1333. dzień wojny. Niektóre ukraińskie sposoby obrony możemy już kopiować jak przez kalkę
Stale rośnie liczba kierowanych bomb lotniczych rodziny KAB (KAB-500, KAB-250, rzadziej KAB-1500) zrzucanych na ukraińskie pozycje. Wczoraj spadło ich 268. Bomby KAB w wersji „Ł”, np. KAB-500Ł, kierowane półaktywnie laserowo, były używane w Syrii. W Ukrainie zdecydowanie dominują odmiany z modułem szybującym i kierowania UMPK (z rozkładanymi skrzydłami zwiększającymi zasięg) i z modułem sterowania przy pomocy GPS czy rosyjskiego Glonass.
Ze względu na skuteczną obronę przeciwlotniczą zarówno Rosjanie, jak i Ukraińcy wypracowali technikę zrzutu bomb „z podrzutu”. Lecą na małej wysokości z dużą prędkością, 10–15 km od linii frontu przechodzą na strome wznoszenie i uwalniają ładunki. Od razu wykonują ostry zakręt o 180 stopni i przechodzą na zniżanie.
Bomby najpierw siłą rozpędu się wznoszą, a gdy mijają punkt maksymalnej wysokości, rozkładają skrzydła i zamieniają się w śmiercionośne „szybowce”, zdolne przelecieć 30 km i więcej. Sterowanie przejmuje satelitarny system nawigacyjny. Trafiają z wielką precyzją, ale cele nie mogą się znajdować dalej niż ok. 20 km za linią frontu.
Jeśli obrona przeciwlotnicza jest słaba, samoloty podchodzą do ataku na wysokości 10–12 tys. m. Tak podrzucona bomba może przelecieć 70–110 km. W ten sposób Rosjanie bombardują Charków czy Zaporoże.
Czytaj też: Rosja nie jest sama, za jej plecami stoją Chiny. A teraz wykonały wrogi ruch
Trump się zmęczył?
Tak jak się spodziewaliśmy, Donald Trump, który był już skłonny sprzedać Ukrainie 36 pocisków BGM-109 Tomahawk, po rozmowie z Putinem zmienił zdanie.