Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

67. dzień wojny. To są ci najlepsi rosyjscy dowódcy?

Ukraiński żołnierz w okopie, okolice Zaporoża Ukraiński żołnierz w okopie, okolice Zaporoża Ueslei Marcelino / Reuters / Forum
Rosjanie zdołali posunąć się niecałe 2 km tylko pod Jampiłem, wszędzie poza tym utknęli. Niewykluczone, że pod Iziumem wojsko pogania sam szef sztabu generalnego Walerij Gierasimow.

Pod Charkowem Ukraińcom znów udało się wyzwolić kilka wiosek, najeźdźcy są powolutku spychani na północ. Działają tu 72. Brygada Zmechanizowana im. Czornych Zaporożcjiw i 113. Charkowska Brygada Obrony Terytorialnej.

Czytaj też: Polskie czołgi dla Ukrainy. Jak bardzo przydadzą się w walce?

Skąd inżynier pod Iziumem?

Z kolei pod Iziumem żadnych zmian. A to przecież wielka nadzieja Rosjan. Dlatego, jak donoszą ukraińskie źródła, pojawił się tu sam gen. armii Walerij Gierasimow. Nie ma oczywiście żadnego potwierdzenia, ale jest jedna poszlaka: 29 kwietnia zginął pod Iziumem gen. mjr Andriej Simonow, zastępca szefa wojsk walki radioelektronicznej Federacji Rosyjskiej. Popatrzmy na jego funkcję: ani to dowódca, ani nawet sztabowiec – inżynier elektronik. Po jaką cholerę pałętał się pod Iziumem? Wytłumaczenie jest jedno – towarzyszył szefowi sztabu i zapewne miał wyjaśnić, dlaczego rosyjska łączność jest tak skutecznie zakłócana.

Swoją drogą ciekawe, dlaczego tym problemem nie zajmuje się sam szef tych wojsk gen. por. Jurij Lastoczkin. A może po sukcesach w dziedzinie walki radioelektronicznej, takich jak zakłócanie ukraińskiej łączności, która funkcjonuje w najlepsze, rozpoznanie środków radioelektronicznych Ukrainy, których Rosjanie nijak nie mogą namierzyć, wszak w rosyjskich radiostacjach częściej można usłyszeć słynne „dobry wieczór, my z Ukrainy” niż własnego dowódcę – może po tych wszystkich osiągnięciach gen. por. Lastoczkin już nie jest szefem?

Tymczasem mimo wznowionego ostrzału artyleryjskiego i ponownych prób ataku, o czym donosi niezawodny Mateusz Lachowski podróżujący w tych rejonach (ten człowiek niczego się nie boi, doceńmy go!), Rosjanie znowu nic nie zyskali. Odrobinę posunęli się jedynie w miejscowości Jampiła w kierunku na Ozerne, na wschód od Słowiańska, ale wkrótce czeka ich tu niespodzianka – rzeka Doniec. A jej sforsowanie będzie wyzwaniem.

Czytaj też: Ogromny pakiet pomocy USA dla Ukrainy. Tu chodzi o zwycięstwo

Bitwa o Donbas jak bitwa pod Kurskiem

Tak się złożyło, że wiosną 1943 r. sowieckie wojska zajęły rejon Kurska i Charkowa. Orzeł leżący na południowy zachód od Moskwy, na wschód od Briańska, był w rękach niemieckich, ale na południe zaczynało się głębokie wcięcie w niemiecką obronę, szeroki łuk sięgający południowo-zachodnim rogiem pod Sumy w Ukrainie i kończący się tuż na północ od Biełgorodu. W środku tego łuku, w centrum sowieckiego włamania, leżał Kursk, stąd nazwa – Łuk Kurski.

Tak się też złożyło, że wiosną 2022 r. na linii frontu w Ukrainie zarysował się głęboki łuk, skierowany tym razem na wschód. Zaczyna się na południe od Iziumu, który jest w rękach rosyjskich, sięga pod Siewierodonieck na wschodzie, a kończy na Doniecku na południu, który też jest w rękach wroga. W centrum tego łuku leżą Słowiańsk i Kramatorsk, choć nikt jeszcze nie nazwał go Łukiem Słowiańskim.

W 1943 r. Niemcy zauważyli szansę na likwidację znacznej części sowieckich wojsk na łuku poprzez uderzenie z Orła na północy i z Biełgorodu na południu w kierunku na Kursk. W 2022 r. Rosjanie dostrzegli szansę na likwidację znacznej części ukraińskich wojsk na łuku poprzez zbieżne uderzenie z Iziumu na północy i z Doniecka na południu w kierunku na Słowiańsk i Kramatorsk.

