1464. dzień wojny. Jakie błędy popełniła Ukraina na początku? Kilka ważnych lekcji dla Polski
Front nadal stoi – jak się okazuje, Rosjanom nie pomogło zajęcie Pokrowska w styczniu. Żadnego natarcia nie udało im się stąd wyprowadzić. Według oceny amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną są dość daleko od zajęcia całego Donbasu.
Poważny niepokój wywołują natomiast doniesienia o rozbieżnościach wśród państw koalicji chętnych co do wysłania wojsk do Ukrainy po podpisaniu ewentualnego zawieszenia broni. Wydaje się, że to efekt rosyjskiej kampanii oddziaływania refleksyjnego. To subtelna metoda polegająca na podsuwaniu informacji, które prowadzą do błędnych wniosków.
Potwierdza się nieoficjalnie, że Moskwa nie jest zainteresowana żadnymi negocjacjami, a to, co się dzieje, to działania czysto pozoracyjne. Pokój zostanie albo wymuszony, albo nie będzie go wcale.
Czytaj też: W relacjach z Ukraińcami nastała codzienność. Polacy pomagają, ale też pytają: „A co my z tego mamy?”
Kijów nie wierzył, że wybuchnie wojna
W akademiach wojskowych powiadają, że dziś atak z zaskoczenia jest niemożliwy. W dobie internetu i satelitów nie da się ukryć przygotowań wojennych, zwłaszcza koncentracji wojsk. Wydawałoby się – nic prostszego, mamy koncentrację wojsk, należy postawić siły w stan gotowości bojowej, a w razie potrzeby powołać rezerwistów.
Rosjanie pokazali, że może być zupełnie inaczej. Ponad rok gromadzili siły pod ukraińską granicą. Przez pierwsze miesiące Ukraińcy obawiali się ataku, ale nie następował. Mijał czas, Rosjanie powoli zwozili na miejsce jednostki i zapasy. A przekonanie o tym, że dokonają agresji, paradoksalnie malało.