Węgry przed wyborami. Czy Tisza ma szansę wygrać z Fideszem? Przewijają się polskie wątki
Zaostrza się walka przed węgierskimi wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 12 kwietnia. – Tempo kampanii jest bardzo wysokie. Zdarzenia, które w normalnych warunkach przesądziłyby o wyniku głosowania, są zapominane po kilku dniach, bo pojawiają się nowe, przykrywając poprzednie – mówi „Polityce” Szabolcs Vörös, współzałożyciel portalu Válasz Online.
W państwowej propagandzie lider opozycyjnego, centroprawicowego ugrupowania Tisza Péter Magyar przedstawiany jest w najczarniejszych barwach. Rządzący Fidesz przestrzega, że nie można mu ufać. Nie wolno przecież przyszłości Węgier i Węgrów składać w ręce niepoważnego skandalisty.
Temu służy opowieść o wykonanym z ukrycia nagraniu z intymnego spotkania Magyara z jego byłą partnerką. Taśmy nie pokazano (przynajmniej na razie). Magyar spróbował sam rozbroić minę. Kaja się, że jego całym grzechem było to, że nie przejrzał intrygi. Tak, w sierpniu 2024 r. dał się uwieść. Ale nie, nie zrobił nic nielegalnego i na pewno nie zażywał wtedy narkotyków. Nie może jednak wykluczyć, że inne osoby przebywające wtedy w mieszkaniu miały narkotyki. Wyraził też gotowość na wykonanie testu na obecność zakazanych substancji. I przestrzegł, że nagrany materiał może zostać zmanipulowany.
Orbán z billboardami
Dla równowagi Fidesz, któremu przewodzi Viktor Orbán, przedstawia się jako siła gwarantująca dalszą stabilność i spokój. Orbán broni Węgrów przed europejskimi wymysłami i groźnymi eksperymentami społecznymi.