Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

„Nie da się tego opowiedzieć”. Jak Polak pomaga dzieciom z Buczy

Wiadomość, że bus z darami czeka na dzieci, rozeszła się szybko. Wiadomość, że bus z darami czeka na dzieci, rozeszła się szybko. Paweł Hałupka / mat. pr.
Paweł Hałupka, przedsiębiorca z Długich Nowych koło Gostynia, pod swój dach przyjął blisko 30 uchodźców. A od 16 kwietnia jeździ do Buczy z jedzeniem dla dzieci, których rodziców zamordowali Rosjanie.

Paweł Hałupka, przedsiębiorca z Długich Nowych koło Gostynia, tych zdjęć oglądać nie chciał. Wystarczyło mu nagranie z WhatsAppa. Znajoma jego pracownika z Ukrainy mówi łamiącym się głosem o dzieciach z Buczy, które przywieziono do Sarn niedaleko Równego. O 14-latku, któremu na jego oczach Rosjanie zamordowali rodziców, szydząc, że teraz zapamięta ich na zawsze. O dzieciach, które widziały rozpruwane brzuchy swoich matek i ojców. O gwałtach, śladach po pobiciach, powybijanych zębach. U kilkulatków.

Po krótkim pobycie w Sarnach blisko czterdzieścioro dzieci przewieziono na zachód Ukrainy i do Polski. Miejsca pobytu objęto tajemnicą ze względu na dobro ofiar i świadków rosyjskich zbrodni.

Przyjął pod dach blisko 30 uchodźców

Przyszedł do mnie z takimi oczami, że wiedziałem bez słów, że to coś strasznego – opowiada Hałupka, który kilka tygodni przed wojną pojechał do Ukrainy z żoną Anastasiią do jej rodziny. Na wakacje. Nikt tam w tę wojnę nie wierzył. Każdy powtarzał, że tylko straszą jak zwykle, odkąd Rosjanie weszli do Donbasu. Ale postraszą i na tym się skończy.

Nie skończyło się. Kiedy 24 lutego wybuchła wojna, akurat był w Niemczech. Od rana dzwonili do siebie z żoną – co robić? Powtarzał jej cały czas, że jak ktokolwiek będzie prosił o wsparcie, to bez wahania pomogą.

Moja żona jest Ukrainką, pochodzi z okolic Sarn. Pracują u mnie Ukraińcy. Dom mamy duży, jak trzeba będzie, to się coś wyremontuje, pieniądze się znajdzie – mówi Hałupka, który przyjął blisko 30 uchodźców. Niektórym udało się już znaleźć mieszkania. Inni pojechali dalej, do Niemiec, tak jak nieznajoma zupełnie kobieta z dzieckiem z Dniepra. Po prostu jak stał przy aucie z darami, które zawiózł do Sarn, podszedł do niego mężczyzna i zapytał, czy zabierze jego żonę z dzieckiem. On zostaje, bo jest już ogłoszona mobilizacja. No to jak mógł odmówić? Wziął. A po dwóch tygodniach kobieta wyruszyła dalej, do rodziny. U Hałupków mieszka wciąż 20 osób.

Nie wahałem się sekundy ani ze zbiórką darów, ani z transportami. Jak wjechałem do Ukrainy z darami, to zobaczyłem na własne oczy, że jest wojna. Punkty kontrolne, worki z piaskiem, betonowe zapory. I ludzie z bronią dokładnie sprawdzający dokumenty i auta, czy nie jedzie jakaś dywersja z Rosji lub Białorusi – opowiada Paweł Hałupka.

