Świat

611. dzień wojny. Ciężkie życie w okopach. Czy Ukraińcy wytrzymają?

Ukraińskie wojsko w pobliżu Iziumu Ukraińskie wojsko w pobliżu Iziumu STRINGER / Reuters / Forum / Forum
Nadchodzi kolejna wojenna zima, w czasie której wojna z pewnością się nie skończy. Jest to najtrudniejszy okres zarówno dla żołnierzy, jak i dla cywilnej ludności na tyłach.

Rosjanie tracą znaczne siły na bezsensowne ataki na Ukraińców pod Awdijiwką, które nie przynoszą pożądanych przez nich rezultatów. Według rzecznika prasowego Tawrijskiego Zgrupowania Wojsk Ukrainy płk. Ołeksandra Sztupuna Rosjanie stracili pod Awdijiwką od 10 października aż 5 tys. ludzi i 400 pojazdów pancernych różnych typów. Liczby te należy traktować ostrożnie, ale zdjęcia z pola walki pokazują, że zapewne są one zbliżone do rzeczywistych. Szczególnie jeśli założymy, że owe 5 tys. ludzi to zabici i ranni w stopniu uniemożliwiającym powrót na front. Na zdjęciach satelitarnych zidentyfikowano w tym rejonie 109 zniszczonych rosyjskich pojazdów pancernych.

Rosjanie grają na wyczerpanie przeciwnika

Czy to osłabi rosyjskie możliwości ofensywne zimą? Przypuszczalnie tak. Siły najeźdźcy nie będą w stanie przeprowadzić ofensywy zakrojonej na szerszą skalę. Problem w tym, że Rosjanie się tym w ogóle nie przejmują. Wcale nie chodzi im o wielkie natarcie na Kijów, lecz o całkowite wyczerpanie strony przeciwnej lub zniecierpliwienie społeczeństw państw zachodnich i zaprzestanie udzielania przez nie pomocy wojskowej dla Ukrainy. Coś takiego zapowiedział już zresztą nowy populistyczny rząd Słowacji kierowany przez Roberta Ficę.

W zasadzie najbardziej dotkliwe są dla Rosjan straty w pojazdach pancernych, bowiem – co dziwne – Rosja, produkująca niegdyś więcej czołgów niż cała reszta świata razem wzięta (bez Chin), obecnie nie może przekroczyć pewnego pułapu wytwarzania sprzętu wojskowego i amunicji. Zadziwiające, jak państwa tracą swoje zdolności technologiczne. Amerykanie nie są np.

Reklama