W 1943 r. gromadzenie sił zajęło Niemcom ponad trzy miesiące, operację rozpoczęli dopiero w lipcu 1943 r. W tym czasie Sowieci solidnie rozbudowali obronę na przewidywanych kierunkach natarcia, bo niemiecki plan był nazbyt oczywisty i łatwy do odczytania. O zaskoczeniu nie było mowy.

W 2022 r. gromadzenie sił zajęło Rosjanom ponad trzy tygodnie, operację rozpoczęli dopiero w ostatniej dekadzie kwietnia. W tym czasie Ukraińcy solidnie rozbudowali obronę na przewidywanych kierunkach natarcia, bo rosyjski plan był nazbyt oczywisty i łatwy do odczytania. O zaskoczeniu nie było mowy.

W 1943 r. niemieckie natarcie na północy zostało – po ciężkich walkach – dość szybko zatrzymane, Niemcy niewiele posunęli się z Orła na południe. Za to na południu najlepszy niemiecki dowódca II wojny światowej marszałek Erich von Manstein stworzył niebezpieczną sytuację, wbijając się w sowiecką obronę.

W 2022 r. rosyjskie natarcie na południu zostało – po ciężkich walkach – dość szybko zatrzymane, Rosjanie w ogóle nie posunęli się z Awdjijwki pod Donieckiem na północ. Za to na północy gen. mjr Iwan Szkanow, wschodząca gwiazda rosyjskich wojsk, stworzył niebezpieczną sytuację, wbijając się w ukraińską obronę. Cała sytuacja przypomina lustrzane odbicie Kurska, jeśli odwrócicie wszystko o 180 st. – wówczas łuk wygięty na zachód będzie wygięty na wschód, a północ stanie się południem.

W 1943 r. nawet na południu Niemcy mieli problem, by przebić się przez zdeterminowaną obronę Sowietów, dlatego Manstein skierował elitarny II Korpus Pancerny SS do obejścia ich z prawej strony, przez Prochorowkę. Ale i tutaj został powstrzymany kontratakiem 5. Armii Pancernej Gwardii. Natarcie utknęło.

W 2022 r. nawet na północy Rosjanie mieli problem, by przebić się przez zdeterminowaną obronę Ukraińców, dlatego Szkanow skierował elitarne 4. Kantemirowską Dywizję Pancerną Gwardii i 106. Tulską Dywizję Powietrzno-Desantową do obejścia z prawej strony, przez Barwinkowo. Ale i tutaj zostali powstrzymani kontratakiem 3. Brygady Pancernej i 81. Brygady Powietrzno-Desantowej Ukrainy. Natarcie utknęło.

Smaczek zostawiam na koniec – obie bitwy toczyły się wzdłuż tej samej trasy: Orzeł–Kursk–Biełgorod–Charków–Izium–Słowiańsk–Kramatorsk–Donieck. Tak wtedy, tak teraz jest to jedna z głównych dróg w tym rejonie.

Czytaj też: Żelazem i mięsem. Chaos i okrucieństwo rosyjskiej armii

Jacy są rosyjscy dowódcy?

W czasie bitwy pod Kurskiem Armią Czerwoną dowodziła śmietanka sowieckiej generalicji. Na północy marszałka Waltera Modela powstrzymał marszałek Konstanty Rokossowski, mający polskie korzenie. Postać ciekawa, ale i kontrowersyjna, jako powojenny minister obrony Polski ma zarówno winy wobec nas, jak i pewne zasługi, ale niewątpliwie był błyskotliwym dowódcą, miał na koncie kilka naprawdę dobrze przeprowadzonych operacji. Do dziś w podręcznikach amerykańskich jako przykład podaje się operację „Bagration” na Białorusi w czerwcu i lipcu 1944 r., kiedy Rokossowski zadziałał nie siłą i masą, lecz szybką koncentracją, efektownym manewrem i sprawnym reagowaniem na rozwój sytuacji na polu walki.

Jako polski minister uparcie uczył się polskiego. Kiedyś wezwał do siebie sekretarkę, podał jej jakiś dokument i powiedział: proszę się z tym rozebrać i wrócić do mnie. Rokossowski był mężczyzną wysokim, przystojnym, dość kulturalnym jak na sowieckie standardy i kobiety za nim przepadały, ale sekretarka zarumieniła się lekko przerażona. Nie wiedziała, że marszałka zgubiło pozorne podobieństwo słów. „Rozbiratsja” nie znaczy „rozebrać się”, tylko zorientować się, o co chodzi, rozgryźć. Rokossowski nie rozumiał, o co chodzi w tym dokumencie po polsku i poprosił o pomoc.