„Wystarczyło spojrzenie tego chłopaka”

6 kwietnia na grupie „Długie Nowe pomoc dla Ukrainy” Magdalena Maluśka zamieściła post: „Dostaliśmy informację o przywiezieniu do hotelu w Sarnach (miasto uchodźców zamieszkujących Długie Nowe) DZIECI po tragedii, jaka je spotkała w Buczy kilka dni temu. Ich rodzice zostali bestialsko zamordowani. Zdjęcia są tak drastyczne, że nie możemy ich tu zamieścić. To ofiary GWAŁTU, mają POWYBIJANE ZĘBY i ślady po POBICIACH. Można sobie tylko wyobrazić ból, jakie przeżyły. Wiele z nich zamknęło się w sobie i przestało mówić. Choć nie możemy zrobić zbyt wiele, zdecydowaliśmy, że 15 kwietnia pojedzie do nich bus z darami, by choć na chwilę przywrócić im normalność i dać im ułamek radości ze zbliżających się świąt... Są to zarówno dziewczynki, jak i chłopcy do 14. roku życia. Najbardziej potrzebne jest jedzenie (owocowe musy, kaszki, kakao, mleko, płatki śniadaniowe, kremy czekoladowe, dżemy, słodycze, kisiele, budynie), chemia dla dzieci (szampony, mydełka, gąbki, mokre chusteczki), słomki, kolorowanki, kredki, gry planszowe”.

Wystarczyło mi spojrzenie tego chłopaka. Był zdruzgotany, bo on te zdjęcia dzieci wywiezionych z Buczy zobaczył… – mówi Hałupka. Transporty z jedzeniem dla Ukraińców, którzy pozostali w kraju, wozi za swoje. Jeździ więc też do Niemiec, żeby zarobić na paliwo, a przy okazji i tam zbiera dary.

16 kwietnia dotarł do Buczy z jedzeniem. Wiadomość, że bus z darami czeka na dzieci, rozeszła się szybko. „Płacz na widok mleka i płatków śniadaniowych rozdarł nasze serca. Najbardziej pokrzywdzone dzieci trafiły do Polski, niestety nie dowiedzieliśmy się, gdzie dokładnie. Wiele też ewakuowano na zachód Ukrainy” – to znów wpis z Facebooka. Paweł Hałupka przywiózł do zrujnowanego miasteczka ponad 3 tony jedzenia zebranego przez uczniów z Leszna, przedszkolaków z Jezierzyc Kościelnych, uczniów podstawówek w Przemęcie, mieszkańców Gostynia i Nowych Długich, Ewelinę Pachocką i Agatę Wilczyńską, które nie znały organizatora zbiórek, ale ruszyły do pomocy bez wahania. Żywność ukraińscy wolontariusze rozwieźli też do Irpienia, Hostomela, Vorzela i rozdali na miejscu.

Słychać głównie „djakuju” i „djakuju”

Tego, co zobaczyłem, nie da się opowiedzieć… Jeden z tych wolontariuszy, który rozwoził jedzenie, nie żył dwa dni po tym, jak z nim rozmawiałem. Ukraińcy mówili, że Rosjanie strzelają do aut oznakowanych czerwonym krzyżem. Idzie seria i jest po człowieku. Przecież to zbrodnia – Paweł Hałupka bierze głęboki oddech. Ale pojedzie z darami znowu, jak tylko zbiorą kolejny transport. Już go znają tam w Sarnach, gdzie dają mu dokumenty na powrót, dowód, że był z żywnością, a nie na handel.

Dają papiery do ręki. Niczego nie przesyłają mejlem, żeby Ruscy nie zhakowali. Żadnych nazwisk, adresów, danych, nic. A tam na miejscu to człowiekowi tylko gula w gardle rośnie, kiedy słyszy „djakuju” i „djakuju”… – kończy Paweł Hałupka i po chwili dodaje: – Mój numer można podać? Bo może udałoby się zebrać kolejnego busa z jedzeniem. Zawiózłbym ludziom, bo w potrzebie są.

Podajemy więc telefon do pana Pawła Hałupki: +48 576 337 341.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Niezbędnik

Prawda według filozofów

Prawda jest cechą zdania. Po prostu. Jej przeciwieństwem jest fałsz. Zdanie może być prawdziwe, fałszywe albo nie wiadomo jakie. Tylko jak to stwierdzić? Dzięki czemu mamy pewność, że o jednych zdaniach daje się powiedzieć, że są prawdziwe lub fałszywe, a o innych nie?

Magdalena Środa
04.04.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną