1466. dzień wojny. Jak i po co stawia się miny. I jak się to potem rozminowuje. Polska też już może
Rosjanie podjęli silny ostrzał i rozpoznanie walką połączone z próbą infiltracji ukraińskich linii w rejonie miejscowości Bilenke, ok. 15 km na północny wschód od Kramatorska. Wszystko wskazuje, że planują tu większą ofensywę. Na razie ziemia jest grząska, jest pełno wody i błota, ale niedługo wszystko to zacznie wysychać i teren nada się do prowadzenia działań manewrowych. Możliwe, że Rosjanie spróbują wtargnąć do nieokupowanej dotąd części obwodu donieckiego.
Ukraińskie bezpilotowce zniszczyły w tym rejonie radar kierowania ogniem systemu przeciwlotniczego S-300WM Antiej. Rosjanie wielu tych systemów nie mają i nie należy ich mylić z S-300P, S-300PM i S-300PMU. Ten ma znacznie większe możliwości w zakresie walki z celami balistycznymi.
W rejonie Konstantyniwki Rosjanie użyli kasetowego ładunku bojowego na terenach gęsto zabudowanych, umieścili w nim środki zapalające w postaci białego fosforu. Prawo międzynarodowe zakazuje stosowania takiej broni w terenach zurbanizowanych ze względu na ryzyko porażenia cywilów.
Na frontach poza tymi incydentami większych zmian nie ma.
Rosyjski dron 25 lutego zbliżył się do francuskiego lotniskowca „Charles de Gaulle” w porcie Malmö. Szwedzkie siły zbrojne poinformowały, że okręt rozpoznania radioelektronicznego „Żygulewsk” nielegalnie wypuścił dron w cieśninie Sund. Okręt patrolowy podjął środki zaradcze, by zakłócić jego lot, po czym stracił z nim kontakt. Tym razem są twarde dowody, że bezpilotowce naruszające przestrzeń powietrzną zachodnich państw startują z rosyjskich jednostek morskich. Naszym zdaniem należało aparat w miarę możliwości zestrzelić.
Kreml wciąż stosuje represje wobec osób, które komentują wojnę w Ukrainie, nawet jeśli sprzyjają Rosji. Rzecz w tym, że blogerzy opisują wpadki i fakty niewygodne dla wojsk.