Czy dziś Rosjanie mają takich dowódców jak Rokossowski? Słynny marszałek miał średnie wykształcenie, ukończył Gimnazjum Zgromadzenia Kupców przy ul. Twardej w Warszawie. Większość sowieckich dowódców nie miała nawet tego, zwykle kończyli kilka klas szkół powszechnych, gdy wybuchła I wojna światowa.

Dzisiejsi dowódcy są nieco lepiej wykształceni. Na przykład gen. por. Siergiej Kisjel, urodzony w rosyjskiej rodzinie w Kazachstanie. Kończył Wyższą Szkołę Wojsk Pancernych im. marszałka Rybałki w Taszkiencie w schyłkowym okresie ZSRR i po rozpadzie ZSRR, w latach 1989–93. Może mieszcząca się w Uzbekistanie szkoła wojskowa zbyt elitarna nie była, ale Kisjel uzupełniał wykształcenie. W 2003 r. ukończył kurs operacyjny w Akademii Wojskowej im. Michaiła Frunze w Moskwie, a w 2016 słynną „Woroszyłówkę” – Akademię Sztabu Generalnego SZ FR.

Szkołę tę kończyli m.in. gen. armii Wojciech Jaruzelski, gen. armii Florian Siwicki czy nawet gen. Czesław Piątas, podobnie jak wielu dowódców w PRL i początkowym okresie III RP. Znałem wielu polskich absolwentów rosyjskich akademii i stwierdzam, że byli doskonale przygotowani merytorycznie. Kto się u Sowietów chciał czegoś nauczyć, warunki miał. Choć wszyscy jak jeden mąż wspominali, że cytat z Lenina zapewniał dwie oceny wyżej. W Akademii Lotniczej im. Jurija Gagarina w Monino pod Moskwą dbano nawet o to, by kursanci byli trzeźwi, alkohol był zabroniony, więc zaopatrywali się w wódkę we własnych ambasadach, gdzie można było kupić rodzime trunki.

Znajomy opowiadał mi, jak kiedyś z rana w „akademiku” przy biurku dyżurnego siedział oficer KGB opiekujący się akademią, a sprzątaczki znosiły mu kosze na śmieci. Dzielny oficer kontrwywiadu ustawiał na biurku puste butelki po wódce, grupując je według narodowości: tu czeska Becherovka, tu polska Żytnia, a tam enerdowski schnapps. Tak ustalał, kto ile wypił wbrew zakazowi...

Oczywiście gen. por. Kisjel mógł mieć przyzwoite wykształcenie, ale jego główną szkołą był mafijno-złodziejsko-korupcyjny układ panujący w wojsku Federacji Rosyjskiej. Dowodzona przez niego 1. Armia Pancerna Gwardii z Bakowki pod Moskwą zebrała tęgie cięgi pod Browarami na wschód od Kijowa. Pod Trościańcem nastąpiła zaś zagłada 13. Szepietowskiego Pułku Czołgów Gwardii – jednostka praktycznie przestała istnieć. Kiedy chciano ją odtworzyć za pomocą zmagazynowanych w Naro-Formińsku czołgów, okazało się, że nie nadają się do użytku, bo ich wyposażenie zostało rozkradzione.

Jego dowodzenie nie zachwyciło rosyjskiego przywództwa. Według ukraińskiego Zarządu Wywiadu GUR został usunięty ze stanowiska „za niekompetencję w dowodzeniu wojskami, osobiste niezdecydowanie i tchórzostwo, co doprowadziło do utraty kontroli nad sytuacją i masowego niewolenia żołnierzy poborowych”. Notabene tych żołnierzy poborowych, których przecież na Ukrainę oficjalnie nie wysłano... Za to w ocenie żołnierza i dowódcy nie ma bardziej miażdżącego oskarżenia niż to o tchórzostwo. Za coś takiego grozi sąd wojenny i bardzo surowa kara.

Dowódcą 1. Armii Pancernej Gwardii, którym zawsze zostaje ktoś uznawany za najlepszego, okazał się generał niezdecydowany, niekompetentny i tchórzliwy. To jacy są ci gorsi dowódcy rosyjscy?

Zastąpił go gen. mjr Iwan Szkanow, urodzony w Uljanowsku na Dalekim Wschodzie. Jeszcze w 2021 r. był pułkownikiem. Skąd skok na dowódcę armii? Czyżby wśród starszych generałów nie dało się znaleźć nikogo, kto byłby zdecydowany, kompetentny, a przy tym nie był tchórzliwy?

Bryc: Zagadka niemocy rosyjskiej armii? Korupcja

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Nowe szaty tyrana. Dlaczego Putin zaatakował i co go dziś przeraża?

Sergei Guriev, profesor ekonomii, były doradca prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i były główny ekonomista EBOiR, o tym, co może czekać Putina i Rosję pod jego dyktatorskimi rządami.

Jacek Żakowski
16.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną