Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

22. dzień wojny. Jaka jest cena rosyjskiego kłamstwa?

Rosyjski posterunek w okolicy Kijowa, 17 marca 2022 r. Rosyjski posterunek w okolicy Kijowa, 17 marca 2022 r. Russian Defence Ministry / TASS / Forum
W słynnym serialu „Czarnobyl” powiedziano wielką prawdę o ZSRR: nie powinniśmy pytać, jaka jest cena prawdy. Powinniśmy raczej pytać o cenę kłamstwa. Patrząc na dzisiejszą Rosję, trzeba jasno powiedzieć: nic się nie zmieniło.

Zacznę jak zwykle od analizy tego, co działo się na frontach, choć wiadomo, że większe zmiany tu nie zaszły. Z jednym wyjątkiem: Rosjanie znów ponoszą dość poważne straty, przekraczające 70 jednostek najróżniejszego sprzętu (czołgi, pojazdy opancerzone, działa, samoloty, śmigłowce). Świadczy to o zaciętości walk. A wiemy, że są miejsca, gdzie wojska Ukrainy przeszły do silniejszych kontrataków.

Szczerek: Lecę do schronu! Ukraina walczy z całym poświeceniem

Kijów. Ani kroku w tył

Szczegóły nie są podawane do publicznej wiadomości, choć Ukraińskie Koleje Państwowe informują, że przywrócono kursowanie pociągów na trasach Nieżyn–Pryłuki–Hrebinka oraz Kijów–Malin–Korosteń. Znaczy to, że jeśli rosyjskie wojska są nadal pod Browarami po wschodniej stronie Kijowa i w okolicy Buczy po jego zachodniej stronie, to pozostają odcięte od swoich głównych sił. Jeśli nie odtworzą połączenia albo nie zdołają się wycofać, to są skazane na zagładę. O ile doniesienia o kursowaniu pociągów są prawdziwe – w tej sytuacji wszystko trzeba podawać w wątpliwość, bo dane są celowo ukrywane czy maskowane.

O skutecznych kontratakach pod Kijowem piszą różne serwisy informacyjne, a zatem dzieje się coś bardzo dla Rosjan niepokojącego. To dobrze wróży obronie Kijowa. Mówi się poza tym, że tzw. kadyrowcy, czyli bezwzględni czeczeńscy siepacze, znaleźli się w Iwankowie i na północny-wschód od Sum. Przez oba te rejony mogą się teraz wycofywać pobite rosyjskie oddziały. Czyżby kadyrowcy pełnili dziś funkcję oddziałów zaporowych znanych z II wojny światowej? Były wystawiane za żołnierzami po to, by gdyby zabrakło im woli walki, tchnąć ją w nich seriami z broni maszynowej w plecy. Może i teraz wydano ten znany niegdyś desperacki rozkaz: „ani kroku w tył”?

.Karolina Żelazińska/Polityka.

Czytaj też: Imperium znów atakuje. Co jest ostatecznym celem Putina?

Druga armia świata? Zależy, jak liczyć

Nieco mnie irytują rankingi najpotężniejszych armii świata, a już szczególnie stawianie Rosji na drugim miejscu, tuż za Stanami Zjednoczonymi. Gdyby uwzględniać liczbę posiadanych głowic jądrowych, Rosja musiałaby być pierwsza. Jeśli jednak brać pod uwagę tylko siły konwencjonalne, czyli te, których można realnie użyć w działaniach, a nie do straszenia Armagedonem, to jest co najmniej trzecia, i to ex aequo z Indiami. Nie chodzi o samą liczebność, liczniejsze są np. wojska Korei Północnej, ale nikt o zdrowych zmysłach nie przypisywałby im większych umiejętności i możliwości prowadzenia współczesnej wojny.

Na drugim miejscu, i z całą pewnością przed Rosją, jest Ludowa Armia Wyzwoleńcza Chińskiej Republiki Ludowej. Już sama nazwa budzi zachwyt, ale chodzi o ilość nowoczesnego sprzętu w linii: samolotów bojowych i śmigłowców, czołgów, wozów piechoty, dział artylerii i wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, uzbrojenia do precyzyjnego rażenia, a przede wszystkim bezpilotowych środków latających, systemów rozpoznania czy skomputeryzowanych systemów dowodzenia.

Wszystko to występuje w chińskich wojskach w większej obfitości, do tego Chińczycy wydają się o wiele bardziej zdyscyplinowani, wyedukowani i sprawniej zorganizowani. Nic dziwnego, że amerykański wywiad stawia chińskie zagrożenie na pierwszym miejscu. To zagrożenie potencjalne, oczywiście. Podobnie nikt nie przewidział, że Putin wykaże się tak niezrozumiałym brakiem rozwagi.

Czytaj też: Wojna na wyczerpanie. Czy Ukraina ma szanse?

Rosyjski sprzęt. Muzea na pierwszej linii

Zastanawia mnie wciąż jedna sprawa. Rosjanie mają na „stanie” uzbrojenie różnych generacji: najnowsze, starsze, ale zmodernizowane, starsze niezmodernizowane i całkiem muzealne. Którego należy użyć, a które powinno stać w rezerwie? Oczywiście w linii powinno się znaleźć to najnowsze, a starsze znajdować się w magazynach jako mobilizacyjny zapas. W razie potrzeby należałoby ściągnąć do obsługi rezerwistów, którzy kiedyś się na takim sprzęcie szkolili. Najnowszy powinien być zaś obsługiwany i na bieżąco serwisowany przez tych, którzy już są gotowi do walki.

Logiczne, prawda? My tak robimy. Na przykład wszystkie nasze leopardy 2A5 (108 szt.) i 2A4 (128) są co do jednego w jednostkach liniowych. Ani jeden nie stoi w magazynie mobilizacyjnym, chyba że trafił do naprawy albo modernizacji do zakładu remontowego czy producenta. Podobnie jest z nieco starszymi PT-91 Twardy. Ale już w przypadku najstarszych T-72M połowa jest w jednostkach, a kolejna część w magazynach, zakonserwowana i przechowywana na wypadek wojny.

U Rosjan jest inaczej. Mają w linii m.in. najnowsze czołgi T-90 albo nieco starsze T-80U, ale całkiem spora ich część jest „na hranieni”, czyli odstawiona na zapas. Na froncie są nawet stareńkie, niezmodernizowane T-72B. Jakim cudem ktoś wepchnął najnowsze czołgi w trawę na terenie jakiejś bazy materiałowo-technicznej, a stare T-72B wystawił na czoło? Niepojęte.

Odpowiedź może być jedna. Cały ten sprzęt jest w tak podłym stanie, tak zaniedbany, że połowę najnowszego uzbrojenia skanibalizowano na części zamienne, by w jako takiej sprawności utrzymywać to, co jest na froncie. W zapasie stoją bezużyteczne skorupy udające czołgi. Ich części albo zostały użyte w naprawach sprzętu liniowego, albo je rozszabrowano i sprzedano na złom. Kto to sprawdzi, kto do tego dojdzie? W Rosji nikt...

Taka jest właśnie cena kłamstwa. Tak wygląda prawda, którą Ukraina brutalnie obnaża.

Czytaj też: Heroiczny Charków. Rosjan powitały koktajle Mołotowa

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Diagnoza: borelioza. Ale czy na pewno?

W Polsce mnożą się fałszywe rozpoznania boreliozy. Oraz medycy, rzekomi specjaliści od tej choroby. A także rzekomi chorzy, spanikowani, że padli ofiarą kleszcza.

Paweł Walewski
07.11.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną