis musi być dobrze skalibrowany, żeby nie obejmował zbyt szerokiego spektrum czynów, bo inaczej będzie jak w Belgii. Tam wprowadzono ten przepis z powodu ludobójstwa w Rwandzie, gdzie było m.in. oskarżenie w stosunku do wspierających ludobójstwo sióstr zakonnych, żeby rodziny ofiar mieszkające w Belgii mogły je ścigać. Przepis był zbyt szeroki i zdarzyło się, że sekretarz stanu USA Donald Rumsfeld miał być ścigany po doniesieniu złożonym na podstawie tego przepisu. A w Belgii jest… siedziba NATO. Podobna historia była kiedyś z przyjazdem szefowej MSZ Izraela do Londynu. W rezultacie doszło do pewnych korekt ustawodawstwa krajowego. Ale jurysdykcja uniwersalna rzeczywiście może być właściwym narzędziem, nie wiem tylko, czy w rękach obecnego ministerstwa sprawiedliwości RP.

Najważniejsze, że ruszyły procedury w MTS, że jest potępienie w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, że Rada Praw Człowieka powołała komisję, że sankcje idą szeroko. Ale mamy do czynienia z wielkim mocarstwem i wielkoruskim złem.

Dr hab. Jerzy Kranz, profesor Akademii Leona Koźmińskiego i SGH, specjalista prawa międzynarodowego i UE. Członek kilku delegacji polskich w rokowaniach międzynarodowych, w latach 2001–02 ambasador nadzwyczajny i pełnomocny w RFN.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną